RÓŻNE RODZAJE ŚWIŃ

In Babskie Rodzicielstwo, Życie Po Babsku by Basia38 Comments

Wegetarianie, mięsarianie, weganie. Podstawowy instynkt podzielił nas na kilka grup i jedna przygląda się drugiej ze zdziwieniem i zastanawia „jak można”. Tak tak. Wiem. Generalizuję. Ale co tu się wypierać, generalnie roślinnym mięso i mleko śmierdzi. A mięsożerni nie wiedzą co można zjeść, jeśli się nie je mięsa. Z głodu można zwyczajnie paść. Podstawowy instynkt, a narosło wokół niego tyle warstw niezrozumienia, nieufności i nawet agresji.

Każdy ma swoje racje i nie mnie dyskutować kto ma większą. Bo jak to powiedział kiedyś mój jeden wykształcony znajomy „z racją jest jak z dupą, każdy ma swoją”. Problem tkwi chyba w czymś innym. Nie w tym co jemy, tylko jak jemy. Jak zawsze jest to problem SZACUNKU, lub jego braku. Tym razem szacunku do tzw. produktów zwierzęcopochodnych.

Na rynku stały wielkie kadzie z wodą. W nich były ryby. Stłoczone, nie mogły się ruszyć. Ktoś tam je wyławiał i wkładał do worka, albo wiaderka. Te ryby były tak jakby w ….. obozie koncentracyjnym?”

To krótka historia o zabijaniu, którą usłyszałam od kogoś przed świętami. Pierwsza myśl? Tak jest od zawsze. Normalna sprawa. Druga myśl? Mój Boże, jakie to trafne porównanie.

Za każdą kiełbasą, mielonką, jajkiem i serem stoi jakieś zwierzę. Nie wybiera, czy chce stać się produktem, lub coś dla nas wyprodukować. Ma swoje życie. Pewnie jedno, tak jak my wszyscy. Ma swoją zwierzęcą duszę, albo jej nie ma. Bo różnie to mówią. Ale jedno jest pewne.  Myśli, czuje i zasługuje na szacunek. Tak jak każde życie. Zwierzę też zasługuje na godne życie i godną śmierć.

I to właściwie jest sedno tego wpisu. GODNOŚĆ I SZACUNEK. Pamiętam dzieciństwo i podwórko mojej babci. Kury były wszędzie. Choć później służyły za pożywienie, gdy żyły, traktowane były z szacunkiem. Karmione, miały dużo przestrzeni, a życie mojej babci było dostosowane do ich trybu życia. Martwiła się gdy chorowały i dbała o dobre warunki dla ich chowu. I miała ich tyle ile potrzebowała. Nie więcej, bo i po co?

Przemysłowe podejście do zwierząt wypaczyło reguły, które całe lata rządziły relacją człowieka i zwierzęcia. Teraz, zwierzę jest PRODUKTEM, a XXI wieczne podejście do produktu jest jednoznaczne – ma być TANI, SZYBKI W PRODUKCJI, JAKOŚĆ JEST DRUGORZĘDNA. Właśnie takimi produktami „zwierzęcopochodnymi” faszerują nas markety – tanimi, szybko wytwarzanymi i szybko psującymi, kiepskiej jakości. Niestety, za słowem produkcja stoi również chów i ubój zwierząt. Tani. Szybki. I drugorzędnej jakości. A to w imię WYDAJNOŚCI.

Obejrzałam ostatnio w naszej nocnej TV dwa filmy i bardzo żałuję, że nie zapisałam ich tytułów. Właścicielka olbrzymich kurników i profesjonalna kucharka, która produkuje głównie potrawy z mięsa powiedziały jednym głosem z szacunku do zwierzęcia i do siebie zapewnij mu jak najlepsze warunki życia, a jeżeli je zjadasz nie zmarnuj ani kawałeczka tego co możesz wykorzystać, skoro zabiłeś je dla swojej korzyści.

