Ten ketchup z czarnych porzeczek zrobiłam po raz pierwszy wtedy, gdy nie nikt nie śnił o internecie, a telefon komórkowy to było dobro luksusowe 🙂 Przepis pochodzi z „Poradnika domowego” i naprawdę nie wiem, kto jest jego autorem. Pamiętam tylko, że jakaś czytelniczka zapytała o ten smakołyk, który jadła „gdzieś, kiedyś” i przepis pojawił się w „Poradniku …”. Niewiarygodne, prawda? Nie było sieci, internetu, nie można było otrzymać odpowiedzi od ręki. I za to lubię sieć 🙂 Za odpowiedzi na te proste pytania o ketchup. I za te odpowiedzi, które nie raz, nie dwa uratowały coś w moim życiu.
Świat się zmienia, pojawiają się nowinki, gadżety i kolejne obiekty pożądania, ale jedno jest niezmienne. Dobre jedzenie 🙂 Przepisy, które kiedyś były pyszne, są pyszne dalej i choć sięgamy po kolejne nowinki, dobrze wrócić czasami do starych i sprawdzonych receptur.
Ketchup z czarnej porzeczki „sprzedaję” komu mogę, bo jestem jego wielbicielką, od dnia kiedy go zrobiłam po raz pierwszy 🙂 Należało mi się bo mój mąż wniósł w „męskim posagu” 2 hektary porzeczkowego raju. Pola dawno już nie mamy, a ketchup dalej jest w naszej rodzinie 😀
Jego zalety? Jest smaczny. Porzeczka jest zdrowa. Ketchup łączy w sobie smaki słodko- ostre. Weganie, wegetarianie i mięsożercy go polubią, bo i do tofu i do serów i do polędwiczki pasuje idealnie. I świetnie się przechowuje, więc możecie zrobić raz na jakiś czas 🙂
Czas porzeczek nastał, więc dzielę się przepisem 🙂
GOTUJEMY
- 1 kg owoców czarnej porzeczki
- 1/2 kg cukru
- 1/2 szklanki octu winnego
- 1 łyżeczka zmielonych goździków
- po 1/2 łyżeczki pieprzu, soli, cynamonu i skórki otartej z cytryny
Wszystkie składniki gotujemy razem przez 20-30 min. do połączenia i przekładamy do niewielkich, wyparzonych słoiczków. Odwracamy do góry dnem i pozwalamy im wystygnąć.
Możecie go używać na zimno i ciepło. Można go podać na malutkich talerzykach, jako dodatek do wędlin, podczas imprezy 🙂
SMACZNEGO <3
A ja idę do mojego agrestu i wiśni.
Za tydzień? Chyba pizza wakacyjna 😀
Share this Post