5 PRZYKAZAŃ DOBREJ KOBIETY, czyli NIE BÓJ SIĘ PROSIĆ O POMOC

In Życie Po Babsku by Basia40 Comments

Dlaczego niby masz o tą pomoc prosić? Przecież obowiązki, troska, oczekiwania, wszystko powinno być podzielone sprawiedliwie. Żyjesz wśród ludzi, w rodzinie, w pracy, wśród przyjaciół. Powinni widzieć, że ta pomoc i zrozumienie są Ci potrzebne. A jednak czasami, a może nawet często, nie widzą. Bo nie potrafią, bo tak jest im wygodniej, albo przyzwyczaili się do mitu, który sama, w swojej naiwności stworzyłaś. Bo chciałaś im pokazać jaka jesteś. Samowystarczalna. Silna. Zdyscyplinowana. I zaradna.

A może to nie Ty się wykreowałaś na taką SUPERKOBIETĘ.  Może to oczekiwania, tradycja rodzinna, społeczna, religijna pchnęły Cię w kierunku tej roli. A tam, pchnęły. Wcisnęły jak w niewygodne portki, które są zbyt ciasne, ale tyłek w nich wygląda dobrze i podoba się innym. No więc wyglądasz dobrze i innym to pasuje. A Ty przyzwyczaiłaś się i już nie odpuszczasz sobie.

Czasem jednak dochodzisz do ściany. Nie da się ruszyć dalej, bo nie wiadomo jak to zrobić. Brakuje siły, pomysłu na siebie i zwyczajnie czekasz, że może ktoś wyciągnie do Ciebie rękę. Ale nie ma tak dobrze. SUPERBOHATEROM się nie pomaga. To oni mają pomagać innym, aż do samego końca.

5 PRZYKAZAŃ DOBREJ KOBIETY

Jest parę mitów i wyświechtanych wyobrażeń o dobrych matkach, żonach i kobietach. Z jakiegoś powodu prędzej, czy później wiele z nas zaczyna w nie wierzyć i traktować je jak swoje 5 przykazań DOBREJ KOBIETY. Wdrażamy je w życie, jakby to była kwestia wejścia do Raju.

  • Nie użalaj się nad sobą, tylko weź się w garść. Wszędzie to mówią. Życie nie głaszcze. No tak. Więc zaciskamy zęby i zbieramy więcej i więcej. Fizycznie i psychicznie. Tylko dziewczyny, czy zawsze musimy być takie cholernie silne? Czy po porodzie, gdy wszystko boli i nic nam nie wychodzi, lub kiedy dzieci wciąż chorują, albo dokopią nam w pracy, nie mamy prawa się poużalać? Przecież taka babska natura, że musimy czasem popłakać. Taki nasz wentyl bezpieczeństwa. „Weź się w garść” to żaden „motywator”, ale raczej kopniak w i tak już obolały tyłek, w zbyt ciasnych portkach.
  • Skoro ja mogę, to ty też możesz. Mamy, przyjaciółki, koleżanki, babcie wmawiają nam, że jak one dały radę to my też. A skąd ta pewność? Skąd wiedzą jak my się czujemy w tej naszej konkretnej sytuacji? Może my też damy radę, ale koszty, które poniesiemy będą znacznie wyższe? A może my po prostu nie chcemy, albo nie potrzebujemy „dawać rady”? Kiedy patrzymy w lustro każdy z nas wygląda zupełnie inaczej. I te same portki leżą inaczej na każdej osobie. I co więcej, te używane przez kogoś, wcale nie muszą nam odpowiadać.
  • Dmuchaj na ognisko domowe. Rodzina lubi, żeby wszystko było na swoim miejscu. Pełna lodówka, czysty dywan, wyprane koszule w szafie. To się tak jakoś samo robi. To taki domowy pewnik. Bo to żadna praca godna pochwały. To się nazywa „żona zajmuje się domem”. Więc może codziennie zaczniesz sobie notować, co zrobiłaś dla ogniska domowego, żeby się paliło. To bardzo pomaga w chwilach zwątpienia. Ten notesik pokaże Ci, że jesteś ważna i robisz więcej niż widzą obce oczy. Ba, nawet Twoje oczy, szczególnie, gdy są spłakane, albo zmęczone. I może pokaż ten zeszyt z zapiskami swojej rodzinie, gdy w złości ktoś Ci wytknie, że w domu robisz niewiele, nie trzymasz porządku, bo takie duże pajęczyny wiszą na korytarzu.
  • Dobra kobieta kocha swoje dzieci i dlatego to ona wie o nich dużo i dba o ich rozwój. Pewnie, że najczęściej kocha. Wie gdzie są leki na najdrobniejsze dolegliwości, jaki jogurcik jest najpyszniejszy, które majtki trzeba przygotować gdy w szkole jest lekcja WF. Dobra kobieta zna te wszystkie sztuczki i sekrety dobrego macierzyństwa. Kalendarz życia dzieciaczków i dużych dzieciuchów jest wyryty w zwojach jej mózgu. Masz tak? Ale gdy zachorujesz to co wtedy? A może pewnego dnia zechcesz wyjechać na tydzień? Masz do tego prawo, choć czasami rodzina podnosi bunt. A może pójdziesz na fitness i ktoś inny musi znaleźć plasterek, czy telefon do lekarza pierwszego kontaktu, gdy sprawa jest typu „cito”. Przecież nie możesz być zawsze na rodzinnej smyczy, choćbyś nie wiem jak ich kochała.
  • Ostatnie przykazanie pojawiło się w komentarzu pod jednym z moich tekstów. Thor napisał: Autorytetem powinny być proste kobiety, które w życiu nie mają łatwo a mimo to są silne i radzą sobie z różnymi problemami bez wsparcia wysoko sytuowanych mężów. W życiu prostej kobiety może być niełatwo, a mimo to trzeba sobie radzić i być silnym. Pochwała prostych kobiet, które sobie radzą i jest im ciężko, to motyw, który powtarza się w naszej kulturze i religii. Polki cierpiały podczas porodów bez znieczulenia przez wiele lat i  często cierpią w dalszym ciągu. Muszą tłumaczyć się z ilości posiadanych dzieci (dlaczego zbyt dużo i  dlaczego zbyt mało) i metod antykoncepcji, które stosują. A przecież na tym polega postęp i rozwój, że nasze życie ma być lepsze. I jeśli to możliwe oszczędzajmy sobie cierpienia fizycznego i psychicznego.

