Hałas w mojej głowie

HAŁAS W MOJEJ GŁOWIE

In Życie Po Babsku by Basia52 Comments

Nieważne czy jesteś początkującą blogerką, młodą mamą, która dopiero urodziła dziecko i chce je  karmić piersią za wszelką cenę, dziewczyną, która przekroczyła właśnie próg nowej szkoły pełnej „plastikowych” koleżanek, albo babką w moim wieku, która używa mediów społecznościowych inaczej „niż Bóg przykazał i młodsze pokolenie”.

Pytanie o to, czy jestem wystarczająco dobra w tym co robię jest częścią mojego i być może Twojego życia. Czy jestem w tym dobra? I jak było? Jak mi poszło? Niedawno, jedna z najsilniejszych kobiet, jakie spotkałam, zadała mi to pytanie. A mi opadła szczęka 😉

PERFEKCYJNA CZY WYSTARCZAJĄCA

No dobrze, Więc nie tylko ja tak mam. Regina Brett napisała bestsellerowe poradniki o swojej niedoskonałości, samotnym macierzyństwie i porażkach w związkach z mężczyznami. Leo Babauta, twórca bloga Zen Habits, zmagał się z długami i nałogami, których nie kontrolował.  Jacqui Marson, psycholog i autorka książki „Bycie miłym to przekleństwo”, była wykorzystywana przez otaczających ją ludzi, ponieważ nie potrafiła być asertywna.

Żadne z nich nie było i zapewne dalej nie jest, doskonałe, ale czy są WYSTARCZAJĄCY? Jak widać bardzo. Być może dzięki temu osiągnęli sukces, bo  potrafili przekuć słabość w siłę i na tym zbudowali swoją charyzmę i biznes.

DLACZEGO WOLĘ KMICICA I TRISTANA

Nikt nie powiedział, że ideał, perfekcjonizm i stuprocentowa niezawodność, są  najbardziej seksownymi, pożądanymi i pociągającymi cechami. Spójrzcie na Kmicica. Porywczy awanturnik budzi większą sympatię, niż poczciwy Wołodyjowski. A Tristan i Alfred z „Legends of the Fall” (Wichry namiętności)? Nie lubimy ideałów. Nie lubimy mieć absolutnej pewności. A może raczej lubimy, ale nie pożądamy jej.

A skoro tak jest, to dlaczego wymagamy od siebie tak wiele? Pozwalamy innym na „poskakanie” po nas fizycznie, werbalnie i emocjonalnie? Bo ja, a być może i Ty, próbujemy być jak najbardziej idealni. Bo nasi rodzice, mężowie, żony, dzieci i jeszcze inni bardzo ważni dla nas ludzie, często stosują wobec nas taki malutki trik, szantaż emocjonalny. Jeśli mnie kochasz to zrób to dla mnie najmocniej, najbardziej, najlepiej jak Ci się uda- taki jest przekaz domowych,  czasem również zawodowych dialogów.

LUSTRA AKCEPTACJI

Gdzie w tym wszystkim miejsce dla nas? W zeszłym tygodniu cztery osoby wyraziły bezpośrednio do mnie niezadowolenie z tego, że nie zaangażowałam się w coś, nie poświęciłam im czasu lub poświęciłam zbyt mało czasu. No ale, ja przecież nie chciałam, nie obiecywałam, nie potrzebowałam się angażować w nie swoje cele i przedsięwzięcia.

Z premedytacją byłam obok, zajęta swoimi sprawami, nawet nie byłam obserwatorem. Chciałam wziąć kawałek mojej doby tylko dla siebie, a nie poświęcić go celom innych ludzi, którzy zdecydowali, że powinnam coś zrobić, gdzieś być, dać im swój czas. Skąd więc, do licha, te oczekiwania i pretensje?

Przeglądamy się w ludzkiej akceptacji jak w lustrze. Lubią mnie i chwalą? Ale fajnie! Przeglądam się i szukam potwierdzenia, że wyglądam w tym lustrze dobrze, ale to tylko zniekształcony obraz mnie.  Chodzimy na zakupy do Zary, H&M, czy innych sieciówek i wiemy jak to jest z lustrami. Każde pokazuje i inną prawdę.

