45+ i OKULARY

In Życie Po Babsku by Basia4 Comments

Tak sobie pomyślałam, dobiegając kolejnej okrągłej rocznicy, że nadszedł czas na babowniową ocenę życia 45+. Rozpoczynam więc cykl, który nazywam dumnie 45+ i jest on dedykowany dla wszystkich, którzy po czterdziestce+ są, lub też planują kiedyś być.

Jako, że rzeczone 45+ jest owiane wieloma mitami, które wyrosły wskutek wysokiej oglądalności filmów, szczególnie tych krajowych, o kobietach porzucanych w pewnym wieku przez niewiernych mężów, a zostały przypieczętowane współczesnymi kolorowymi szmatławcami, które każdemu przypinają metkę z wiekiem, to jak rozumiem, jest to jakiś magiczny margines, który zmienia naszą percepcję rzeczywistości i ogląd samego siebie.

A zacznę od OKULARÓW 🙂

Dzięki Bogu nie wszyscy po czterdziestce-piątce noszą okulary, ale prawdopodobieństwo tejże przypadłości rośnie znacząco. Niektórzy z nas bronią się ostro. Ciągną rękę z czytanym tekstem do przodu , zgadują, kupują lusterka powiększające, coby sobie makijaż zrobić. Ale z czasem ręki nie staje i lusterko zbyt mało powiększa. Więc w końcu trzeba powiedzieć sobie w duchu, albo powtórzyć za okulistą: MA PANI STARCZOWZROCZNOŚĆ!!!

To jak wyrok na niewinnym. Bo jeszcze miniówka, czerwona szminka i baleriny. Wieczorem ramoneska i piwko w ogrodzie. Wciąż jeszcze umysł błyskotliwy i chętny do zgłębiania nowości. I ta STARCZOWZROCZNOŚĆ, która nijak ma się do naszego ogólnego poczucia pod tytułem „ja tam nie czuję się staro”.

Moja starczowzroczność nadeszła przed czterdziestką. Kiedy już brakło mi ręki i przestałam widzieć różne ważne rzeczy, wybrałam się do miłego pana okulisty. Zbadał moje oko wnikliwie i wydał wyrok: z pani wadą wrodzoną STARCZOWZROCZNOŚĆ zaczyna się pięć lat wcześniej!  Znajomy dobił mnie jeszcze bardziej: będziesz nosić okulary? lepiej wyglądasz bez … Ostatnio zaś dostałam cios poniżej pasa: w tych okularach jesteś szalenie podobna do minister edukacji …  WTF!!! Do kogo???

No więc podsumowując, zauważyłam, że okulary wcale, wbrew temu co myślałam, nie dodają mi uroku (ta minister …). Myślałam, że może chociaż dodadzą memu obliczu szlachetnej inteligencji, ale nikt o tym nie wspomniał do obecnej chwili. Różowe okulary, które zakupiłam do kompletu z czarnymi (tymi od minister), również niespecjalnie wpływają na poziom mojego codziennego optymizmu. Gdybym więc nie bała się dłubać sobie w oku, pewnie zamieniłabym je na soczewki.

Ale jestem TCHÓRZEM! Przynajmniej w kwestii grzebania w oczach, więc wolę być chyba podobna do pani minister, licząc w duchu na to, że urok mam inny, a podobieństwo kończy się na okularach.

Żeby więc zakończyć ten wpis optymistycznym akcentem, chciałam zaapelować do zdrowego rozsądku osób, które czasami (tak jak ja) wpadają w niepotrzebną traumę w kwestii noszenia okularów, żeby jednak doceniły dobrodziejstwo posiadania tegoż wynalazku. Dzięki okularom nie tylko lepiej widzimy, ale możemy wykorzystać je do zabiegów socjologicznych. Bo człowiek, który nosi okulary, ma widoczne i niezbywalne prawo do gorszej jakości widzenia. Bardzo proszę, oto przykłady, jak niecnie można wykorzystać naszą protezę oka:

  • kiedy nie chcemy czegoś lub kogoś widzieć, to możemy nie widzieć, bo MAMY OKULARY
  • kiedy źle wycelujemy i wjedziemy koleżance w samochód na parkingu firmowym, to PRZEZ OKULARY
  • kiedy nie wyjdzie nam placek, to wina OKULARÓW, bo nie doczytałyśmy poprawnie przepisu
  • wanna niedomyta, koszula niedoprasowana? to znowu ONE
  • kiedy chcemy czuć się młodziej, to ściągamy OKULARY i w lustrze od razu młodsza twarz bez liftingu, a i nasz partner życiowy jakiś bardziej wygładzony i coraz młodszy, jak Benjamin Button

Podobno Goethe powiedział:  „Jedynym sposobem na uniknięcie starczowzroczności jest umrzeć za młodu…”

To może ja już jednak nie uwierzę tym co mówią, że bez nich wyglądam lepiej i polubię tę swoją STARCZOWZROCZNOŚĆ, na konto DŁUGOWIECZNOŚCI 😀

Ciumaski ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post