NIE JESTEM FEMINISTKĄ ?

Nie jestem feministką, a przynajmniej nie jestem feministką w powszechnie rozumianym znaczeniu tego słowa. Jestem jednak Babownią. Jestem mamą, żoną, kobietą. Urodziłam trójkę dzieci. Dwójka z nich jest już dorosła. Wychowałam je najlepiej jak potrafię. Pracuję zawodowo i prowadzę duży dom. Społecznie wykonuję swoją rolę przynajmniej w 90%. Ale nie zawsze było łatwo. Były ciężkie choroby dzieci i kryzys w małżeństwie. Zostałam również zdyskryminowana zawodowo z powodu płci i wieku, w zawodzie tzw. kobiecym. Wiem więc jak to jest mieć czasem „ciężko”.

Dlaczego więc piszę te prawdy oczywiste? Bo z perspektywy mojego dość długiego życia mogę powiedzieć, że zbyt rzadko prosiłam o pomoc i zbyt często chciałam być SUPERBOHATERKĄ. 

Dziewczyny, nie musimy być supersilne, superogarnięte. Nie musimy cały czas brać się w garść i z wypięta piersią stawiać czoła przeciwnościom. Nie musimy rodzić bez znieczulenia, jeśli tego nie chcemy i mieć mniej lub więcej dzieci, niż chcemy wychować. Nie musimy być α iΩ naszej najmniejszej komórki społecznej. Dom nie musi błyszczeć, bo w nim przede wszystkim chodzi o miłość i nasz komfort.

Ostatnio zaczęłam nosić luźniejsze portki 🙂 I w realu i w przenośni. Mówię głośno w moim domu o tym czego potrzebuję i chcę, co mnie męczy, a gdy czegoś nie chcę, to nie chcę. Nie boję się nie chcieć. Nie boję się powiedzieć, że potrzebuję pomocy. 

Szkoda, że odkryłam to tak późno. Dobrze, że to odkryłam. Jednak.

Wiem, że nie chcę być SUPERBOHATERKĄ. Nie chcę być DOBRĄ KOBIETĄ. Chcę być szczęśliwą KOBIETĄ, której dobrze się żyje. W zgodzie ze sobą.