HAŁAS W MOJEJ GŁOWIE

Hałas w mojej głowie to trybiki w moim mózgu, które kręcą się mocniej od jakiegoś czasu, moja potrzeba stawiania granic i dawania sobie przestrzeni, skonfrontowana z oczekiwaniami ludzi wokół mnie.

Zadowolić przede wszystkim innych, czy przede wszystkim siebie? Chcę być idealna, czy wystarczająca? Gdzie jest granica mojego perfekcjonizmu? Czy perfekcyjna będę lepsza? Bardziej kochana? Szanowana? PO CO MI TO?

EMPATYCZNA DLA SIEBIE

No właśnie 🙂 Empatia dla siebie to najlepszy prezent jaki możemy sobie dać. Pozytywny egoizm i pozwolenie sobie na własne priorytety to klucz do zadowolenia. Jeśli nasza zachcianka, to poświęcenie dla innych, to niech tak będzie, ale jeśli chcemy więcej czasu i przestrzeni dla siebie to weźmy to, bo tylko szczęśliwi i spełnieni będziemy w stanie zarażać innych szczęściem.

Siedzę sobie w ciepłym fotelu przed TV i choć tego nie planowałam, zostawię na końcu tego wpisu niewielką filmową inspirację. „Sekretne życie Waltera Mitty”, to film, który chyba zbiera wszystkie myśli z tego wpisu i do tego jest pełen cudownej muzyki, widoków, ale przede wszystkim jest fajną ciepłą ludzką historią w stylu „slow”. Na czym polega jego magia? Chyba najlepiej podsumował to mój mąż: „wszystkie emocje, które niesie są pozytywne”.

Samych pozytywnych emocji Wam i sobie życzę 🙂

♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Odnalazłam! 🙂
    Bardzo ciekawy i inspirujący tekst 😉
    Chciałabym żyć w rytmie slow, ale póki co to wydaje się co najmniej jakimś dobrem luksusowym…

    • Jak się cieszę, że chciało Ci się poszukać tego wpisu 🙂 pisałam go na bardzo dobrej energii 🙂 „Sekretne życie …” oglądałam, gdy film wszedł dopiero na ekrany kin. Byłam na mojej osobistej wycieczce do Łodzi, miasta, które jest też dla mnie ważne. Wyszłam pełna szczęścia z kina. Wracam do tego filmu tak często jak mogę. Przypomina o tym, że czasem praca to nie wszystko 😀

  • O, znam ten film,wiele o nim słyszałam, ale osobiście poczułam lekki zawód. Chyba liczyłam na więcej, a Ben Stiller wcale mnie nie porwał. Ale to takie moje subiektywne zdanie 🙂
    A co do tego hałasu i trybików… Mam wrażenie, że dookoła jest coraz więcej bodźców, telewizja i kolorowa prasa serwują nam wyidealizowany świat, nieosiągalny dla zwykłego człowieka. I tak dążymy do tych ideałów… I coraz bardziej się pogrążamy,zamiast robić to, co kochamy, co sprawia nam przyjemność, co po prostu jest nasze.

    • Witaj 🙂 mnie też Ben Stiller nie porwał i tak naprawdę nie lubię tego aktora. Ale podobał mi się klimat tego filmu. Ciężki temat pokazany w lekki i przyjazny sposób. Zakończenie, które nie było „polane lukrem”. To nie jest film porywający. To jest film pozytywny. A świat? Jest szybki i pełen ruchu. Ale najważniejsze jest to, jak odbieramy siebie w tym świecie. Czy dajemy sobie przestrzeń. Pozdrawiam 🙂

  • Ogromnie podoba mi się wyrażenie „przekuć słabość w siłę” 🙂 Właśnie do tego dążę 😉
    Świetny wpis – bardzo mnie podniósł na duchu! 🙂

    • Dziękuję Ci 🙂 rzeczywiście, kiedy przekujemy swoje słabości w zalety to zyskujemy podwójnie. Wierzę, i Tobie i mi sie uda 🙂 W każdym razie działamy, a to jest najważniejsze!

  • Super. Muszę poszukać tego filmu 🙂

  • Świetny tekst! Ja jestem typem ,,egoistki” od zawsze i dobrze mi z tym chociaż nie raz spotkałam się z oburzeniem otoczenia. Jeśli ja nie chcę czegoś robić, bo nie widzę w tym sensu to nie robię i tyle. Uważam, że nikomu nic do tego.