Dbamy o nasze dzieci i chcemy ich dobra. Karmimy najlepiej jak potrafimy. Pewnego dnia dziecko zdziwi się, że to co ma właśnie na talerzu nazywa się tak samo jak ptak, który znosi jajka. A skąd wzięła się szynka? Bo nasze dzieci nie rosną przy zwierzętach. Nie wiedzą jak pachnie kurczątko zamknięte w dłoniach. Nie wiedzą, że ze świnią można sobie „pochrumać” w duecie. Nie dotykały ciepłego potężnego brzucha krowy. W świadomości dziecka mięso i zwierzę często dzielą lata świetlne. I kiedy pada pytanie o to, skąd krowa ma tyle mleka, opada nam buzia, bo jak im to wytłumaczyć?

Pewnego dnia ja też otworzyłam szerzej oczy. Właściwie ciągle je otwieram i cały czas odsiewam propagandę „za” i „przeciw” jedzeniu produktów pochodzących od zwierząt. Bo przecież tutaj też wchodzą coraz głębiej macki przemysłu spożywczego, który próbuje sprzedawać chemiczne potworki pod szyldem „eco” i „vegan”. Staram się odkładać na bok uczucia i moje miękkie serce, a włączać rozum. Jest mi pewnie łatwiej, bo uporałam się już ze zmianą mentalną, którą zainicjowało wiele lat temu moje uparte dziecko oznajmiając przestaję jeść mięso. To krótkie zdanie otworzyło przede mną wiele nowych drzwi, nowych światów i przypomniało o tym jak wyglądało dzieciństwo. Ze zwierzętami innymi niż tylko pies i kot.

Czasem nam się wydaje, że tak niewiele możemy zrobić z problemem bezdusznego produkcyjnego podejścia do zwierząt. Bo jaki mamy wpływ na to co sprzedają sklepy i produkują wielkie zakłady? Po co się trudzić. Ale nic nie dzieje się z dnia na dzień. Świadomych zakupów niestety też trzeba się nauczyć i sprawdzić skąd bierze swoje produkty nasz ulubiony market. Być może trzeba będzie z czegoś zrezygnować? Wybrać mniej, za drożej, ale innej jakości? Wiedza i świadomość tego co kupujemy, rezygnacja z nadmiaru pożywienia, które potem ląduje w śmietniku, szacunek dla tych, którzy chcą jeść inaczej niż tak zwana „normalna większość”. To jest to, co możemy zrobić na samym początku. Przynajmniej możemy spróbować.

Zaglądam coraz bardziej świadomie do moich garnków i sprawdzam co tam gotuję. Bo mniej, to czasami więcej. I lepiej. Nawet w temacie tak prostym jak zwykły domowy obiad.

Barbara Lew

Share this Post

  • Jeśli chodzi o mnie, to świnie i krowy mogą czuć się bezpieczne. Nie jem ich od około 15 lat:). A na co dzień jestem bardzo świadomą konsumentką, która sięga po male ilość, ale wysokogatunkowej żywności. Tylko przyznam się, że moje intencje są dość egoistyczne, ponieważ robię to ze względu na swoje zdrowie. Świetnie, że poruszyłaś taki temat. Chociaż w pierwszej chwili kiedy zobaczyłam tytuł, to myślałam, że jest to przenośnia i że artykuł będzie o „ludzkich rodzajach świń” :))))). Miłego dnia. Ania.

    • Cześć Aniu 🙂 wiem, tytuł trochę zmylał. Co do intencji, to bardzo dobrze, że są egoistyczne 🙂 Od egoizmu zaczyna sie świadomość, a Twój „egoizm” przekłada się na rozsądek i zdrowe żywienie. O to chodzi, prawda? Jeść zdrowo i nie marnować żywności. Ściskam!!!

  • Bardzo mądry wpis, czasem jednak warto poświęcić czas na przewertowanie internetu, aby znaleźć takie słowa. Od dziecka wychowywałam się na wsi, babcia z dziadkiem oswajali mnie ze zwierzętami i uczyli szacunku do nich. Dlatego nie mam problemu z jedzeniem mięsa, aczkolwiek rozumiem i szanuje tych, którzy tego nie robią. Jeśli chodzi o świadomość żywienia, to często stojąc w kolejce do kasy obserwuje zakupy innych i jestem przerażona zarówno ilością, jak i jakością.