Barbara Lew

Jeśli zainteresowało Cię coś w tym wpisie, zgadzasz się, lub myślisz inaczej podziel się tym ze mną, proszę 🙂 bloger też człowiek i lubi pogadać 🙂 Jeżeli uważasz, że ten wpis jest przydatny, pchnij go dalej, będzie mi miło! 🙂

Share this Post

  • Basiu post na czasie!! Z mojego doświadczenia, z obserwacji i z rozmów z przyjaciółkami widzę, jak wiele z nas nosi te za ciasne portki…i to często nie z własnego wyboru. Oczekiwania społeczne, dobre rady w stylu „tak należy, a tak nie należy” czy ta wszechobecna presja bycia Superwoman – kobietą wyemancypowaną, niezależną, robiącą karierę, dbającą o dom, ćwiczącą 5xtydz., odżywiającą się zdrowo, zawsze zadbaną i przede wszystkim z wiecznym uśmiechem……zmęczyłam się samym pisaniem tego, a co dopiero realizowaniem tych „oczywistości”.!!Myślę, że w obecnych czasach – gdy my kobiety mamy większe możliwości niż kiedykolwiek, kiedy zaczynamy wchodzić w męski świat i odnosić w nim sukcesy – bardzo potrzebna jest nam rozmowa o tym, że to są nasze opcje i możliwości, a nie przymus. I naprawdę nie musimy wszystkiego i nie musimy same. Kobiety budują relacje poprzez rozmowę, dzielenie się swoimi emocjami, doświadczeniami, „żaląc się”, wypłakując w chusteczkę u przyjaciółki….dlaczego więc nie miałybyśmy prosić o pomoc czy przyznawać się do tego, co nam nie pasuje? To jest dopiero wyzwalające – zdjęcie z siebie choć części ciężaru i asertywne odmówienie tego, co nas uwiera.
    Dziękuję za pobudzenie refleksji. Pozdrawiam!

    • Ja Elu ostatnio pokłóciłam się z mamą, czego właściwie generalnie nie robię (nie pamiętam kiedy wczesniej), po tym jak siedząc u mnie na kawusi, powiedziała do mojej 20-letniej córki ” … od dziewczyny niestety więcej się wymaga i mniej jej wolno”. A ja się zagotowałam, bo dopiero niedawno wyzwoliłam się z tych słów, które mama mi wdrukowała, jako młodej dziewczynie. Zagotowałam się tak BARDZO, że powiedziałam „mamo zabraniam Ci tak mówić, nie w moim towarzystwie i nie do mojej córki i co to za bzdury, że dziewczynie mniej wolno?”. Rozstałyśmy sie w gniewie 🙂 Moja mama nie umie prosić, ja umiem prosić w 50% i ciągle sie uczę 🙂 Moja córka jest kolejnym pokoleniem kobiet. Ciekawe jak jej wyjdzie? Jest bardziej asertywna niz ja, więc może dziewczyny powoli sie wyzwalają? Dziękuję Ci za ten CUDOWNY I MĄDRY komentarz. I te ćwiczenia 5xw tygodniu 😀 włos mi się zjeżył, a mam kręcony 😀 Pozdrawiam!

  • Nigdy nie podeszłam do tego w ten sposób… nigdy nie pomyślałam, że nie zawsze muszę być silna… przeciez jestem superbabka, wonder woman, no jak inaczej? A okazało się, że nie zawsze muszę być niezniszczalna, mogę płakać.
    Ten post otworzył mi oczy, co prawda chcę pracować, chcę być adwokatem, ale nie zawsze chcę zasuwać na 200%… ale kobieta przecież tyle musi, zeby świat facetow wziął ją w ogole pod uwage… nijak nie jesteśmy w XXI w. przynajmniej na tej płaszczyźnie.
    Pozdrawiam

    • Roksana dziękuję za ten komentarz, taki szczery <3 Te 200%, które sobie same często fundujemy, prawda? Tak jak mówisz, ciągle coś udowadniamy, a to męskiemu, a to żeńskiemu gronu. A gdzie miejsce na NAS i na uwazność i ciszę i trochę smutku, który czasem na kobiety spływa, bo tak chcą hormony. Pozdrawiam 🙂

  • Joanna N.

    Amen.