    • Więc Tobie nie potrzeba już motywacji do nie przejmowania się zdaniem innych 🙂 ja wciąż mam czasem „kaca moralnego” 🙂 pozdrawiam

  • Mała Sztuka

    wpis super

    • Babownia.pl

      Cieszę się, że się podobał i zapraszam na kolejne 🙂

  • Od jakiegoś czasu stosuję zasadę „nie zadowalać wszystkich”. Jest mi lżej, tak po prostu 🙂 Skupiam się tylko na tym, co jest dla mnie samej ważne i oczywiście dla mojego męża i dzieci. Na tym koniec. Jeśli ktoś prosi mnie o pomoc, a ja wiem, ze nie pomogę to nie wchodzę w to. Stawiam sprawę jasno, bo myślę, że szczerość jest cenniejsza w takich sytuacjach. Nie jestem po to, by zadowolić wszystkich wkoło, tylko po to, by zadowolić siebie 🙂 Dział dla kobiety bardzo mi się spodobał, jest bardzo życiowy i rzeczywiście wiele z nas trapią podobne dylematy 🙂

    • Cześć Karolina 🙂 Dziękuję Ci za miłe słowa 🙂 ciężko było mi na początku wybrać niszę bloga i włożyłam tu wszystko co mnie kręci, choć nie ukrywam, że „dla kobiety” jest dla mnie szczególnie ważny, bo łączy te inne w jedno. Co do zadowalania… Ja trochę postawiłam granice również rodzinie, bo był moment, że poświęcałam jej swoje marzenia. To się zmieniło i pewnego dnia powiedziałam „basta”, teraz mój czas. czasem nie potafią tego zrozumieć. Ale masz rację 🙂 Oni i tak są najważniejsi 🙂 P.S. Szkoda, że wisior nie jest na sprzedaż 🙂 pozdrawiam cieplutko!

  • „Lepsze wrogiem dobrego” 🙁 Perfekcjonizm to niestety również moja przypadłość – widzę jak wiele czasu mi zabiera i jak z jego powodu nie doceniam efektów mojej ciężkiej pracy. Warto walczyć z perfekcjonizmem i pamiętać na co dzień o tym, co napisałaś.

    A film „Sekretne życie Waltera Mitty” chętnie obejrzę, dziękuję!

    • Witaj Renia i dziękuję za ten komentarz 🙂 ja kiedyś pokazałam innym, że dążę do perfekcjonizmu, a dla wielu osób okazało się to wygodne. Samodzielnie dopinałam wszystko na „ostatni guzik”. Teraz kiedy już nie chcę w tym trwać, niektóre osoby się „buntują”. Wcześniej było dla nich łatwiej. Pozdrawiam cieplutko!

  • Basiu, czytało mi się ten post wyśmienicie 🙂 wiele prawd w nim ujęłaś. Dla mnie szczególnie ważny jezt temat opinii innych o mnie. Niestety zmagam się z tym od zawsze chyba. Widzę, że już wiele, a nawet bardzo wiele się zmieniło i już nie potrzebuję podobać (dawać się lubić) każdemu, ważni są dla mnie mąż, dzieci i ja sama. Celowo siebie wymieniłam na końcu, bo staram się nie być egoistką w tych relacjach, ale widzę że tylko wtedy kiedy dążę do lepszej wersji swojego ja jestem też lepsza dla innych, więc takie 2 w 1. Pozdrawiam serdecznie 🙂 Pani Matka

    • Cześć Agnieszko 🙂 fajnie, że wpadłaś do Babowni 🙂 nie dziwię Ci się, że opinia innych jest dla Ciebie tak ważna. Nie jesteś jedyna. Ja sama wiem, że nie do końca sobie radzę z tym odcinaniem się od luster akceptacji. Staram się, lecz kątem oka wciąż zerkam. 2 w 1 🙂 super określenie, na opisaną sytuację 🙂 i masz rację, że to jest pełnia szczęścia i komfortu dla całej rodziny. Wieczorne buziaki 🙂 Basia

