SUKIENKA

In Życie Po Babsku by Basia22 Comments

Muszę lojalnie przestrzec na początku tego wpisu. Jest o sukience. Jest krótki. Jest mało poważny. To taki egzystencjalny wpis napisany po północy z potrzeby serca 😀 Kto więc jest poważny, wkurzony, lub czuje się bardzo serio, STANOWCZO NIE POWINIEN go czytać.

Trochę ostatnio u mnie mało rozrywkowo, bo nad głową wisi topór terminów wielorakich (a ja gorzej wtedy funkcjonuję i prokrastynuję dla zasady). Zepsuła się wierna Corsa i muszę wszędzie na piechotę zasuwać w tym mrozie. I to najgorsze! Wiosny nima, ale zaraz będzie, a ja mam oponkę, której na wiosnę nie powinno być. Niby nie widać, bo zimowe swetry są bardzo uprzejme. Na wagę nie staję ostatnio, a stare ciuchy wyrzuciłam. I pewnie bym się tą oponką tak nie dołowała ALE POSZŁAM DO SECOND-HAND’U i zostałam ukarana. Za oponkę i za zakupy.

Weszłam, a tam wisiała ONA. Sukienka z sieciówki  😀 Pomięta była i w moim rozmiarze sprzed dziesięciu lat. Ale miała to COŚ … Pierwsze coś było takie, że rok temu ją chciałam, ale sklepie kosztowała XX razy więcej, więc pomyślałam „Taka szmata, tyle kasy. Nie chcesz jej.” Drugie coś to te koty z niebieskimi oczami. Trzecie, to chyba tęsknota za lekką sukienką…

Więc te trzy „cosie” zmusiły mnie do zakupu sukienki w koty z niebieskimi oczami za całe 6,50 złotych polskich, która jest trochę zbyt mała w rejonie oponki. I teraz mam następujące wyjścia:

  • nosić kieckę z oponką na brzuchu
  • wywalić kieckę i na nią splunąć z pogardą
  • dać kieckę litościwej duszy
  • zgubić oponkę (żadnych ciastek więcej w Babowni)
  • trzymać kieckę na wieszaku i głaskać te koty
  • OBRAZIĆ SIĘ NA SZMATEX!!!!! i na męża, tak na wszelki wypadek!

Sama nie wiem co zrobić … 😀

Ciumasy z nadzieją na pomoc i poradę (te koty) ♥♥♥ Bo może nie ja jedyna mam taką KONTROWERSYJNĄ kieckę w szafie?

Barbara Lew

Share this Post

  • Z oponką walczę ambitnie od prawie dwóch lat….Pozbyłam się 20 kg i jestem z siebie dumna. Jeść uwielbiam więc musiałam polubić siłownię

    • 20 kg! Mnie wystarczy 10 kg. Chcę ważyć jak 10 lat temu 😀 Ale nie polubiłam siłowni 😀

      • ja też nie lubię ale coś za coś

  • Mam ostatnio doły zdrowotne, więc z przyjemnością i uśmiechem przeczytałam o Twojej sukience. Z oponką trudna sprawa, ale jak sukienka Ci się bardzo podoba i jest niezbędna to można spróbować ją poszerzyć. Bo z tym liczeniem, że się schudnie to różnie bywa, a niestety najczęściej nie po naszej myśli. Ja już dawno pozbyłam się tych ciuchów, które czekały, że schudnę. Jeśli to szczęśliwe wydarzenie nastąpi to po prostu kupię sobie nowe w nagrodę. Pozdrawiam 😉

    • Czy wiesz, że wyprałam tę sukienkę wielce delikatnie i z estymą 😀 a ona sie jeszcze skurczyła? Chyba na apaszkę będę musiała przerobić, bo w moim wieku chudnięcie ponad miarę nie jest wskazane 😀 Buziaki!