    • Szczególnie w okresie świąt wózki pękają w szwach. U mnie zawsze rodzi sie pytanie: czy to wszystko zostanie skonsumowane? Czy 30% sie zepsuje i wyląduje na śmietniku?

  • Mnie bardziej przeraża marnowanie jedzenia niż zwierzatka i inne sprawy z tym związane. Zobaczmy ile marnujemy jedzenia jakie ilości śmieci produkujemy.

    • O tym jest tutaj Justyna. Nie namawiam do rzucania mięsa, bo nie wszyscy chca tego. Ale zabijać po to żeby wyrzucić to już dla mnie okrucieństwo 🙁

  • Bez mięsa się nie najem. Sprawdzałem. Natomiast mam problem z jedzeniem wegetariańskim, a szczególnie wegańskim – te diety są oparte na dużej ilości węglowodanów, a ja jestem cukrzykiem. Mam wielu przyjaciół wegan, ale z imprez u nich wychodzę głodny, prawie nic nie nadaje się dla mnie do jedzenia. Ale to mój problem
    Wydaje mi się, że świadomość żywieniowa Polaków podniosła się i to bardzo. I widzę, jak to wpływa na markety. Jedne wycofują jajka trójki ze sprzedaży inne pozbywają się produktów z całą listą Mendelejewa. Zgadzam się z szacunkiem dla zwierząt, chociaż od jedzenia mięsa nie uciekniemy.

    • Hegemonie, ten tekst to nie tekst nawołujący do porzucenia mięsa. Bo wiem, że to nie jest możliwe dla każdego. To taka mała poświąteczna odezwa do nas wszystkich. Żeby jeść i produkować z umiarem. Żeby nie zabijać po to żeby potem wyrzucić. Pozdrawiam 🙂 I pozdrowienia dla Mamy i cierpliwego Taty 🙂

      • Basiu, ja wiem, że to nie manifest, tylko wołanie o szacunek. Też uważam, że za dużo zabijamy, za dużo wyrzucamy, a przedtem jeszcze w straszliwych warunkach trzymamy zwierzęta. Mimo, że lubię mięso, to nie chciałbym jeść niczego z takich bezwzględnych hodowli.
        Dziękuję w imieniu Mamy i cierpliwego Taty 🙂 🙂

  • MKa

    „Nie bądź świnia”- tak mówią ludzie i mają na myśli coś niepozytywnego u człowieka, którego tak określają. Świnie nie mają takich powiedzonek, bo nie przeżywają rzezi, którą zgotował im człowiek. A miałyby na pewno. Miejmy szacunek dla zwierząt, wszystkich, tych, które mamy w domu i tych, które zjadamy!
    Basiu,znowu napisałaś potrzebny tekst. Brawo!

    • Madziu dziekuję za słowa, które podtrzymują na duchu. A co do zwierząt, to własnie tak. Szanujmy.

  • Temat szacunku dla zwierząt nie jest mi obcy, bo nie jem mięsa od 2,5 roku. Szanuję różne preferencje dotyczące diety, ale i w tej dziedzinie odrobina rozwagi nie zaszkodzi. No i do tego nagminne marnowanie żywności. Natomiast krówka pasąca się na zielonej trawce, to w obecnych czasach niestety obrazek z bajki. A szkoda.
    Pozdrawiam 😉

    • Prawdę mówiąc o tą rozwagę dotycząca żywności mi chodziło najbardziej. Bo wiemy w jakich cierpieniach produkowane są najtańsze produkty pochodzące od zwierząt. Niech więc chociaż to cierpienie nie ląduje w smietniku … Ściskam 🙂

  • Piękny tekst :). Też przychylamy się w stronę okazania szacunku tym, co mają być zjedzeni, i nie tylko zwierzętom… Szacunek do żywności powinien być powszechny. A trucie nas bylejakością powinno być ścigane jako przestępstwo wobec zdrowiu i nawet życiu… :). Pozdrawiamy :).