  • Beata

    Odpowiednie proporcje zaangażowania w realizacji siebie i poświęceniu czasu innym, to cenna umiejętność. Ja czuję, że kluczem jest przestrzeń dla siebie w której czuje się spełniona – wtedy asertywnie reaguje na potrzeby otoczenia 🙂 bez wyrzutów sumienia ,bez pretensji zadnej ze stron, bez poczucia niczyjej krzywdy. Niby mam świadomość tego, a jednak często daje się wciągnąć w grę relacji, w której chce byc perfekcyjna. Chyba kobiety mają taką tendencje do pomijania siebie na rzecz innych. Bardzo ciekawy wpis

    • Witaj Beata 🙂 dziękuję za komentarz. Bardzo dobrze to określiłaś. Gra relacji. W tym miejscu chyba popełniamy największy błąd. Angażujemy się w coś, czego nie planowałyśmy. Potem dopada nas frustracja, a jeszcze dajemy innym ludziom satysfakcję. Szacunek dla własnych celów, asertywność i przestrzeń. Cały czas powinnyśmy pamiętać o tych trzech obszarach. POZDRAWIAM CIĘ CIEPŁO 🙂

  • Osobiście wolałam Pana Wołodyjowskiego niż Kmicica, ale faktem jest, że można dążyć do ideału, ale jednak ideały są nudne, bo idealne….i przewidywalne.

    • Cześć Marta 🙂 Bez wątpienia Pan Wołodyjowski był lepszym kandydatem na partnera życiowego, ale Tristana nie zamieniłabym na Alfreda 🙂 Pozdrawiam 🙂

  • W jednym wpisie zawarłaś tyle życiowych prawd! 😉 To dążenie do doskonałości, perfekcji, którą sobie zamierzymy, czasem po prostu nas zniszczą. Bo wciąż będzie za mało, niedokładnie, w zły sposób. Nie zawsze musi być idealnie, wspaniale, wyjątkowo, czasem po prostu wystarczy dobrze. Pozdrawiam!

    • Witaj 🙂 to prawda. Perfekcjonizm daje bardzo mocno w kość. Równie mocno, jak wymaganie bycia perfekcyjnymi przez innych. A człowiekowi potrzeba przestrzeni…

  • Jakoś tak jest, że najtrudniej nam zdobyć swoją własną akceptację 🙂

    • To prawda. Perfekcjonizm się nam kłania. Dziękuję za komentarz Agata.

  • Przeczytałam Twój tekst 3 razy. Aż sama nie mogę uwierzyć, że trafiłam na niego właśnie dzisiaj, bo zaledwie dwie godziny temu natknęłam się na bardzo trafne słowa odnośnie, jak to pięknie ujęłaś, „przeglądania się w ludzkiej akceptacji jak w lustrze”. A mianowicie, że nie warto przejmować się tym „co myślą o tobie inni – bo większość ludzi wcale o tobie nie myśli. Są zbyt skupieni na sobie. Kiedy to zrozumiesz, odetchniesz z ulgą”. Są to właśnie słowa Reginy Brett. Niestety, dla większości osób opinia innych ludzi jest kluczowa, nie tylko w sytuacjach znaczących, ale nawet przy codziennych czynnościach, typu nie wyjdę z domu w dresie i bez makijażu, bo co pomyślą inni. Potem zaczynamy się w tym wszystkim gubić i w pewnym momencie zdanie innych liczy się dla nas bardziej, niż nasze własne, bo przecież jeśli stanę przy swoim, to inni pomyślą, że jestem egoistyczna. A tak jak napisałaś, nie o to w tym wszystkich chodzi. Kluczem do szczęścia jest empatia dla siebie i akceptacja, ale taka, która znajdujemy wewnątrz siebie samych. Bo szczęścia trzeba szukać w sobie, a nie na zewnątrz.
    A film na pewno obejrzę.
    Pozdrawiam ciepło :*

    • Cześć 🙂 dziękuję za ten komentarz! Bardzo dla mnie ciekawy. To zdanie, które zacytowałaś jest bardzo bardzo trafne. To nasze myślenie o sobie jak o pępku świata to jeden z błędów, który robimy. Dokładnie, większość ludzi wcale o nas nie myśli, lub myśli przez 3 sekundy 🙂 Jaki stąd wniosek? Czy warto się tak spinać? Ja też staram się być wystarczająca, ale ojejku ile to wysiłku czasami, gdy oczekiwania tej garstki ludzi wokół są inne niż moje. Lecz wiem, że gdy ulegnę naciskom też będę niezadowolona i to dwukrotnie. Bo uległam wbrew sobie i realizuje nie moje cele. Pozdrawiam Cię cieplutko!

