MOJE SUBIEKTYWNE SPOSOBY NA WAMPIRY ENERGETYCZNE

In Życie Po Babsku by Basia28 Comments

W mojej kuchni wisi „przypominacz”, zwykła żółta karteczka, jakich wiele na lodówce. Stop wampirom. Wisi sobie już dość długo, ale ciągle kiedy chcę ją zdjąć i wyrzucić, cofam rękę i myślę sobie „a niech tam sobie wisi i przypomina”.

Jeśli jesteście typem osoby empatycznej, która niewiele się zastanawia, tylko pędzi pomagać drugiemu człowiekowi, to być może  żerują na Was  wampiry energetyczne wystrojone w skórę Waszych bliskich, przyjaciół, kolegów czy współpracowników.

Bardzo nieładna to nazwa, bo wampir to wampir. Choćby ważny, atrakcyjny i choćbyśmy bardzo go kochali,  on po troszeczku wysysa naszą energię, siły, albo optymizm. On, czy ona odchodzi posilony, a my zostajemy z troską, czy negatywnymi myślami, które „sprzedała” nam ta osoba. Myślę, że jesteśmy podatni na różne typy wampiryzmu. Najprostszą psychologiczną radą jest unikanie takiej osoby. Łatwo powiedzieć, ale trudniej zrobić, gdy jest to nasza przyjaciółka, córka, syn, któreś z naszych rodziców, ktoś kogo kochamy, albo zwyczajnie, ktoś z kim pracujemy w jednym pokoju i jesteśmy na niego skazani.

Pozytywny egoizm, to podstawowa ochrona przed wampirami emocjonalnymi. Pozytywny egoizm to nic innego jak szacunek do siebie samego i dbanie o własny dobrobyt.  Nie możemy dawać się poniewierać w imię przyjaźni, rodzicielstwa, czy miłości. Rzecz to niełatwa, szczególnie gdy wampir zaczyna zasypywać nas pretensjami, obrażać się, apelować do naszego poczucia przyzwoitości, honoru, lojalności i całej listy wyższych pobudek, jakie w imię jego własnego bezpieczeństwa i dobrostanu przychodzą mu do głowy.

Wampir marudny, wiecznie niezadowolony, „czarnowidzący” to najbardziej znany typ. Takich ludzi jest wszędzie pełno, bo w naszym kraju powszechny jest taki styl rozmowy. Jeśli mogę to zmieniam towarzystwo. Jeśli nie mogę zmienić towarzystwa to staram się zmienić temat, bo a nuż będzie bardziej pozytywny. Cóż, czasem nie ma wyjścia, na przykład na ogólnym zebraniu w pracy, tylko wyłączyć fonię i kiwać głową 🙂 Takie marudy niestety żyją często obok nas, w naszych domach i zmiana tematu jest chyba najszybszym rozwiązaniem. Empatyczne osoby mogą mieć z tym problem (ja mam), ale to chyba najlepsza recepta, szczególnie gdy „tu i teraz” niewiele możemy poradzić.

Wampiry agresywne są według mnie o wiele bardziej niebezpieczne. Kim jest w moim słowniku wampir agresywny? To osoba, która znienacka próbuje wejść w konflikt, dodatkowo jeszcze starając się wywrzeć wrażenie, że wina leży po mojej stronie. Dawniej reagowałam gniewem lub konfrontacją. Nie jest to dobra strategia, bo uzbrajamy wampira w jeszcze silniejsze argumenty. Próbowałam wielu sposobów na postępowanie z agresywnymi wampirami. Strategia „kilku kroków”, jak ją nazywam, sprawdza się chyba najlepiej. Po pierwsze słucham, lecz tak długo jak chcę i nie wdaję się w agresywną dyskusję z rozwścieczonym wampirem. Jeżeli wiem, że racja jest po mojej stronie, że nie zrobiłam nic rażąco niegodnego, a przez atakującą osobę przemawia irracjonalny gniew, nie widzę powodu dla znoszenia gniewu wampira. Jeżeli mam dość po prostu odchodzę. Zazwyczaj taka osoba podejmuje kilka prób zaatakowania nas i od nas samych zależy kiedy, czy w ogóle i jak jesteśmy gotowi na konfrontację. Czas daje nam przewagę, ponieważ możemy wyciszyć się na tyle, że potrafimy spokojnie „zbić” argumenty drugiej strony, wyjaśnić nasz punkt widzenia i wyjść obronną ręką z takiej konfrontacji. Jeżeli nie mamy chęci, nikt nie każe nam podejmować tematu.