    • I tutaj powiem AMEN. Ścigajmy! I pozdrawiam serdecznie z bardzo śnieżnego Łańcuta! 🙂

    • Wiem … widziałam. Bo to zawsze jest szok dla dziecka.

  • Ja zainspirowana (bardzo mocno podziwiam ;)) ) Profesorki wegetarianizmem / weganizmem oraz książka Beaty Pawlikowskiej ,,Kot dla poczatkujacych”, gdzie pisała dużo o karmach dla zwierząt, ale tez nawiązywała do tego, co jedzą ludzie, przestałam (prawie xd ) jeść mięso. No bo.. jak człowiek ma być zdrowy, który je mięso zwierząt, które jest tuczone na antybiotykach i faszerowane niewiadomo czym ; p. Ciężko jest zrezygnować całkowicie z mięsa, kiedy jadło się je codziennie nawet kilka razy, ale osobiście naprawdę ani nie kupuję mięsa, ani go nie jem jak mam wybór…w rezultacie może raz na dwa tygodnie jem troszkę ;)) I zachęcam innych do redukcji :)) !! Pozdrawiam ciepło:) kocham ten blog !!!! ❤❤❤

    • Bernie kiedy zaczynamy jeść takie zdrowsze jedzenie to nagle czujemy jak bardzo źle pachnie to nafaszerowane chemią. I zwyczajnie nie da się go przełknąć. Moja nauczycielka zdrowego jedzenia to córka. To ona mnie zmusiła do spojrzenia na żywienie inaczej. I tak się obie inspirujemy różnymi sprawami 🙂 Każda czym innym. Dziekuję Ci za ten mądry głos „w sprawie” 🙂 I wiesz jak teraz podskakuję z radości, że kochasz mój blog! Znasz moje „podskoki” 😀 <3 <3 <3 Buziaki!

  • Aga

    Piękny, mądry, potrzebny wpis. U mnie te dyskusje ostatnio codziennie, bo po latach wegetarianizmu przeszłam na weganizm. Młodsza B empatycznie nie je jajek, mój słodziak:-) a temat pojawia się, bo rośnie moja świadomość i jest to dla mnie ważne i nabrałam głosu. Nie wymagam od nikogo przejścia na moją stronę, ale przynajmniej uczulenia na świat. Soboty mamy bezmięsne i to jest nasz mały wkład w empatię wobec zwierząt. To już coś.
    Twój blog, Basiu, to piękna platforma do takich wpisów. Love<3

  • Basia, tak Ci dziękuję za ten wpis !!! No love po prostu po raz kolejny! Piękny mądry wpis, podpisuję się pod moją Sis, @ Joanna, że masz temat na kolejny post. ❤️

    • Pewnie temat agresji też kiedyś będę eksplorować 🙂 ale dam sobie chwilę czasu 🙂 Aga dziękuję <3 Dużo przemyśleń zanim napisałam. No i wiedziałam, że stracę kilku followersów co sie stało 😀

    • wiesz co, olał followersów, ja straciłam mnóstwo przez kilka tematów. I to nie jest złe;-) grupa docelowa Czytaczy staje się wyraźniejsza:-)))
      Jeszcze raz serdeczności za empatię i piękny przekaz. Potrzebny wrażliwym ludziom. ❤️

    • Agnes Krzyzanowska Ale ja się uśmiechnęłam do tego tracenia 🙂 Aga, jak ja myślę o tym zabijaniu po to, żeby to wyrzucić potem bo sie zepsuło, to mi TAK przykro 🙁

    • … to akurat rozumiem, z tym wyrzucaniem, dlatego kupuję na mini, edukuję rodzinę<3

    • Agnes Krzyzanowska U mnie jest jedna osóbka, która nie rozumie słowa „nadmiar”… Ale ma 77 lat i jest po zawale …. Gotuje zbyt duzo, ale szanuje wegan i wegetarian. Wigilia była w 100% wegańska. Czyli moja Mama, która gotuje zbyt duzo, ale jest taka OTWARTA!