  • Agnieszka

    Bardzo fajny wpis!
    Nie wiem, jak se cholibka mam skomentowac, bo z lekko przygłupawa się czuje.
    Smiesznie jak to jest z tym dążeniem do idealu. Z jednej strony nie warto się zarzynać, ale z drugiej strony to kiedyś w moim ulubionym serialu(no dobra-jednym z ulubionych) był bardzo trafny cytat:”niezadowolenie to pierwszy wymóg postępu.” Ja osobiście się bardzo boję, tego, że gdy będe za bardzo chwalona to osiąde na laurach. A perfekcjonizm nie dość, że napedza to potem owocuje i daje mi jeszcze więcej radości.
    Co do egoizmu to kiedys słyszalam fajne zdanie, mówiące mniej więcej o tym, że to egoisci, są najmniej egoistyczni(ale masło maśaneO-O), bo poświęcają czas na własny rozwój, później dają więcej społeczeństwu. Zresztą to samo wynika z Twojego wpisu. Mam tylko wrażenie, że jest strasznie cienka granica pomiędzy tym pozytywnym a negatywnym egoizmem. Dla mnie osobiscie ciezko czasami jest odroznic czy juz nie przesadzam, i pozniej mam wyrzuty sumienia.

    • Hej Aga 🙂 wiesz, to chyba każdy z nas ma ten próg własnego pozytywnego egoizmu. To co jest pozytywnym egoizmem dla Ciebie, może zostać zinterpretowane jako cholerny egoizm przez innych, bo nie spełniasz ich oczekiwań. Z drugiej strony kto ma być zadowolony? Ty, czy oni? A gdy oni są niezadowoleni, to czy Ty jesteś? Stąd wniosek, że ta granica pomiędzy opłacalnym dla Ciebie egoizmem, a tym, który już będzie toksyczny jest bardzo cieniutka, jak piszesz 🙂 BARDZO merytoryczny komentarz CHOLIBKA 🙂 Czyżby „to” Sherlock powiedział? Czy inny przystojniak? <3

  • Babownia.pl

    Aniu Kochana 🙂 Ty jesteś taką ciepłą dziewczyną! Myślę, że samoświadomości mogłabym się od Ciebie uczyć 🙂 bardzo liczę na to, że spotkamy się na żywo, bo już znamy swoje głosy, facjatki, profile i pora sprawdzić jakie kawki i ciastka lubimy =D <3

  • Anna Maria

    Basiu, bardzo ciekawy wpis. Taki na czasie, myślę , że dotyczy wielu osób. Mnie z pewnością! Za to coraz mi fajniej ze sobą i coraz więcej odpuszczam w sensie po prostu niech się dzieje, mniej napięcia, więcej akceptacji, otwartości, świadomości, dostrzegania, dostrojenia … ale poszło, widzisz ? Inspirujesz ! <3

  • Basia, jak Ty dobrze potrafisz opisać coś, co w pewnym momencie dzieje się chyba w świadomości każdej z nas. U niektórych wcześniej, u niektórych później, w pewnych przypadkach będzie tylko niewygodną myślą, a czasem przerodzi się w decyzję o zmianie naszego zachowania.
    Jak to wszystko razem się wiąże, wg mnie jest to element owej odpowiedzialności za własne życie. UŚWIADOMIENIA sobie tej odpowiedzialności.
    Dziękuję i pozdrawiam <3

    • Agnieszko, takie słowa jak Twoje są bardzo bardzo ważne. Kiedy piszę, czasem mam wielkie wątpliwości, czy powinnam „puszczać” mój wpis w świat. Tak było z tym właśnie, bo nie wiedziałam, czy wniesie coś nowego, dobrego do świata nas- kobiet. A może i mężczyzn. Napisałam to wszystko pod wpływem przemyśleń związanych z sytuacją tu i teraz. Czasem trudno jest uwolnić się od luster akceptacji. POZDRAWIAM CIĘ BARDZO MOCNO!

