WRAŻLIWI TWARDZI LUDZIE

In Babskie Rodzicielstwo, Życie Po Babsku by Basia14 Comments

Wrażliwi ludzie mają swoje skorupy. Bardzo różne, bardziej lub mniej atrakcyjne. Wrażliwi ludzie nie obnoszą się ze swoją wrażliwością. Zagryzają zęby, wargi, zaciskają pięści, popłakują w samotności, bardzo mocno przeklinają. Ubrani w swoje pancerze wracają potem do ludzi, którzy przypinają im etykietkę twardzieli. Im delikatniejsze wnętrze, tym grubsza bywa skorupa, którą wrażliwiec pokazuje światu. Tym bardziej zakręcone są jej tunele, żeby można było się schować jak najgłębiej w środku, uniknąć ludzkich spojrzeń i osądów. Twardej szydery z tego, że myślimy głębiej i mocniej niż … No właśnie, kto? Znajomi, przyjaciele, rodzina, obcy ludzie?

Kto nas ocenia najmocniej i przed kim się chowamy we własnych trzewiach? Przeglądamy się w ludzkiej akceptacji od najmłodszych lat i rodzice są tym pierwszym najważniejszym zwierciadłem. Czasem bardzo krzywym. Później dobieramy sobie znajomych i przyjaciół według prostego klucza. Podobieństwa do tego czego nauczyliśmy się w domu. Przyciągamy ludzi takich, jakich pokazali nam nasi najbliżsi. Gdy w domu było krzywo, to tak samo może być w relacjach przyjacielskich i partnerskich.

Jeżeli nasi rodzice nas umniejszali, intuicyjnie staraliśmy się rosnąć. Ja ci pokażę, jakie jestem dobre i silne, będziesz mógł mnie pochwalić i być ze mnie dumny! myśli dziecko, którego rodzic jest bardzo „oszczędny” w pochwałach i który porównuje je do innych, „lepszych” dzieci. Nasza reakcja obronna jest bardzo silna i nagle okazuje się, że im dłużej przebywamy w takim schemacie, tym bardziej traktujemy go jak nasz własny. Nagle sami sobie podnosimy poprzeczkę. Otaczamy się ludźmi podobnymi do naszych wymagających rodziców, czy może rodzeństwa. Takimi, którzy w niezdrowy sposób wzmacniają naszą potrzebę udowadniania sobie i światu: potrafię, dam radę, jestem silna. BĄDŹ ZE MNIE DUMNY I POGŁASZCZ MNIE PO GŁOWIE. Rośniemy na opancerzonych dorosłych z miękkimi sercami, które skrzętnie chowamy przed ludzkim wzrokiem.

Niełatwo przyznać się do tego, że coś jest nie tak. Bo przecież wiemy, że wewnętrznie jesteśmy dobrzy. Na zewnątrz silni i wydajni. Idealne połączenie dwóch cech superbohatera. A jednak przychodzą chwile, kiedy wszystkie tryby naszego organizmu zaczynają się zacinać i rozglądamy się z niepokojem: ojej, zawiodę, albo nie daj Boże zachowam się inaczej, niż wszyscy przywykli, wezmą mnie za wariatkę, albo histeryczkę … a co będzie jak się obrażą?

Obrażanie się  to najlepszy kij na wrażliwego twardziela. Bo nagle zaczyna brakować dobrego słowa i tej przysłowiowej marcheweczki ludzkiej akceptacji.  Więc zaczynamy myśleć, analizować i dzielić włos na czworo. Stawiamy na jak  najmniejsze koszty i straty emocjonalne dla drugiej osoby, najczęściej na własny koszt. Zaczynamy czuć się winni i pogrubiamy skorupę. Rozwiązanie wypracowane w dzieciństwie znów sprawdza się doraźnie i ratuje tyłek, gdy nagle schemat wraca, bo przebywamy w towarzystwie tych, którym to bardzo pasuje.

