SAMOCHÓD, KOT I MĘSKA PERSPEKTYWA

In Życie Po Babsku by Basia29 Comments

Po raz kolejny zadziwił mnie męski punkt widzenia i ta niezwykle spokojna męska perspektywa. Zazdroszczę panom tego opanowania, racjonalnego wytłumaczenia wielu spraw, od których mi latają łapy i miękną kolana, a oczy eksplodują od łez. Nie wiem czy mają jakieś zapadki w mózgu, które sobie z automatu zasuwają, gdy życie dramatyzuje? Czy może potrafią tak świetnie udawać, gdy istota ciut od nich mniejsza gabarytem (czytaj ja) wpada w panikę i histerię?

No więc zacznę od kota. Otóż, pewien kot, chyba w depresji, wybrał sobie mnie za kata. Kwadrans po północy ledwo już trzymając kontakt ze światem, wolno przemieszczałam się do domu drogą krajową. W domu czekał kominek, kąpiel i łóżko z małżonem. Czujność spała. Ta moja. Kot był czujny. Wskoczył na środek drogi. Zaświecił oczami. No i stało się.

No ale dlaczego ja??? Wiem, że jeżdżę czarnym autem. Nawet umyte było. Ale ja tylko wiozłam dziecko na autobus w środku nocy 🙁 Zawróciłam na podwójnej ciągłej i poszukałam zwłok, ale jak powiedział Bohdan Smoleń był i znikł, bo go wezwał NIK. Pewnie poszedł dokonać żywota w bardziej godne miejsce niż jezdnia.

A ja na kacu moralnym, jeszcze wolniej (50/h) dowlokłam się do stacji benzynowej. Wyszłam pobrać powietrza, bo jakoś zesłabłam od tego kota, co może był lisem, albo zającem, zatankowałam i żalę się przystojniakowi za ladą, że chyba przejechałam śmiertelnie boże stworzenie.

A ON NA TO, ŻE DOBRZE!!! Bo jakbym chciała omijać, to bym w rowie wylądowała jak jego żona.

Hmmmm… W osłupieniu dojechałam do domu i prosto do sypialni biegnę się wypłakać. Męża budzę i mówię, że zwierzę śmiertelnie przejechałam.

A ON NA TO: SAMOCHÓD ROZBIŁAŚ? OMG!!! Ja mówię, że zadałam śmierć, a oni o samochodzie i rowie!!! Zdecydowanie facet ma inną percepcję!

Został mi kieliszek czerwonego wytrawnego na pociechę. A wino jak wiadomo jest mądre i wiele tłumaczy. I przypomniało mi, że mężczyzna tak właśnie wyraża troskę. Konkretnie, bez pierdoletów i ozdobników.

Mężczyzna patrzy na kobitę co w histerii przed nim się trzęsie i myśli sobie pewnie: „przyjechała na stację i jeszcze paliwo dała radę wlać, to nie leży w rowie i nie krwawi, brawo, że wybrała siebie, nie kota (lisa/zająca)”. A ten domowy, Mężuś własny: „przyszła o własnych siłach to pewnie nie krwawi i się nie rozbiła, jak auto całe to dobrze, bo nie będzie musiała na piechotę chodzić i po mechanikach jeździć”. No więc troszczą się jednak, tylko same wiecie … Mówią trochę innym językiem. To tak jak ja czasem do uczniów, za szybko po angielsku gadam. Też robią duże okrągłe oczyska. Mężczyźni chyba zwyczajnie mają szybsze te procesory od smutku i przetwarzają smutkowe dane sprawniej niż babska część tego łez padołu.

Jest jeszcze jeden problem …

Ten kot.

Ale napisałam do mojej córki, co to zna się na zwierzętach i wszystko mi wytłumaczyła. Skoro zniknął, to był duch, a nie kot 🙂

Ciumaski!

Barbara Lew

Share this Post

  • Kolejny raz się utwierdzam w przekonaniu,że masz bardzo mądrą córkę:)

  • Jakie prawdziwe jest powiedzenie, że mężczyźni są z Marsa , a kobiety z Wenus . U nich empatia i inteligencja emocjonalna jest głębiej umiejscowiona, a u nas najwyraźniej tuż pod czaszką 😉 Pewnie natura z rozmysłem nas tak skonstruowała byśmy się nawzajem uwrażliwiali lub tonowali swoje emocje 🙂

    • 😉 i bardzo dobrze, bo przynajmniej możemy się całe życie dziwić tą innością. Ale za to jak facet płacze! WOW! To robi wrażenie, bo widać, że się prawdziwie wzruszył <3

  • Oczywiście że to był duch. 🙂 A facet? Zdecydowanie inne rozumienie świata. 🙂

    • 😀 ale i interesujące czasami, prawda Basiu? 😀

  • MKa

    Było ciało, lisie i wcześniej piękne. Niby nic się nie stało, wszyscy cali i zdrowi w samochodach na wakacyjnej trasie, a trzeba było wymienić poważną część podwozia. Został jakiś oszałamiający przestrach, że mogło być znacznie gorzej, poważniej…uff. A lisa żal! To jest pomieszanie męskiej i kobiecej oceny takiej wypadkowej sytuacji. Więcej racji przyznaję stronie męskiej: „nie czas żałować róż…”

    • Trochę mnie zmroziło to lisie ciało i to, że został strach i zniszczenie … A męska racja? A niech tam mają!!!