    🙂

  • Porównanie z portkami – GENIALNE! Dokładnie o to w tym chodzi, dobrze wygląda a z czasem zapominamy już tak naprawdę co nas pije. Znam taką jedną superbohaterkę, dobrą kobietę z doświadczenia – to moja mama, której tak trudno prosić o pomoc, trudno odpuścić. I co jakiś czas rodzi się w niej frustracja, zmęczenie nie do okiełznania, złość, że wszystko musi sama. Chwila buntu i znowu wpada w kierat Ale powoli uczę ją, że się da, że to nic złego pomyśleć tylko o sobie, odpuścić, być czasem egoistką.

    Ja sama się tego uczę. Jak mądrze myśleć o sobie 🙂 Wiem, że jeśli nie będę mieć czasu dla siebie, robić rzeczy dla przyjemności, odpuszczać mało ważne rzeczy, to nie będę mieć siły na to, co naprawdę ważne. Zabraknie mi cierpliwości, by po raz setny powtórzyć, że czegoś niewolno. Dla mnie najtrudniej jest właśnie prosić o pomoc. Walczę z poczuciem, że wtedy jestem słaba, że zawiodłam. A przecież to nic złego – prosić o pomoc. Ogromną nauką były dla mnie narodziny Szpinakożercy. Pierwsze 3 miesiące to była wielka nauka proszenia o pomoc i zrozumienia, że to nic złego. A mimo wszystko czasem łapię się na myśleniu, że moje macierzyństwo jest niewystarczająco pełne, bo nie dałam sobie sama rady z tym wyzwaniem. Bo prawda jest taka, że nie wiem, co by było, gdybym była z tym sama…

    Pozdrawiam Cię Basiu serdecznie! Jak widzisz powoli nadrabiam Twoje mądre wpisy (w końcu znalazłam chwilę czasu :))

    • Zuziu dziękuję, że nadrabiasz moje wpisy 😀 Twoja strona i Wakacyjna Szkoła wymagają mnóstwa pracy i podziwiam Cię, że jeszcze masz czas na czytanie 😀 To piekny i wyczerpujący komentarz, który pokazuje mi, że nie jestem sama, gdy nagle opada na mnie ta frustracja „muszę sobie poradzić na 100%”. Twoja mama tak ma też 🙂 A Ty nie myśl o tym, że macierzyństwo z pomoca jest niewystarczająco pełne, bo nie ma w definicji pełnego macierzyństwa słowa o braku pomocy i 100% samodzielności. Tak właściwie w przeszłości kobiety żyły przecież w zupełnie inny sposób i wspierały się wszystkie jak tylko mogły. A my? Dlaczego miałybyśmy samotnie? Ściskam Cię serdecznie !!!

  • Babownia.pl

    So Nja Dziekuję Ci 🙂 Zapisuję w mojej „My 365 Great Quotes Journal” 🙂

  • So Nja

    Juz wiem, Madeline Albright to powiedziala ☺

  • Babownia.pl

    So Nja O jaki mega cytat 🙂 no chyba powinno być takie miejsce, bo kobiety powinny się naturalnie trzymać razem. A często fundują sobie „piekiełko” już tutaj, na ziemi 🙂 u mnie ze znajomymi bywa różnie, ale kobiety,które są mi bliskie to zawsze takie, które wspierają się wzajemnie 🙂 Pozdrawiam !!!

  • Anna

    Jakiś czas temu na grupie Uli Phelep jedna dziewczyna napisała z wyraźna prośbą o poradę i wsparcie. Opisała krótko swoją sytuację – pracuje z domu z małym dzieckiem, które raz na kilka dni zabiera dziadek, ogólnie ma poczucie totalnego nieogarnięcia, łącznie z armagedonem w domu. Ja napisałam jej coś podobnego, co Ty – nie róbmy z siebie superbohaterek, bo potem źle to się kończy: frustracją, poczuciem, że jest się do dupy, być może dla niektórych depresją. Ale oczywiście znalazły się głosy „ja mam trójkę dzieci, wysprzątany dom i jeszcze czas na relaks; jesteś po prostu źle zorganizowana”. A mnie krew zalewa, kiedy widzę takie teksty, bo ta „superzoganizowananadkobieta” może nie mieć pojęcia, że to jedno dziecko może być dwa razy bardziej wymagające, niż jej trójka (mam w domu świetny przykład), albo że szanowny małżonek tej dziewczyny ma w głębokim poważaniu jakiekolwiek kiwnięcie palcem, łącznie z włożeniem naczyń do zmywarki. Same na siebie zakładamy ten kaganiec. Pewnie, trzeba starać się, żeby było jak najlepiej, w końcu nic się samo nie zrobi, ale też umieć czasami odpuścić. Uściski, Basiu <3