  • To piękne co piszesz, w sensie zwrócenia uwagi na cierpienie zwierząt. Jestem przekonana, że im więcej słów i dyskusji na ten temat tym więcej świadomości w nas się zbuduje. A to, że odmienność preferencji kulinarnych budzi agresję to chyba świetny temat na kolejny post:)) Pozdrawiam vegańsko ;))

    • Ta agresja to bardzo trudny temat, prawda? Skrajne postawy pojawiają sie po obu stronach. A że kulturowo i historycznie jestesmy „mięsni” ludziom przywiązanym do tradycji trudno zrozumieć decyzję wegan i wegetarian. Czasem pomaga czas. POZDRAWIAM <3

  • niestety, czego oczy nie widzą…Pisząc dużo o cierpieniu zwierząt naoglądałam się filmów z ubojni i targów, zdjęć z hodowli przemysłowej. Mój znajomy specjalnie zatrudnił się w jednej takiej mordowni, żeby zrobić o tym reportaż. „Czego oczy nie widzą”, bo na samochodach dostawców mięsa, w mięsnych sklepach i na opakowaniach kiełbas są piękniutkie i uśmiechnięte zwierzątka. Nie widać krwi, prawdziwych łez, nie słychać wycia matki (krowy), której wyrywają cielaka, nie widać gęsi katowanych wpychaniem przez gardło rur ani strachu i niewyobrażalnego przerażenia. Basiu, to takie proste prawda? Wystarczy sobie to wyobrazić, zastanowić się. Nie rozumiem czemu niektórzy nie potrafią. Już nie oceniam, ale nie potrafię zrozumieć…Jak zwykle, tekst dający do myślenia. I love you!

    • Stąd ten tekst. Nie piszę o tym, żeby nie jeść mięsa, bo wiem, że niektórzy tego nie mogą zmienić. Ale tak jak piszesz … potrzeba wyobraźni, a może empatii? Bo cierpienia nie widać? No, ale miałam pecha, bo mi ten wpis Fb powiesił dwa razy, obciął zasięgi i pewnie daleko nie dotrze. Szkoda. Co do „czego oczy nie widzą …”. Niestety tak działa nasz świat. Syria … Dymiące kominy … Słonie … Czego nie tkniemy, jakiegokolwiek tematu. Czego oczy nie widzą … W polskiej rzeczywistości też. Oj ja tez uwielbiam do Ciebie wpadać, bo zawsze moge potem porozmyślać, a czy jest piękniejszy stan?

  • Zbyt często nie mamy szacunku do innych stworzeń, ale także do jedzenia. Pamiętacie jeszcze jak było szanowane jedzenie? Nic nie mogło się zmarnować, chleb który upadł należało pocałować itp. itd. A dzisiaj, mamy coraz większą wiedzę, a jednak do wielu ludzi nie dociera, że aby jeść mięso zabijamy. Rozumie, że nie można o tym myśleć non stop, ale trzeba o tym pamiętać. Wyrzucanie wędliny czy nabiału to podwójna zbrodnia…..

    Ale może i ja patrzę trochę inaczej, moja córa z wegetarianki stała się już prawie weganką. A każda próba poczęstowania jej jakimś serkiem czy zupą ze śmietaną to dla niej duży temat… dużo przemyśleń.

  • Dlatego nawołujemy do minimalizmu, także w temacie zakupów jedzenia.
    Przykro nam, bo ze względów zdrowotnych musieliśmy czasami wprowadzić mięso do wilczej diety. Z ogromną świadomością jednak podchodzimy do tematu cierpienia zwierząt.

  • baś

    Świetny post !
    To przykre, że często zabija się zwierzę, by później wyrzucić je do kosza…. bo brak apetytu.

  • Silniejszy zabija słabszego… Podobno w świecie zwierzęcym /i my należymy/ tylko rosomak zabija dla przyjemności. Czyżby ?

    • Pani Elu, ja mam wrażenie, że w naszym /ludzkim/ przypadku to zabijanie i marnotrawienie zwierzęcego życia (bo ileż możemy zjeść) doszło już do absurdu.

    • Niestety, to nie jedyny absurd!