  • Tak, wszyscy chcemy być idealni, walczymy o akceptację. Nie wpisuję się w ten trend, Ty chyba też nie. I uważam nas za szczęśliwe kobiety:) Jestem w szoku kiedy widzę te młode dziewczyny całe ponastrzykiwane, z tymi wielkimi ustami. Kiedy patrzę na tych zabieganych ludzi, którzy chcą wszystkim zaimponować. Nie wiem czemu ludziom tak trudno odnaleźć spokój dla siebie samych. Film oglądałam i Twój mąż określił go dokładnie tak jak mój:) Ostatnio obejrzeliśmy Dzika Drogą, emocje może były różne, ale to piekny film o szukaniu właśnie siebie i dobrych dla siebie wyborów.Polecam

    • Dziękuję Julia za ten komentarz. Chyba do zgody na siebie taką jaka sie jest dochodzimy poprzez jakieś doświadczenie. Jedni mają szczęście dojrzeć do tego szybciej, inni później. I masz pełną rację kiedy mówisz, że to jest właśnie stan bycia szczęśliwym ze sobą samym. Dziką Drogę oglądałam 2 razy i ten film rzeczywiście budzi różne emocje, ale chyba zostaje w pamięci w pozytywny sposób. Każdy film, który zmusza nas do myślenia to dobry wybór. Pozdrawiam Cie bardzo ciepło!

  • Porównanie z Kmicicem w punkt! Właśnie o to chodzi – wszyscy chcemy być idealni, a nikt nie lubi ludzi idealnych….taki paradoks! Sama mam z tym trudność, choć staram się uczyć tego swoje klientki. Dla mnie to jest takie pragnienie bycia coraz lepszym, tylko że nie ma górnej granicy. Ciągle muszę się starać, robić coś lepiej, szybciej, sprawniej bo wiem, że są ludzie, którzy tak to właśnie robią. Myślę, że trudno jest po prostu zaakceptować, że nie musimy być we wszystkim dobrzy…
    A co do pozytywnego egoizmu – na moim wieczorze panieńskim spotkana przypadkowo dziewczyna (chyba szczęśliwa żona) powiedziała, że sekretem udanego małżeństwa jest właśnie myślenie o sobie. Kobieta musi mysleć o sobie, robić coś tylko dla siebie, rozwijać się, bo tylko wtedy będzie po 1. szczęśliwa a po 2. interesująca dla swojej drugiej połówki 🙂

    • Zuziu dziękuję Ci za wszystkie mądre słowa, które od Ciebie dostaję!Ja dokładnie tak jak Ty mówię, że nie można być ideałem, ale zapominam o tym i co jakiś czas włącza mi się dziki pęd i chęć ulepszenia siebie. To chyba taka część naszej kobiecości jest. Mamy taki tryb wmontowany ;)co do dbania i atrakcyjności, to nr 1 jest dla mnie najważniejszy, bo nauczyłam się choć odrobiny pozytywnego egoizmu i staram się z tego czerpać. Pozdrawiam Cię serdecznie Zuziu i jutro zrobię Twoje placuszki z ryby i marchewki 🙂

      • Bo kobieta musi się starać, być dobra i miła dla innych…tak nas niestety wychowano. Z jednej strony dobrze, bo warto być dobrym dla innych, to wraca do nas, ale z drugiej musimy nauczyć się po prostu czasem myśleć tylko o sobie! Próbuję (na razie bezskutecznie) nauczyć tego moją mamę 🙂
        A placuszki polecam! Szczególnie z dodatkiem świeżego imbiru 🙂

        • Zuziu, my kobiety jesteśmy tak programowane w domu, potem w szkole,w kościele i często nawet w pracy. Stereotypy niełatwo przełamać. A im kobieta starsza, tym trudniej. Moja mama myśli tylko o poświęcaniu się dla innych. A placuszki jak się spodziewałam O-MNIAM-MNIAM !!! <3 Buziaki!!!

  • Bardzo ważny i poruszający artykuł. Dążymy do wyimaginowanego ideału, który nie istnieje. Powiem Ci, że z początkiem tego roku zaczęłam mocno stawiać granice innym ludziom, bo do pewnego momentu traktowali mnie jako narzędzie do realizowania swoich celów. W jednym przypadku relacja poprawiła się na plus, a w drugim rozpadła się z hukiem i pretensjami, że jak ja w ogóle śmiałam dbać o swój własny interes i powiedzieć nie w sytuacji, która w żaden sposób nie byla dla mnie korzystna.