Terapeuci Integracji Sensorycznej pomagają dzieciom, których „głowa, ręce i nogi poruszają się osobno – są niezintegrowane.”Kiedy to robią, zawsze wracają do momentu w rozwoju dziecka, gdzie coś zostało zaburzone i coś się nie rozwinęło. Mówią „musimy wrócić do tego i to naprawić, bo nie można kształtować trudniejszych umiejętności bez fundamentu”. Nasza wrażliwość zamknięta w skorupie jest jak nieprzepracowana umiejętność fizyczna tych dzieci. Tylko, że to nie części naszego ciała, ale nasze uczucia nie są zintegrowane.

Ja też jestem wrażliwcem i mam swoją skorupę. Znam moją marchewkę i mój kij, który świetnie mnie pogania. Czasem popłakuję cicho, potrzebuję, żeby świat mnie głaskał i bardzo źle znoszę szyderę. Wśród ludzi jednak, wcale nie lubię być słaba, potrafię mocno przeklinać i wziąć los w swoje silne ręce. Jestem niezintegrowana. Przyznaję.

Najtrudniejsze w tym wszystkim było dojście do sedna. Zrozumienie dlaczego taka jestem i co mnie taką stworzyło. Zrozumienie, że w ogóle taka jestem i spojrzenie z lotu ptaka na moje przeszłe dziwne decyzje i relacje z toksycznymi osobami. To jak otwarcie skrzyni, do której wkładaliśmy latami niechciane pamiątki. Zdjęcie masek z siebie i ludzi, którzy wciąż są, lub byli dla mnie bardzo ważni. Przyznanie im nowego statusu. Kiedy świadomie zaglądniesz do tej skrzyni i zrozumiesz co tak naprawdę tobą rządzi, łatwiej opanować niepotrzebne emocje.

Czy można się zmienić i się odwrażliwić? Odpowiem pytaniem: a czy można bezkarnie wyjąć skorupiaka ze skorupy? Nasze otoczenie i ludzie działają według sobie znanych schematów, które do tej pory się sprawdzały. Nie lubią zmian i odrzucają je Jeśli byli przyzwyczajeni do tego żeby nas umniejszać i przynosiło im to różne korzyści, prawdopodobnie będą się bronić przed zmianą perspektywy. Może się okazać, że nagle zrobimy się „nadwrażliwi, samolubni, dziwni, nie da się z nami dogadać”. Ale to tylko reakcja obronna osób wytrąconych ze schematu. To też cena ŚWIADOMOŚCI. Zaboli? Może tak być. Może porazić nas przestrzeń i stracimy na chwilę orientację, bo my też porzucamy bezpieczny schemat.

Rodzinne spotkania, święta, zjazdy przyjaciół, to często czas próby, bo znienacka stajemy twarzą w twarz z ludźmi, których być może skrzętnie omijajliśmy, lub nie konfrontowaliśmy się z nimi długo. Mogą nas zaskoczyć zachowaniem, które wpisze się w stary schemat i zakłuje do żywego. Być może dotkną jakiejś zabliźnionej rany. Poczujemy się paskudnie i niepewnie, choć wydawało nam się, że przepracowaliśmy nasze dziecięce lęki, stoimy już twardo i nic nas nie poruszy. Ale są tej jasne punkty tej konfrontacji. Powiadają, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. I rzeczywiście, jako dorośli ludzie dysponujemy już zupełnie innym arsenałem środków, niż kiedyś, gdy byliśmy dziećmi. My, dorośli i świadomi ludzie, możemy przytulić nasze wewnętrzne dziecko, które tego potrzebuje, z miłością do siebie, jasnością naszych niepokojów i siłą naszej mądrej wrażliwości.

Pięknego roku życzę Wam Moi Czytelnicy. Oby otaczali Was ludzie, przy których możecie rosnąć i miłość, która będzie Was ogrzewać.