  • Przecież koty mają siedem żyć, więc nawet jeśli to nie był duch, to zostało mu pewnie jeszcze kilka w zapasie 😉 dobrze, żeś cała.

    • Magda jestem już zupełnie pocieszona, bo wszyscy mówią, że postąpiłam poprawnie 😀

  • Hmm… przetwarzają dane sprawniej? Wątpię. Chyba po prostu nie przetwarzają. Przyjmują dane i tyle 🙂 Ale z tymi zwierzętami to fakt. Nie raz dostałam instrukcję, że jakby co, mam jechać dalej, a nie omijać, bo lepiej zabić kota niż człowieka (na przykład siebie, albo tego na drugim pasie). Głowa do góry, to na pewno nie było jego ostatnie życie (tego kota) 😉

    • Może faktycznie nie przetwarzają? Tylko przyjmują? A kot ma faktycznie kilka żywotów i może dlatego zapadł się pod ziemię? 😀

  • Ja sama nie prowadzę, ale pamiętam, że jak kilkanaście lat temu brat mnie wiózł do porodu to przejechaliśmy kota, który – jak to koty mają w zwyczaj€ – wybiegł pod koła z rowu i mimo że oboje jesteśmy miłośnikami zwierząt (z czego mój brat to istna kocia mama) to tylko powiedzieliśmy chórem „łoj chyba widziałem/am kotecka” (to cytat z Tweety’ego) – tamten na 100% nie przeżył – szybka śmierć. Tyle że koty mają ponoć 9 żyć (więc temu Twojemu jeszcze może kilka zostało i sobie poszedł zwyczajnie na myszy?) O wiele bardziej współczuję tym zwierzakom, które latami cierpią tortury od swoich właścicieli, służąc za zabawkę dzieciom lub siedzą na metrowych łańcuchach bez jedzenia i wody.

    • Pocieszyłaś mnie w 100 procentach 😀 I tym koteckiem i tym, że mam domowe zwierzaki przygarnięte i o nie dbam, to może spłaciłam swój dług i winę 😉 I te 9 żyć 😀 ściskam i pozdrawiam!

  • Ha ha ha oby duch, taki ku przestrodze. My kobiety jednak inaczej reagujemy niż nasi panowie. Ale może to dobrze, jakaś równowaga dzięki temu jest.
    Ja też żałowałabym kota i siebie w tym żalu, dlatego w ogóle Ci się nie dziwie. Dobrze że córki potrafią nam czasami otworzyć oczy na racjonalny (?) świat 🙂

    • Trudno tak nie zapłakać nad zwierzątkiem Ula. Ale co było robić? Czasem nie ma wyjścia … A córka? Sprawa bezcenna 😀

  • 🙂 facet to facet – za nic ma żywot koci. Ważne żeby auteczko nie ucierpiało

    • Facet to facet, ale przydaje się czasem ta trzeźwość umysłu 😀

  • Bądź spokojna Basiu. Narobił Ci tylko stracha ( a może wzbudził czujność) i uciekł 🙂

    • Zaturkotał Kochana … Zaturkotał 🙁 ale zbudziłam się zupełnie. To fakt.

  • oj jakie prawdziwe! 🙂

  • Ala

    Bo to trzeba umiec, zeby opowiescia o kocie, ktory znikl, rozbawic kogos tak jak mnie! 🙂 Dzieki Basiu!

    • Moja wrodzona głupawka, która czasem się włącza 😀 Dzięki Alu, że zaglądnęłaś do mnie 🙂

  • Kolejne super przemyślenie :). A co na to kot (lis, zając)? W tym przypadku to jednak on był stroną najbardziej pokrzywdzoną i ciekawe, co też o tym wszystkim myślał. Może wyrzucał sobie lekkomyślność, że omal nie doprowadził do tragedii… Na nieszczęście swoje nie znał wynalazku Gruzinów i tak łatwo ze stresu się nie wyrwał… :). A swoją drogą – ciała brak, morderstwa nie było… :). Znamy kilka historii, gdy nasi znajomi nie chcieli przejechać zwierzaka i uderzyli w drzewo, rozbijając samochód… :(. Wpis bardzo nam się podobał (zresztą już kolejny) :). Pozdrawiamy :).

    • Oj ciała brak, ale wiele mysli o tym ciele latało po mojej głowie i zawrotka piracka miała miejsce 😉 A ja nawet nie zdążyłam wyminąć tego bohatera, był zbyt szybki … Tylko hamulec nacisnęłam, ale nie pomogło 🙁 I dziękuję za dobre słowa 🙂 Pozdrawiam!!!

  • <3:D

  • Wpis sie trochę pośpieszył, ale siedział w moim łebie już kilka dni (ten kot zrobił mi w głowie sieczkę) 😀 a wino to stanowczo panaceum w sytuacji dramatu kociego (dobrze, że na drugi dzień byłam akurat na urlopie) A Agi to mądre kobity 🙂 Cium <3 <3 <3

  • Najgorsze wypadki zdarzają się wtedy, gdy próbujesz ominąć zwierzę, które wyskoczyło ci nagle pod koła. Facet na stacji benzynowej miał rację.

    • Wiem, że miał rację 😀 troszkę się uśmiechnęłam tylko do tej jakby nie było dość tragicznej sytuacji 😉