Dręczyciele, czyli ludzie, którzy nie odpuszczają, bo ciągle mają problem. Jeden, drugi, kolejny i tak każdego dnia. Takim wampirom ciągle szwankuje zdrowie, krzywdzą ich ludzie, brakuje im pieniędzy, są nieszczęśliwi, nikt ich nie rozumie i właściwie ta lista nie kończy się. Jeżeli jesteśmy w otoczeniu takich osób, to my stajemy się ścianą płaczu i konfesjonałem, o każdej porze dnia. Taki wampir nie ma skrupułów, żeby dzwonić, czy pisać kiedy ma ochotę. Nasz telefon staje się źródłem udręki, bo w każdej chwili możemy spodziewać się mrożącego krew w żyłach smsa, lub ponurej informacji na czacie. Rozmowy telefoniczne trwają godzinami i tylko jedna strona mówi. Kiedy ktoś taki dzwoni, lub pisze, od razu cierpnie nam skóra, bo nie wiemy czy odebrać i skazać się na potok narzekania. Czy może nie odebrać, udawać, że nie słyszymy dzwonka i mieć wyrzuty sumienia? Wszyscy mamy prawo do prywatności i odpoczynku, a taki wampir nam je odbiera. Bywa i tak, że taka osoba próbuje angażować nas w swoje konfrontacje z innymi ludźmi i spodziewa się bezwarunkowego i bezkrytycznego wsparcia. Co robić? Moja przyjaciółka powiedziała kiedyś „po prostu wyłączyłam telefon”.

Moje subiektywne sposoby na wampiry emocjonalne:

  • rezygnuję z ich towarzystwa i je omijam
  • nie angażuję się w rozmowy i dyskusje inicjowane przez takich ludzi, pozostaję z boku
  • wyłączam fonię podczas wampirycznych dyskusji, których nie mogę uniknąć
  • ograniczam komunikację z wampirem przez telefon, czat i sama decyduję, czy w danej chwili chcę się komunikować, wybieram jak długo chcę rozmawiać, nie boję się przerwać takiej rozmowy
  • stosuję zasadę kilku kroków w komunikacji, która pozwala mi zdystansować się do wampira i jego problemu, nie angażuję się „tu i teraz” jeśli nie mam ochoty
  • stosuję zasadę pozytywnego egoizmu, czyli kochaj bliźniego swego jak siebie samego
  • jeżeli jednak wampir jest dla mnie z jakiegoś powodu ważny i nie chcę tracić kontaktu z tą osobą, stawiam wyraźną granicę

Ostatni punkt jest dla mnie szczególnie ważny. Wiele portali i magazynów psychologicznych proponuje rezygnację z towarzystwa osób o wampirycznej osobowości. Ale przecież czasem nie możemy, albo nie chcemy tracić kontaktu z taką osobą z powodów osobistych. Moje subiektywne sposoby są przetestowane na własnej skórze i nie ukrywam, że czasem zawodne, gdy w grę wchodzą uczucia przyjaźni, czy miłości. Dla mnie to gorący i wciąż aktualny temat. Czy macie swoje prywatne wampiry i sposoby na radzenie sobie z nimi?

podpis

 

 

 

Share this Post

  • Małgorzata

    Rany boskie… ja z wampirami energetycznymi mam do czynienia od zawsze. Najpierw mama, teraz ojciec. Z mamą było strasznie, ale potem trochę prościej, bo wcześnie przestałam mieszkać z rodzicami. Spotykałyśmy się tylko w wakacje, święta. Ale i tak dała popalić. Pomogło definitywne rozstanie; mama zmarła. Wiem, że to, co teraz napiszę, zabrzmi koszmarnie, ale po odejściu mamy odczułam nieprawdopodobnie wielką ulgę. Teraz mam ojca u siebie. Jest schorowany, stary, słaby i nie powinien mieszkać sam, przynajmniej nie w czasie zimy. Bardzo go kocham, mam dla niego i jego przeszłości wiele szacunku. Ale on wysysa ze mnie życie. Na lato pojedzie do siebie, a w jesieni znowu wróci. Do stycznia jakoś daję radę, ale od lutego jest zwykle coraz gorzej. Co roku wiosną płacę za opiekę nad moim wampirem jakimiś kłopotami zdrowotnymi. Piszesz Basiu, że najlepszym sposobem jest odciąć się od wampira. Racja!Jest to jedyny sposób na odzyskanie sił. Nie mam innego wyjścia, jak zacisnąć zęby i… poczekać.