    • Dziękuję Paulina, za to że mi to powiedziałaś. Ja też „przerobiłam” taką znajomość i tez postawiłam granice. Wciąż jest między nami cisza. Druga osoba tego nie przełknęła. Najtrudniej jednak było mi, kiedy stawiałam granice w moim domu. Tutaj jednak się udało o wiele lepiej. Może to jest tak, że ci, którzy nas kochają są, potrafią się zmusić do większej elastyczności? Myślę, że nie żałujesz swojej decyzji, prawda? Pozdrawiam Cię mocno!

  • Aga

    Bardzo mnie ruszyło Twoje zdanie, że przeglądamy się w ludzkiej akceptacji, jak w lustrze. Bardzo mocno daje do myślenia. Tak bardzo chcemy być w zgodzie z innymi, że nie ma miejsca dla nas…bardzo, bardzo poruszający post.
    Ściskam serdecznie

    • Cześć Aga 🙂 to ten wpis, o którym wspominałam 🙂 ale opublikowałam go troszkę później bo bardzo chciałam dać pierszeństwo POZIOMKOM przed świętami. A z lustrami chyba tak właśnie jest. nawet kiedy jesteśmy tego świadomi i tak szukamy ludzkiej akceptacji często wbrew sobie. My, kobiety, jesteśmy na to bardzo narażone, bo macierzyństwo wpycha nas w perfekcjonizm. „Idealna” matka i żona. Ściskam Aga

  • Maria

    sama racja, Basiu! 🙂 superowy wpis! 🙂 a tak na marginesie tych bardziej sexi synów marnotrawnych, to czy znane Ci są z literatury jakieś postaci kobiece, zbłąkane i pozostające nadal sexi ?

    • Babownia.pl

      Marysiu, trudne pytanie, bo w kwestii seksowności kobiet mam trochę mało do powiedzenia =D ale myślę, że Yennefer w sadze o Wiedźminie jest dobrym przykładem, taka nie do końca złota dziewczyna 🙂 a filmowo? Nagi instynkt, zła Sharon Stone, lecz ciągle symbol seksu =D

    • Maria

      ech…. ciągle muszę się uczyć właściwie dobierać słowa, gdyż nie atrakcyjność seksualną miałam na myśli ale ten rodzaj atrakcjności, ktory nas pociąga w osobach (mężczyznach?) niepoprawnych, którzy „zbłądzili” niczym wspomniany przez Ciebie Kmicic 🙂

    • Babownia.pl

      sorki Marysiu, ze dopiero odpowiadam, ale cały dzien w ogrodzie 🙂 ja też miałam na myśli raczej „seksowność w zachowaniu”. Stanowczo Yennefer 🙂 I bardzo dobrze dobierasz słowa, bo ta Sharon była po Yennefer 🙂

    • Maria

      uff… 🙂 kamień z serca! 🙂 czyli, że to nie tak, że inna miara dla mężczyzn (uroczy gdy niepoprawni i ze skazami na honorze) i inna dla kobiet (wspaniałe gdy bez zarzutu, nienaganne i perfekcyje we wszystich rolach życiowych równocześnie) 🙂

    • Babownia.pl

      Marysiu no ja mam nadzieję, że nie jesteśmy na straconej pozycji =D

  • Nie jesteśmy idealni. Nie chcemy być idealni. Ale na pewno chcemy być szczęśliwi. Ktoś kiedyś powiedział, po prostu dobrzy dla siebie 🙂 Najtrudniej ocenić samego siebie, tu lustra nie pomogą. Nie wiem jak to jest, ale wygląda na to, że swojej „równowagi” szukamy być może przez całe życie.
    A filmu nie oglądałam. Spróbuje go zobaczyć 🙂

    Pozytywnych emocji 🙂

    • Cześć Ula, zobacz Wichry namiętności, bo film jest świetnie obsadzony. Julia Ormond, Anthony Hopkins, Aidann Quinn, Brad Pitt. Wspaniały film, wspaniała muzyka, wielkie wzruszenie i wielka historia. polskie tłumaczenie tytułu jest nieudolne. A film … Wszyscy, którym go poleciłam nie żałowali. A na deser Waltera Mitty 🙂 Dziękuję za wszystkie słowa w komentarzu. A to co napisałaś na Fb, o swoich wpisach… Dla mnie inspirujące. zaczęłam zbierać punkty payback tylko dzięki Tobie. Cieplutkie <3