    • Babownia.pl

      Aniu dziękuję Ci za ten komentarz <3 bo to własnie ten bardzo ważny głos. Same sobie zakładamy ten kaganiec. Albo same sobie nawzajem. Nasze ludzkie skoncentrowanie na "JA" popycha nas do tego wymądrzania się. Ale bywa tak, że nagle ta silna dostaje takiego kopniaka od życia, że nagle traci tą pewność siebie. Tylko, że juz dała ileś "mądrych" rad. Ściskam i ja <3 i ruszam poszukać rady na przypalony garnek bo przetwory zrobiły swoje 😀

    • Anna

      Haha, kochana. Ja jeszcze nie zrobiłam tego wpisu po „Pytaniu na śniadanie”, ale nie musisz szukać. Zalej dno garnka octem, dodaj łyżkę soli, zagotuj i zostaw na noc. Rano samo odejdzie płatami 🙂

    • Babownia.pl

      No widzisz, dobrze, że nie przeczesywałam bloga w poszukiwaniu, bo dostałam zamówienie na mufiny i robiłam teraz 😀 wracam, a tutaj gotowa recepta 😀 DZIĘKUJĘ <3

  • Blog prostoofinansach

    Kolejny super tekst, jakże prawdziwy…. <3

    • Babownia.pl

      Blog prostoofinansach Ula dziękuję <3 a Ty mi w środku nocy dałaś do myślenia tekstem o frankowiczach … taki węzeł nie do rozwiązania …

  • Strasznie męczą te stereotypy. Nie łatwo się z nich wyrwać. Coraz częściej się przeciw nim buntujemy (kurczę zły wyraz)…. Ale dalej siedzą w naszej głowie. Zbyt często nie umiemy się im przeciwstawić na dłużej (na stałe?). Ktoś nam kiedyś wmówił, że to egoizm. A to nie prawda…. My też jesteśmy ważne. I same musimy to udowodnić światu i to dopiero jest bez sensu. Walczmy z sobą i nimi, może dzięki temu nasze córki będą miały łatwiej. I reagujmy na słowa typu „przecież ja ci pomagam”…..

    • Ula, ja widzę, że moja córka będzie miała łatwiej 🙂 Ociera się cały czas o egoizm i nie daje sobie wmówić, że coś musi, czy powinna. Czasem, aż w to nie mogę uwierzyć, że ma taką asertywność …

  • Piękny tekst. Prawdziwy. Moja mama całe życie była SUPERBOHATERKą. Nie było jej łatwo, choć była bardzo dzielna. Mam to trochę po niej, bo zawsze wiem, że na siebie samą mogę zawsze liczyć. Ciężko zatem mi jest prosić innych… pozdrawiam, Daria xxx

    • Daria, uczymy sie od naszych rodziców, a właściwie, my dziewczyny uczymy sie od naszych mam, prawda? Ja też długo walczyłam z „sama zrobię to najlepiej”. Jeszcze to we mnie siedzi, ale myślę, że warto uruchamiać innych ludzi i odciążać siebie 🙂 Ściskam <3

  • oj znam to, znam. ostatnio zszokował mnie Mąż, który wiele „pomaga” – nie lubię tego słowa. Może inaczej – Mąż, który robi naprawdę dużo w domu powiedział nie złośliwie, życzliwie, z troską, że jestem zbyt samodzielna, za dobrze sobie radzę, czasami wolałby, jakbym była mniej „super”. I dało to mi do myślenia. Ma sporo wspólnego z tym, co napisałaś wyżej

    • O widzisz. Mój tak raczej nie mówi 🙂 Jest zadowolony jak jestem samodzielna, a jak mam gorszy czas to taki jakby zdziwiony trochę 😉 Ostatnio musiałam mu troszke wytłumaczyć, że nie dam rady być cały czas na 100% 🙂

  • Basiu, jak zwykle cudowny wpis. Powinnysmy się wyłamywać z tego kultu kobiety-bohatera. Tak mnie razi u innych w domach ten chory zwyczaj, że gdy kobieta wraca po pracy to idzie do kuchni, gdy wraca facet, idzie przed telewizor. Same troche sie pchamy w taka rolę, a trzeba niektórym uswiadamiać, że wszyscy jesteśmy ludźmi, bez podziału na robotnice i panów domu…

