PYSZNY I ZDROWY KWAS Z KISZONYCH BURAKÓW

In Mama Weganki Gotuje by Basia6 Comments

Moja droga do kiszonych buraków i domowego zakwasu była długa, ale nie wyboista 🙂 Kupowałam buraki kilka razy i zrobienie buraczanego kwasu zawsze wydawało mi się bardzo trudne. Niemądra ja! Kiszone buraki i pyszny kwaskowy sok to jedna z najlepszych i najłatwiejszych rzeczy jakie robię.

Wystarczy zaopatrzyć się w jeden, lub dwa duże słoje (żeby robić kwas buraczkowy w dwóch słojach na zmianę) i kilka prostych składników.

Szybka notka o zaletach:

  • uzupełnia braki żelaza, a więc jest polecany przy niedokrwistości
  • oczyszcza jelita i reguluje trawienie
  • jest naturalnym probiotykiem
  • można popijać go jak soczek
  • można używać go do barszczyku (ale nie zagotowujmy go, bo zbrązowieje)
  • jest przepyszny i mam takich domowników, którzy potrafią wypić szklankę duszkiem
  • można go przechowywać w lodówce
  • potrzeba maksymalnie 2 tygodni, żeby był gotowy

Jedyną wadą jest to, że znika zbyt szybko 😀

Przepis, którego będę się wiernie trzymać pochodzi z książki Ewy Trojanowskiej „Po detoksie, czyli siła zdrowych nawyków”(świetna i pełna pozytywnej energii).

Podaję proporcje z oryginalnego przepisu, ale powiem Wam, że ja od razu robię więcej kiszonych buraków i przygotowuję trochę więcej wody z solą, żeby mieć pewność, że woda przykryje buraki w słoju).

  • gotujemy i studzimy 3 szklanki wody i dodajemy do niej łyżkę soli nadającej się do przetworów
  • 2-4 listki laurowe
  • 3-5 ząbków czosnku (ja daję dużo i nie obieram ząbków z tej cieniutkiej łupki)
  • kilka ziaren czarnego pieprzu i ziela angielskiego
  • kilogram buraków, które myjemy, obieramy cieniutko i kroimy w miarę możliwości dość drobno, żeby puściły cały sok (ja plasterkuję w malakserze)
  • skórka chleba na zakwasie (opcjonalnie, bo ja nie daję)

Do dużego słoja wrzucamy buraczki, przekładamy przyprawami, zalewamy przygotowaną zimną solanką, zakręcamy słój i odstawiamy na ok. tydzień w nienasłonecznione spokojne miejsce, w temperaturze pokojowej. Fermentacja trwa około tydzień, ale wszystko zależy od temperatury i w lecie bywa, że mamy zakwas gotowy szybciej 🙂 Później zbieramy pianę, która powstała na wierzchu i odstawiamy słoik na kolejny tydzień w chłodne miejsce. I gotowe 🙂

Kwas możemy zlać do buteleczek i przechowywać w lodówce. Możemy trzymać go razem z buraczkami w mniejszych słoikach i użyć do barszczu. Buraczki możemy zużyć do sałatki.

Ja czasem zlewam kwas do słoiczków, a buraki zalewam jeszcze raz przegotowaną wodą i pozostawiam na kilka godzin, a nawet do kolejnego dnia. Wykorzystuję je później do ugotowania zupy. Przygotowuję smaczny dowolny bulion i na końcu dolewam „barszczyk” razem z buraczkami i tylko podgrzewam. Można zabielić śmietanką, albo dobrym mlekiem kokosowym, w wersji roślinnej 🙂

Miało być krótko, ale się troszkę wydłużyło 😀 Mam nadzieję, że spróbujecie ukisić swoje buraczki, bo to zupełnie inna jakość niż koncentraty oferowane w sklepach. Zdrowo, łatwo i szybko. Czy może być lepiej?

Ciumaski ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Myślę Dagmara, że bez ryzyka nie ma fanu 😀 mały słoiczek można sobie zrobić i jak nie posmakuje wywalić, albo zrobić sobie czerwony barszczyk i gotowe 😀

  • Basiu, dziękuję, że mi przypomniałaś o tym świetny napoju 🙂 Odkryłam go zeszłej jesień, ale jakoś zapomniałam…. Teraz zrobię wg Twojego przepisu 🙂

    • Kasiu, czasem w biegu zapominamy o fajnych przepisach i mozliwościach, prawda? 🙂 ja nawet o swoich własnych zapominam 😀 dobrze, że mam Babownię 😀

  • Myślę, że nie ma takiej możliwości 😉 Basia na pewno powie to samo. Ja kocham barszcz czerwony gotowany i ten kiszony także.

  • Zdecydowanie polecam. Sama pije podobny napój przez całą zimę i dzięki temu cała nasza rodzina wtedy nie choruje. A do tego jest smaczny i tak jak piszesz Basiu bardzo, ale to bardzo zdrowy. U mnie działa przede wszystkim efekt oczyszczenia… Ja robię nieco inny, bo daję też inne warzywa, ale efekt pewno jest podobny 🙂

    • Ula, ja chyba też spróbuję niedługo wersji z warzywami, żeby troszkę urozmaicić sobie barszczyk, który robię. Nie wiem, czy to dobry pomysł, lecz próbować trzeba 🙂 Buziaki wakacyjne <3