Ciumaski ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Basiu, zawsze poruszając tematy niełatwe umożliwiasz mi zatrzymanie się, zastanowienie i chociaż na moment dopuszczenie prawd pewnych do głowy, serca…Wyzwalasz emocje, te najgłębsze, te które powinny być i wypowiedziane i przemyślane i przepracowane i …uzdrowione?!
    Ja nie dorosłam…ja wciąż otaczam się ludźmi, dla których jestem w całości, a ich dla mnie nie ma w ogóle. Ryczę jak nikt nie patrzy, klnę jak nikt nie słyszy…a w każdym innym momencie zakładam maskę z uśmiechem numer pięć.
    Jeszcze nie potrafię wziąć losu w swoje ręce…a każdą najmniejszą krytykę rozpamiętuję latami…
    I już nie mam siły, chcieć udowadniać, że nie jestem gorsza…
    I uwielbiam komentować Twoje posty, bo to jest ten moment kiedy się uzewnętrzniam, wyrzucam choć na chwilę wszystko, co złe…

    • Basiu <3 napisałaś mi tutaj tyle dobra … <3 Dziękuję Ci. Dziś już spokojnie mogę napisać, bo choroby powoli opuszczają Krecika.
      Myślę, że trudno jest całkiem dorosnąć. Te historie o wewnętrznym dziecku to prawda. Ono będzie z nami chyba na zawsze i wyłazi na wierzch w najmniej spodziewanych chwilach.
      U mnie też tak było teraz i stąd ten wpis … Taki mocno osobisty mi wyszedł …
      Komentuj <3 Przychodź to do mnie i mów.
      To bardzo ważne i mi też potrzebne, gdy widzę, że nie jestem kosmitką, która jedyna na świecie tak czuje …

  • Uważam się za osobę wrażliwą, ale patrzę na temat nieco inaczej. na pewno każda sytuacja ma swoje plusy i minusy…a jako wrażliwiec jesteśmy narażeni na trudniejsze relacje i częste kopy w tyłek

    • Wiesz, ja trochę o innym kłopocie z wrażliwością tutaj pisałam. Nie tyle o nowych relacjach, ale raczej tych starych …

  • Każda siła ma swoją cenę i wywodzi się skądś – z konkretnych, mniej lub bardziej świadomych zdarzeń na drodze Życia, którą dzielimy z Innymi… Wszyscy mamy swoje historie – warto im się przyglądać. Warto znać swoje korzenie, swoje fundamenty i pamiętać, że Inni też je mają! Dobre, ważne słowa, które mnie prowadzą do życzeń wolności i lekkości na ten 2018 rok. By dać wolność sobie i wolność innym i w efekcie zyskać cudowną lekkość. I może właśnie, dzięki Tobie Basiu znalazłam moje hasła na najbliższe 12 miesięcy 🙂 Dziękuję i ściskam ciepło!

    • Pięknie mi Marta napisałaś tutaj <3 dziękuję Ci, bo przecież Ty wiesz najlepiej, jak ważne jest, żeby naszym słowem do czegoś się przydać, być jakąś iskierką, która pomoże komuś rozpalić jego piękne ognisko. Ja od Ciebie uczę się wytrwałości i optymizmu. Jesteś dla mnie ich symbolem. Ściskam Cię Kochana i trzymam za NASZ piękny rok!

      • Basiu wzajemnie i pięknie dziękuję <3 🙂 Do pełni szczęścia – tylko wspólna kawa! Zapraszam serdecznie, jak będziesz w Poznaniu, lub okolicach 🙂

        • Aj daleko ten Poznań od Łańcuta 🙂 wspomnienia mam z nim dobre Marta 🙂 wszystkie! Więc może powinnam pojechać po kolejne 🙂

          • Zapraszam gorąco !! 🙂 Dla mnie na razie wycieczki są poza zasięgiem, ale jak kiedyś wrócę na szlak, to może i do Łańcuta dojadę? 😉

  • Tyle o mnie tu napisałaś… mój mąż powiedział kiedyś do mnie, że boi się, że się połamię przez tę swoją wrażliwość, a z drugiej strony wie, że wytrzymuję najbardziej…

    Piękny tekst. Mądry i potrzebny. Bardzo Ci za niego dziękuję<3 wrażliwego, nowego roku. Delikatnie pięknego:*

    • Napisałam o Tobie, napisałam o mnie, o mojej ważnej przyjaciółce. Dużo nas takich Aga. Niech ten rok obchodzi się z nami delikatnie i da nam pewność i wiarę, że to co robimy ma sens <3

      • O tak. I niech da nam odwagę do bycia wrażliwymi, zawsze:))

        • Jeżeli to w nas jest Aga, to zostanie na zawsze, jeśli nie przyjdą jakieś ekstremalne siły. Buzieczki <3