    • Małgosiu (mogę tak mówić?), te domowe wampiry są najtrudniejsze do ogarnięcia. Bo nawet przyjaciela można odsunąć i odciąć się od niego, ale dziecko, rodzice? To już nie jest takie oczywiste. Z jednej strony wysysana energia. Z drugie potencjalne wyrzuty sumienia. Może żal do siebie? Ja nauczyłam sie odcinać od komentarzy wampirycznych. Nie wchodzę w dyskusję, gdy czuję, że to nie ma sensu. I mówię, że nie chcę o czymś rozmawiać jeśli naprawdę nie chcę. Czasem pomaga trochę „marchewki”, ale wszystko zależy od tego, kto jest po drugiej stronie. Jaki typ toksycznej osoby mamy przed sobą. Przykro mi, że najbliższe osoby nie mogą być dla Ciebie najbliższe 🙁 A co do ojca, może jest szansa, żeby spokojnie przenegocjować warunki? Czasem udaje się głośno wypowiedzieć oczekiwania i o dziwo, druga strona uczy sie współpracy.

  • Bardzo mi się podoba ten Twój artykuł…sama w pracy czuję czasem, że wokół mnie jest parę wampirów…zwłaszcza tych Wampirów marudnych i dręczycieli…nie ma rady…trzeba się jakoś od nich „odizolować”…
    Na początku sama starałam się takim osobom pomóc, wesprzeć, być „dobrą przyjaciółką”, ale kiedy zauważyłam, że zaczyna mnie to w jakiś sposób już męczyć bo przecież każdy ma też swoje jakieś problemy, a nie tylko cudze, tak powoli zaczęłam odgraniczać się od tych osób…uległość i pomocność to nie jest czasem dobra cecha niestety.

    • ja tez zrobiłam ten błąd … Chciałam pomagać, ale to nie jest mozliwe z „wampirem”. Bo on, czy ona chce biadolić , narzekac i użalać się. A my mamy byc tylko do ocierania tych łez. Zostajemy wypompowani i bez siły …

  • Kolejny świetny tekst i bardzo prawdziwy. Bardzo często spotykam różne wampiry energetyczne i powiem Ci, że nauczyłam się tego, by nie wchodzić w stany emocjonalne drugiej osoby, zachowywać dystans, pozytywne nastawienie i absolutnie nie wałkować zmartwień drugiej osoby w swoim monologu wewnętrznym. Trudne do zrobienia i kosztuje trochę energii, ale jak się poćwiczy to się udaje.

    • Ja ciągle się tego uczę, bo jestem bardzo empatyczna. Byłam też kiedyś rodzinnym kuratorem społecznym i te zmartwienia innych ludzi rozbijały mnie kompletnie. Musiałam zrezygnować… Jestem coachem i znam teorię, ale lubię ludzi i zawsze ich problemy mnie poruszają.

  • Dobre sposoby 🙂 Moja znajoma stosowała też tradycyjny… Na energetyczne wampiry zadziałał też czosnek 🙂

    • 🙂 🙂 🙂 wieszany na szyi, czy podawany w potrawach? 🙂 czosnek dla wampira, czy dla nas? 🙂

  • Aga

    Basia, świetny tekst, z tymi wampirami nie jest łatwo. Największy problem mają osoby z dużą empatią, którą wampiry niestety wyczuwają na odległość. Mam dobrego znajomego, który pracuje z technikami dalekowschodnimi, nauczył mnie kilku ćwiczeń. Jeśli wiesz, że np. czeka Cię rozmowa z W, zwizualizuj sobie, że otacza Cię na wyciągnięcie ręki Twoja strefa bezpieczeństwa, od której wszystko, co negatywne się odbija. W bezpośredniej rozmowie, np. w coachingu, zawsze (mi) pomaga uparte wracanie do głównego tematu. No ale co kosztuje to sił, to kosztuje…
    Ściskam mocno:)

