ROŚLINNE PESTO Z RZEŻUCHY

In Mama Weganki Gotuje by Basia5 Comments

Nie sądziłam, że rzeżucha może być taka ogromna 😀 za radą zaprzyjaźnionej strony wysiałam jej dużo do inspektu i od miesiąca tnę ją nożyczkami na kanapki i do sałatek. Jest ostrrrra. „Niegrymaśna”. Odrasta bez zaproszenia. I co tu dużo mówić … zauroczyła mnie 🙂 Podejrzewam, że pięknie rosłaby na balkonie i w kuchni, jeśli tylko dostałaby dużo ziemi i wody.

PESTO Z RZEŻUCHY

A skoro jest jej mnóstwo, to nadszedł czas, żeby ją „spestować”, bo już kolejne wysiane rządki wychodzą z ziemi na rabatce. Kolejny krok to będzie zupa z rzeżuchy i ciekawe co to się ugotuje.

I już marsz do pesto. Jest pikantne jak i rzeżucha. Mocno czuć w nim uprażone nerkowce i słonecznik. Na początku miały być same nerkowce, lecz połowę zjadłam „niechcący” więc zrobiłam pół na pół ze słonecznikiem i jest całkiem fajnie. Zabrakło mi również oliwy, więc w moim pesto jest pół na pół z olejem rydzowym 🙂 Rzeżucha, którą użyłam jest duża i strzępiasta, a więc bardzo wydajna. Jako słodzik może nam posłużyć miód, a jeśli chcecie wersji w 100% roślinnej proponuję syrop klonowy. No i dodawajcie go ostrożnie, żeby nie przesłodzić swojego pesto 🙂

SKŁADNIKI

  • 2 duże, porządne garści wyrośniętej rzeżuchy
  • pół szklanki nerkowców + pół szklanki słonecznika (nerkowce i słonecznik delikatnie uprażone na suchej patelni)
  • 2 nieduże ząbki czosnku, lub jeden większy
  • ok.6 łyżek oliwy, lub oleju, który lubicie ( ilość trzeba dopasować do ilości i miękkości rzeżuchy, więc podaję orientacyjnie)
  • sól i pieprz do smaku
  • ok. 1 łyżeczka syropu klonowego, lub miodu

DO ROBOTY

  • nerkowce i słonecznik delikatnie prażę na patelni, studzę i mielę drobno w malakserze
  • dorzucam do nich rzeżuchę i znów malakseruję
  • dorzucam pozostałe składniki i tyle oliwy, lub oleju, ile potrzeba, żeby uzyskać zadowalającą konsystencję łatwą do smarowania na chlebek
  • przekładam do słoika i na wierzch wylewam odrobinę oliwy

GOTOWE 🙂 

Zielone i leniwe ciumaski 🙂 ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Magdalena Kamieniecka

    Nie podejrzewałam rzeżuchy o taki wygląd, a przecież sieję ją przed albo po Palmowej Niedzieli i tyle mam z tego, że po świętach taką, już przerośniętą i wiotką wyrzucam… A tu masz! Jest piękna i ostra, co lubię…Mówisz: dużo ziemi i wody, tak lubi wilgoć – to wiem. Będę ją pewnie hodować i kiedyś zrobię Twoje pesto. A tak na koniec: tyle jest wspaniałych prostych zielonych warzyw i ziół, które nie wymagają dużych nakładów pracy i jakiś specjalnych wydatków, a cieszą świeżym smakiem, są pod ręką i dają zdrowie!

    • Tak Madziu 🙂 ja jestem pod wrażeniem rzeżuchy,bo to magia. Jesli masz grządki wysiej ją w międzyrzędziach, a za 3 dni będzie sie już do Ciebie zielenić 🙂 a potem tniesz na kanapki, a ona rośnie coraz większa i większa. Mazury Kretowiny nad Jeziorem Narie mi wskazały te drogę 😀

      • Magdalena Kamieniecka

        Nie mam takich grządek, ale posieje ją w skrzynkach, a jak nie to gdzieś u Rodziców w prawdziwej glebie, bo przyznam się, ze zrobiła(ś) na mnie wrażenie!

        • Wrzuć ją byle gdzie Madziu 🙂 pod płotkiem 🙂 tylko troszkę przegrzeb ziemię, a ona się odwdzięczy zielonymi listkami 😀

          • Magdalena Kamieniecka

            Tak zrobię 🙂