  • Zdecydowanie polecam ostatnie rozwiązanie, zawsze jest skuteczne 🙂 🙂 🙂

    • Też tak uważam 😀 I nic nie kosztuje 😀

  • Evi

    Skąd ja znam ten temat! Te ciuchy cudne kupione, bo schudnę (ale mi się rymło). Część z nich nadal czeka. Ale są i takie, do których postanowienie pozwoliło się wcisnąć.
    Niech są i koty, i ciastka. W wyważonej ilości. A koty cudne! 🙂
    PS No, na męża, na męża. Tak przy okazji. Dla zasady i dla kurażu :DD

    • Te ciuchy cudne,
      kupione bo schudnę 😀 😀 😀
      Rym jest przedni i radosny! Koty juz uprane schną sobie i miauczą na stryszku, więc chyba dam tej kiecce szansę. A na męża to lepiej tak, niż nie 😀

  • Magdalena Kamieniecka

    Dobrze, że tu zaglądnęłam. To moje klimaty….Wiesz Basiu, że mam słabość do poczciwych szmat ze szmateksów, których ni nosić, ni dać komuś – bo szkoda, ni wyrzucić się nie da… a tak naprawdę kupuję je dla sportu, taka dyscyplina, która żadnej oponki nie zlikwiduje, a daje same przyjemności, dreszcz emocji… nie wiadomo na co się akurat trafi? Hazard musi być podobny. Jestem przekonana, że jakbym stawiała niebagatelne sumki na wyścigach konnych, byłoby bardzo podobnie. Potem już nic tylko przekładanie z kąta w kąt i myśli takie jak wyżej. Kupuję raczej rzeczy (trudno nazwać je ubraniami), które planuję, że: przerobię na coś całkiem nie do rzeczy, ale rzadko dochodzi to do skutku…Dawnymi czasy byłam w tym dobra i pozostało mi z tego, że dalej kupuję te szmaty. Dlatego życzę wszystkim zaoponkowanym babeczkom,,,w tym też i sobie; pozbycia się tego niepotrzebnego w ciepłych miesiącach elementu, który pojawi się w miesiącach chłodnych, co już stwierdziłam na podstawie długoletnich doświadczeń. Cykliczność pór roku przekłada się wprost proporcjonalnie na oponki i ich brak, w odniesieniu do temperatury powietrza. Teraz koty się marcują, zaglądnij do nich, czy w tej szafie jeszcze wytrzymują! Niebieskie oczy u kotów? Ta sukienka musi być niezwykła!

    • Koty na strychu się marcują Madziu, ale jakoś cichutko. Może wybrakowane? 😀 Pocieszyłaś mnie tą cyklicznością. To może jednak oponka sobie pójdzie precz z wiosną? Póki co sprzątam ogród z psich min po zimie i tyle skłonów ile w codziennie wykonują to pewnie na oponkę pomoże. Liczę w każdym razie na to 😀 A co do przeróbek, to ja tez kiedyś byłam dobra w te klocki. Potem ogarnął mnie len i wolę poprzerabiac meble niż szyć. A jakie masz zawsze plany co do tych fatałaszków? Ciuszki? Czy raczej poduszki i kapy? A może cos o czym nawet nie myslę? Maskotki przecudne? Makramy? Rozmarzyłam się …

      • Magdalena Kamieniecka

        Torebki…najczęściej! Ale od razu dodam, że nie są one na co dzień, chociaż udało mi się raz taką stworzyć! Karakułową, zimową wersję shoppera. Wykorzystuję też, te dziwne, ale bardzo oryginalne szmatki do świątecznych kolaży…itp. Rozmarzyłam się… lubię takie zajęcia, ach jak ja się marnuję!