    • Dziękuję Aga za podzielenie się ćwiczeniem Twojego znajomego. Ja też staram się stosować metodę zdartej płyty i powracania do głównego nurtu w rozmowie, ale czasami to nie działa i tak jak mówisz ile zdrowia…więc tak czy siak jednak taki W ma wpływ na moje samopoczucie. Najtrudniej z tymi, na których mi najbardziej zależy. Buziaki 🙂

  • Paula

    Zgadzam sie w 100%

  • Bardzo konstruktywnie i ciekawie skonstruowany tekst o ważnej kwestii.

    P.s. Co zrobić, kiedy ktoś samotny, bez rodziny, bez przyjaciół podejrzewa, że może być wampirem?

    M.

    • Nie wiem, czy potrafię odpowiedzieć na takie pytanie 🙂 ja patrzę na sytuację z drugiej strony- osoby, która konfrontuje się z kimś o wampirycznej osobowości. Jeżeli ktokolwiek podejrzewa siebie o wampiryzm, powinien chyba zacząć staranniej przyglądać się sobie i reakcjom ludzi w kontakcie z nim. Uważność …

  • taaaak…. ja mam wrażenie, że ostatnio wokół mnie jakieś wampir party 🙁 jakby się człowiek nie starał, to i tak ma się nerwy zszargane a taki wampir śpi spokojnie. Tekst bardzo fajny 🙂

    • Dzięki Patrycja 🙂 wiesz ja mam największy problem z tymi „agresywnymi” bo wymagają dużo cierpliwości i trzeba trzymać nerwy na wodzy, żeby nie zaognić konfliktu, o który właśnie takiemu człowiekowi chodzi.

  • Krzysiek
    • Babownia.pl

      Tak Krzychu. Czytałam kiedyś, a do mnie niedawno temat wrócił…

  • Bardzo cenne wskazówki 🙂 żeby zmienić kogoś, trzeba zacząć od siebie, w dłuższej perspektywie na pewno wszyscy wychodzą na tym lepiej 🙂

    • Dziękuję Paulina 🙂 oszczędzamy wtedy frustracji przede wszystkim sobie, ale i otoczeniu, prawda? 🙂

  • Jakiś czas temu zrozumiałem, że tak naprawdę nikt nie jest w stanie zabrać (wyssać) mi energii (światła).
    Przebywanie w towarzystwie jakiejś osoby może spowodować, że to ja sam zablokuję się na własne światło (energię) i odczuję wówczas dyskomfort.
    Dzieje się tak dlatego że zaczynam przejmować prawdy innej osoby, które mogą mieć mniej światła (miłości) i tym samym zamykam się na własne światło (energię – miłość)
    Wówczas odczuwam różnicę – pogorszenie nastroju.

    Możesz to sobie wyobrazić tak, że na czubku twojej głowy wpada słup światła do twojego ciała i rozchodzi się po nim.
    Jeśli niesiemy w sobie miłość, dobre emocje do siebie i świata to to światło bez problemu rozchodzi się po całym ciele, energia swobodnie sobie płynie a ty czujesz się szczęśliwa, zdrowa, pełna miłości (światła)
    Jak spotkasz się z osobą która jest negatywnie nastawiona do życia to zaczynasz przejmować jej sposób myślenia (świadomie i podświadomie). Negatywny sposób myślenia powoduje i tworzy blokady, spięcia. Światło zaczyna rozchodzić się wówczas z oporami i mniej go dociera.
    Mniej światła powoduje pogorszenie nastroju. Kojarzymy to z tym że ktoś nam coś wyssał (zabrał energię) a tak naprawdę sami zamknęliśmy się na własne światło.
    Najszybsza droga na odzyskanie dobrego samopoczucia, zdrowia to odrzucenie negatywnych prawd (kłamstw) i powrócenie do własnych pełnych miłości, które powodują w nas szczęście.
    Jak zaczniemy obwiniać daną osobę (kojarzyć ją z wampirem) to jeszcze bardziej zamkniemy się na własne światło i wpadniemy w jeszcze większy zły nastrój a nawet choroby.
    Wszystko to co powoduje w nas zły nastrój jest kłamstwem.
    Wybaczenie sobie i innym, wdzięczność, miłość do siebie i innych to wszystko jest światło – prawda – energia miłości.
    Jak kochamy nawet to co nie lubimy to jesteśmy pełni światła 🙂

    Zrozumienie tego pozwala na uwolnienie się od bycia ofiarą i na odzyskanie własnej mocy (miłości, światła, prawdy, energii)
    Pełne zrozumienie tego, to proces, który trwa i trwa… 🙂

    .

