DZISIAJ CHCĘ SIĘ POSMUCIĆ

In Babskie Rodzicielstwo, Życie Po Babsku by Basia13 Comments

Wpis o smutku zaczął się od filmu”W głowie się nie mieści”, który jest historią o dziecku i jego uczuciach. Właściwie to właśnie uczucia są głównymi bohaterami tej kreskówki, są spersonalizowane i żyją swoim własnym życiem.  Film w delikatny i nienachalny sposób opowiada o smutku, zagubieniu, samotności i rozżaleniu z powodu utraty ważnych ludzi i rzeczy. Nie chcę Wam go opowiadać, ale żaden film o radości i smutku nie pokazał mi tak przejrzyście jak łączą się te dwa uczucia.  A jeśli się „skusicie” na niego, przyjrzyjcie się, kto zarządza w kokpicie uczuć kobiety 🙂

Nie chcemy smutku. Kiedy maluch się przewraca, mówimy mu, nie płacz, nie bądź beksą, nic się nie stało. A właśnie że się stało, bo nawet jak nic nie boli fizycznie to był przecież strach z powodu wywrotki, zawód z powodu nieudanej próby, żal, że ubranko jest brudne, zniszczyła się zabawka.Widziałam kiedyś taką scenę. Mama z dwójką dzieci przyjechała pod szkołę. Pośpiech, poranny bieg i dziecko włożyło łapkę w zamykane drzwi samochodu. Wielki płacz i zdenerwowana mama (nie dziwię się jej), która mówi do dziecka „zobacz co zrobiłeś, no zobacz”. A kiedy jest smutek i ból to nie czas na wyrzuty, lecz na przytulenie i zrozumienie jak bardzo boli i ciało i dusza. Choć jest trudno (oj trudno) trzeba ugryźć się w język i nie prawić morałów, lecz pożałować, czy to człowiek mały czy duży.

Niejedna świeżo upieczona mama wie, czym pachnie smutek pomieszany z radością. W tej radości wszystkich otaczających ją ludzi, ona musi znaleźć przestrzeń na swój smutek, który przytrafia się niektórym z nas. Nowa sytuacja, ból, zmniejszony komfort życia, niepewność tego co dalej i „czy sobie poradzę?” zabarwiają wtedy nasz babski świat na niebiesko. Bywa, że strasznie nam z tym źle, bo pasuje się cieszyć i być dumną mamą. A zamiast tego chcemy się wyżalić i powiedzieć, że jest nie tak jak sobie to wyobrażałyśmy, bo straciłyśmy tyle fajnych rzeczy po drodze. Potrzebujemy troszkę popłakać, głośno powiedzieć, że wcale nie jest jak w filmie i zwyczajnie przytulić się do kogoś innego niż pachnący niemowlęctwem maluch.

To tylko dwie sytuacje ze smutkiem w tle, obie z mojego życia i mojego doświadczenia. Było ich więcej, bo ludzie odchodzą zostawiając po sobie pustkę, bo kończy się coś co jest ważne, tracimy szansę na coś o co walczyliśmy, czasem łączymy się w żalu z innymi ludźmi i przeżywamy ich ból. Paradoksalnie, smutek może również być nieproszonym gościem tam, gdzie pojawiają się nowe możliwości, nowe wyzwania, nowi ludzie, a wraz z nimi jakiś poziom stresu i potrzeba przystosowania się. Wtedy czasami, szczególnie gdy zostajemy sami ze swoimi myślami, smutek wkrada się chyłkiem i zaczyna wypierać radość z „nowego”.

Niedawno usłyszałam pewną teorię, która wydała mi się całkiem sensowna. Brzmi ona mniej więcej tak: jeżeli jesteś osobą, która „potrzebuje”  trochę się pomartwić (a wiele kobiet tak ma 🙂 ), daj sobie na to przyzwolenie i zarezerwuj sobie na to trochę czasu, nawet każdego dnia. Tak długo jak robimy to w granicach rozsądku i zdrowia psychicznego oczywiście. Coś w tym jest. Czasami tak zwane „wyryczenie się” działa oczyszczająco. Dajemy sobie wtedy czas, pozbywamy się złej energii i złych myśli, a potem możemy dalej w konstruktywny i dynamiczny sposób realizować swoje plany i marzenia. Kiedy patrzymy na płaczące dzieci, to właśnie u nich najlepiej widać ten efekt oczyszczenia, dlaczego więc odmawiać sobie tego prawa?

SMUTEK 2

Jestem nauczycielką i jeszcze na studiach mówiono mi, że swoje uczucia powinnam zostawiać w domu, bo w pracy musimy być profesjonalni. Teraz, po wielu latach pracy w zawodzie wiem, że to jedna z nietrafionych rad, jakie wtedy dostałam. Codziennie idę do pracy z energią i radością, ale w życiu każdego człowieka pojawiają się dołki, w które zdarza nam się wpaść. Prawdziwego smutku, zawodu i żalu nie da się ukryć, a przecież stoję przed żywymi myślącymi i empatycznymi ludźmi, którzy potrafią zrozumieć, że dzisiaj to ja jestem w trochę słabszej formie. Prawo do autentyczności, to prawo do „posmucenia się”, kiedy tego potrzebujemy. Dajmy sobie takie prawo i dajmy to prawo tym, którzy nas otaczają. Ja chcę być empatyczna dla innych i ciągle uczę się bycia empatyczną dla siebie.

Czasem trzeba dać sobie czas. Czas na to, żeby coś przemyśleć. Czas, żeby przeżyć smutek. Czas żeby pożegnać się z czymś. Czas, żeby zrozumieć i przygotować się na coś nowego. Tak naprawdę różne uczucia potrzebują czasu, ale smutek jest tym wyjątkowym. W szybkim i nowoczesnym świecie ono wydaje się niepotrzebne, ludzie starają się je wypierać. A smutek jest częścią człowieczeństwa i drogą do wielu innych uczuć. On potrzebuje troszkę miejsca i uwagi w naszym zagonionym życiu.

podpis

 

 

zapraszam do przeczytania  O SZTUCE WYBACZANIA I KLAMRZE ODKUPIENIA

Share this Post