        • To może jednak coś nowego na wiosnę? Hmmm? A potem pokażesz światu <3

  • Kiedyś próbowałam się zorientować, dlaczegóż to szafa się nie domyka 😉 Oczywiście, jak na kochającą żonę przystało wiedziałam, że to lubego sprawka musi być jak nic. Zaglądam, tak nie codziennie, tylko z zamiarem porządkowania, wyrzucania i przekazywania w lepsze ręce, oraz przerzucenia mężowej chmary ubrań do szafy, koło której częściej przechodzi. Jakież było moje zdziwienie, jak znalazłam dwie chudziutkie koszule męża i…tyle jego garderoby.
    To czemuż ona się nie domyka?
    No bo tak:
    -Basia w szafie ma rzeczy z metką (do schudnięcia)
    -Basia ma w szafie rzeczy do utycia (a jak będę w ciąży)
    -Basia ma rzeczy z podstawówki (no wiadomo nie do ruszenia aaaaa!!!!)
    – Basia ma rzeczy za kilka złotych, które musiała kupić, bo albo są jak Twoje koty, albo miały być przerobione na coś, bo miały kwiatki, kolorki, czy i kotki by się znalazły
    -Basia ponadto ma ogrom rzeczy do chodzenia i nigdy nie ma się w co ubrać i ciągle chodzi w tym samym 🙂

    Barbara Ty nie wyrzucaj 🙂 kocie sprawy się same rozwikłają 😉 a pod żadnym pozorem nie znikaj ciastek z babowni 🙂

    • Barbara ja nie znikam ich 😀 przekonałaś mnie! Jest przerwa w pisaniu książki to i ciastka sie pojawią, bo ja nie pisałam tutaj wiele, ale w przerwach relaksowych piekłam. U mnie szafa nie domyka sie czasem z jeszcze jednego powodu. Córka i synowa wyrzuca swoje „znudzone” rzeczy (ach jakie one piekne!!!) i trzeba je przytulić. A że zbyt małe? Zbyt dla mnie „młode? Nic to ja sie o nie zatroszczę 😀 Buziaki Basiu!

  • Ja bym ja sobie jednak zostawiła 🙂

  • Ja byłam w niedzielę z Młodymi w jednym z tzw „markowych” sklepów kupić im ciepłe bluzy na drugą zimę, bo zobaczyłam w necie, że na 15€ właśnie przecenili… Nie wiem, dlaczego przy kasie kazano mi zapłacić 160€ i dlaczego nie mogłam unieść tej papierowej torby…. (z dwoma nastolatkami pójść na zakupy do odzieżowego przed wypłatą to trza mieć w głowie) Jednak najbardziej zastanawiam się po jaką cholerę wzięłam SOBIE tę KORONKOWĄ oczojebnieCZERWONĄ krótką kieckę…? W zimie! Mając 40 lat. No ale co, za 20€ nie wezmę? Takiej ładnej kiecki, którą od zawsze chciałam mieć? No ale sobie tak myślę, że jakbym za te 20 ojro kupiła se np chińską wazę albo jakiegoś kwitnącego habazia to przeco też bym się tylko na to patrzyła i cieszyła oczy. Tak czy nie?

    • Ale w chabazia byś się nie wystroiła 😀 w wazę chyba byłoby jeszcze trudniej! A tak? prosze bardzo! Jak Cię najdzie możesz. Jest czerwona oczojebna krótka i do tego koronka (!) czyli ma WSZYSTKO co potrzebne kobicie i jeszcze jej chłop się na to załapie 😀 Też bym brała. I nie oddałabym za żadne skarby!

  • Jaki wspaniały, ciepły wpis. Zakochałam się w „uprzejmości” swetrów:) cudowne.

    Rozumiem oczywiście, że sukienkę trzeba było kupić:) i najbardziej podoba mi się opcja głaskania kotów. A potem to tylko czekać na wiosnę, bo jak będzie ciepło, to się więcej spaceruje i oponka znika sama. Ha!

    Buziaki, Basiu. Już jutro marzec. Czy to nie piękne?..,

    • Zniknie? Powiadasz Aga? Bo jakoś nie chce cholerna. A sukienkę trzeba było 😀 Były sekundy nadziei, że córka weźmie, bo jej sie spodobała. Ale po ubraniu, jakoś tak … nie bardzo… Więc chyba muszę schudnąć z tej oponki 😀 Jakie MUSZĘ??!! Tak nie wolno Barbara!! 😀 CHCĘ!!! 😀 😀 😀 Bo podobno tylko wtedy działa??? 😀

      • No ponoć tak… jak się bardzo chce:)) więc chciej Basiu mocno i się uda!