    • Julka, my sie pchamy, ale ja myślę, że to wychowanie nas tak kształtuje. Wzorce dla dziewczynek są dośc jednoznaczne, a może raczej były jednoznaczne. Teraz to trochę sie zmienia, ale ciągle pokutuje mit, że „dziewczynce” nie wypada i że to kobieta jest tą osobą, która ma pielęgnować ognisko domowe. I dopiero w związku wiele dziewczyn uświadamia swoim partnerom, że nie będą „robotnicami”, ale chcą byc równorzędnymi partnerkami. Ale zmiana mentalności dorosłych ludzi to niełatwa sprawa … I dziękuję za dobre słowa <3

  • MKa

    Zgadzam się! Bycia szczęśliwą trzeba się nauczyć. Nie zakładamy luźnych spodni od samego początku, to przychodzi z czasem! A jest tak swobodnie, nic nas nie ciśnienie…po co się tak męczyć? Jednak przyznaję, uczymy się tego każdego dnia. Bycia szczęśliwą uczy życie…
    ( I tak na marginesie, to jest już uwiecznione: B. i B. Niechcicowie splatają w swoim życiu dążenie do szczęścia,co wcale nie jest łatwe…)

    • Madziu, to jest właśnie ta cena doświadczenia i zmarszczek, które prowadzą nas do madrości 🙂 luźniejsze spodnie i więcej tolerancji, prawda? Dla innych, ale i dla siebie …

  • Barbara

    jezu co za ludzie

    • Babownia.pl

      Barbara Dyrda Ludzie są czasami bardzo „znieczuleni” …

  • Sylwia

    Spodobał się oj spodobał:-D

    • Babownia.pl

      Cieszę się Sylwia 🙂 BARDZO <3 zawsze jest to pytanie, czy to co siedzi w mojej głowie jest dobrze przelane "na stronkę" 🙂

    • Sylwia

      Basiu czytam wszystkie Twoje posty i każdy mi się podoba. Lubię je czytać:-D

    • Babownia.pl

      Sylwia jest więc motywacja dla mnie 😀

  • Babownia.pl

    Aniu dziekuję <3 <3 <3 a bałam się czy ten tekst sie dziewczynom spodoba 😀

  • Anna Maria

    Udostępniam ! <3

  • Anna Maria

    Basiu, super tekst !

  • Agnes

    Ale mnie poruszyłaś tym tekstem!
    Koniec ery superbohaterek! Wreszcie. Czas na żywe kobiety. ❤️❤️❤️

    • Babownia.pl

      Agnes Krzyzanowska Aga przepraszam, że dopiero piszę, ale MAM TAKI KOŁOWRÓT dzisiaj 😀 pozytywny bardzo ale pędzę jak dzikus 😀 Dziękuję Ci <3 <3 <3

  • Aga

    Ooooo, jak mnie na wielu poziomach poruszyłaś, Basiu! Tak się z Tobą zgadzam w tych punktach. . Ale mimo wszystko myślę, ze same tak sobie to superbohaterstwo narzucilyśmy. Że my lepiej i świetniej same. Aż się więcej nie da. Skoro ja mogę, ty też-witamy w świecie solidarności kobiet.
    Tak, nie musimy, tak, chcemy pomocy, tak mamy uczucia i jesteśmy ludźmi. Bo żadna inna nasza rola niw jest traktowana serio: matka, wychowywaczka dzieci, pilnowaczka domu?…
    Matko, prześlij mi ten komentarz od tego Thorna-proste kobiety? Że silne, co nie mają łatwo???
    Jesteś wspaniała superbohaterką. Dla swoich dzieci. Dla nikogo innego nie musisz.
    Ściskam. Wspaniały tekst.

    • Aga ja też myślę, że sobie narzucamy. Ale pytanie dlaczego? Myślę też, że to kwestia długiego programowania, któremu jesteśmy poddawane od dzieciństwa. Teraz to chyba działa podprogowo, bo niby nie wpływaja na nas te wszystkie komunikaty płynące z mediów . A jednak, ja sama, choć wiem, że to głupie, spoglądam na zakurzone półki i myślę sobie, gdyby to Rozenek zobaczyła 😀 ! I jej biała rękawiczka 😀 Wraca to do mnie od czasu do czasu. Przez 2 tygodnie opieram się przed posprzątaniem czegoś, ale w końcu nie ścierpię i to robię. Ale zaczęłam wymagać więcej od innych. Od rodziny … A Thor? Szkoda gadać … Ściskam i ja <3