    • Dominik, pięknie to wszystko napisałeś. Dziękuję Ci za ten komentarz <3 Twoja metafora światła bardzo do mnie przemawia i właśnie 2 miesiące temu czułam się dokładnie właśnie tak, jakby ktoś wyssał ze mnie całą radość i światło. A czułam się tak właśnie z powodu negatywnej osoby, której energia mnie niestety otoczyła. Musiałam postawić swoją granicę i uwolnić się od jej wpływu, na tyle na ile mi pozwoliły warunki. Odsunięcie od siebie negatywnego sposobu myślenia tej osoby bardzo mi pomogło. To jednak był ktoś, z kim nie łączyło mnie uczucie przyjaźni. Jest mi trudniej gdy zaczynam przejmować negatywne prawdy przyjaciela, lub kogoś kogo darzę miłością 🙂 Wciąż jednak nad tym pracuję... 🙂

  • Mam problem z marudzącym wampirem, to bardzo bliska mi koleżanka i nieraz trudno jest mi od niej odpocząć… Choć teraz odległość między nami robi swoje 😉 Ale zdecydowanie mam problem, jestem bardzo empatyczną osobą i czasem mam problem z powiedzeniem „nie”. Ale pracuję nad tym!

    • Właśnie ta przyjaźń i bliskość przeszkadza nam w postawieniu jasnej granicy prawda? Dominik, w swoim komentarzu, napisał tak ładnie: ” blokujemy się na światło”. Ja zauważyłam, że po krótkiej chwili buntu, osoby, na których zależy nam i którym zależy na nas, akceptują nowe zasady i relacja wkracza w nowy i lepszy etap 🙂 dziękuję za komentarz Autumn in Berlin 🙂

  • Agata

    Temat bardzo ważny, bo boimy się „co inni powiedzą”, „a może przestanie mnie kochać, lubić. A to nie tak, z czasem kiedy ulegamy takim „wampirom” tracimy szacunek do siebie. Asertywność dobrze rozumiana i „stosowana” przynosi znacznie więcej korzyści, okazuje się, że taka miłość do siebie wzmacnia nie tylko nas, ale okazuje się, że z czasem u tych naszych „najbliższych” wampirów wzrasta szacunek do nas 🙂 ja coś takiego zaobserwowałam 🙂 zgadzacie się?

    • Wiesz Agata najlepiej, że z najbliższymi najtrudniej postępować asertywnie 🙂 ale tak jak piszesz, w dłuższej perspektywie wszyscy wychodzą na tym dobrze, choć początki są bolesne. Trzeba widzieć cel, do którego zdążamy, prawda? Musimy zrobić sobie taki self- coaching, pokazać jakimi środkami i dlaczego chcemy to zrobić- spiłować wampirkom ząbki 🙂 dziękuję Ci za Twój komentarz, bo widzę, że to ważny temat nie tylko dla mnie!

    • Elżbieta Antonina

      Tak, zgadzam się, ale czasem trudno to zastosować mimo pełnej świadomości wykorzystywania. Mam spore doświadczenie życiowe jednak nadal zdarza mi się ulegać takim „wampirom”. Czasem robię to w imię tzw. miłości bliźniego, a później następuje eskalacja żądań i obrona jest bardzo trudna…

      • Dziękuję za komentarz, z perspektywy doświadczonej osoby. Doświadczenie życiowe czasem nie pomaga, prawda? Lubimy pomagać ludziom i dlatego czasami dajemy dużo siebie, czasem zbyt dużo… Ja czuję, że uczę się jednak coraz większej pozytywnej asertywności. Pozytywny egoizm trochę mi pomaga 🙂