STOJĄC W KOLEJCE DO SIEBIE SAMEJ

In Życie Po Babsku by Basia23 Comments

Szkoła, studia, praca, chłopak, narzeczony, mąż, dziecko, dzieci, rodzina, praca, kariera, rozwój (…) i jeszcze cała litania priorytetów. Kolejka do samej siebie jest długa. I tak, jak w każdej kolejce, są podmioty uprzywilejowane. Te, które trzeba przepuścić w pierwszej kolejności. I przepuszczamy, żeby potem nagle zdziwić się gdy ktoś nam powie, że „kobiety są wygodnickie, nie chcą brać odpowiedzialności za poważne sprawy i boją się podejmować ryzyko”. Jaki strach? To przecież nasza odpowiedzialność za ludzi i rzeczy, które są dla nas ważniejsze niż kariera. Te sprawy, które każą nam stać w kolejce do siebie i swoich marzeń.

Mamy wielką wiarę w siebie i swoją moc, która pozwala nam przenosić góry. Szczycimy się naszą kobiecą siłą, odpornością i długowiecznością. I tak bardzo cieszymy się, gdy ktoś zauważy i pochwali tę naszą wewnętrzną siłę, pochwali i poklepie po plecach, albo po tyłku. Z pobłażliwą aprobatą i limitowanym przyzwoleniem.

Merdania ogonkiem uczymy się od małego i z wyuczonymi rolami wchodzimy w dorosłość. Merdamy w pracy i domu, bo każdy bunt to w społecznym lustrze egoizm i nieprzystosowanie. A kiedy młoda kobieta deklaruje, że nie chce mieć męża, rodziny i dzieci ludzie spoglądają na nią z niedowierzaniem, współczuciem, albo pobłażaniem. Komentarz zazwyczaj dotyczy jej orientacji seksualnej, albo ocenia  jeszcze się jej zmieni. A może się nie zmieni? Może to właśnie świadomy wybór? Skąd to przekonanie większej, a często męskiej części społeczeństwa, że ma większą wiedzę na temat tego co potrzebne „Basi, Marysi, czy Gośce”?

Większość z nas dopasowuje się do jakichś ról i nie ma w tym niczego złego. Marzymy i wyobrażamy sobie przyszłe życie już jako małe dziewczynki. Bawimy się w mamy, żony, nauczycielki i lekarki. Czasem chcemy być jak własna mama i planujemy ślub z własnym ojcem. Role to schematy i wzorce, które pomagają nam łatwiej przechodzić przez życie, lecz równocześnie budują ograniczenia. Każda rola jest zbiorem społecznie przyporządkowanych zachowań i wychodzenie poza schemat, czy wręcz łamanie pewnych powszechnie akceptowanych konwencji jest źle widziane i może pociągać za sobą falę krytyki. Znacie to, prawda? Dlaczego nie karmisz piersią? Dlaczego bierzesz/ nie bierzesz urlopu wychowawczego? Dlaczego dajesz dziecku tyle słodyczy? Dlaczego pozwalasz dziecku grać na komputerze? Dlaczego nie gotujesz dwudaniowego obiadu? Dlaczego poświęcasz tyle czasu pracy, a nie rodzinie? Dlaczego nie zdecydujesz się na drugie dziecko? Chyba każda z nas ma swoją litanię pytań zadanych.

I nagle okazuje się, że cały czas stoimy w kolejce do siebie, bo litania pytań wpędza nas w poczucie obowiązku i chęć udowodnienia światu i sobie, że robimy wszystko jak należy. Jak należy, czyli tak, jak wymaga tego od nas unormowany świat.

A przecież nasze własne dobro jest podstawą dobrego samopoczucia i samozadowolenia. Zazwyczaj jest tak, że z natury rzeczy, instynktownie jesteśmy w stanie po swojemu zapewnić troskę i miłość ludziom, którzy są dla nas ważni. Tak jak mamy różne rysy twarzy, różne piersi, różne brzuchy i każda z nas jest piękna w inny sposób, tak samo różnie mamy prawo traktować swoje miejsce w świecie. I to właśnie jest ten ważny pierwiastek miłości do siebie, fundamentu, bez którego będzie nam trudno kochać innych.

Wszyscy ludzie, którzy nam doradzają, oceniają i ustalają normy kiedyś zostaną z tyłu, przeminą, albo pójdą w swoją stronę. Naszym najwierniejszym przyjacielem jesteśmy my sami. I to właśnie sobie samym powinniśmy pozostać wierni. Nawet kiedy życie daje nam w kość, bo dzieci małe, rodzice chorują, w pracy się nie układa, partner chce więcej niż jesteśmy w stanie z siebie dać, znajdźmy w sobie trochę hippiski. Dajmy sobie wolność i przestrzeń, taką jaką potrzebujemy mieć w warunkach w jakich jesteśmy w danej chwili. Bez stania w kolejce do siebie.

Odrobinę hippiski, trochę więcej czasu i dużo zaufania i miłości do siebie NAM życzę ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

 

  • <3 <3 <3

  • Basiu, już jakiś czas temu doszłam do wniosku, że jeśli mam jakiś problem do rozstrzygnięcia, to raczej nie ma sensu prosić kogoś o opinię lub przejmować się radami, o które nawet się nie prosiło. Każdy z nas jest inny, różnią się tez nasze wartości oraz poglądy na życie. Także nawet jeśli ktoś doradzi mi coś w dobrej wierze, to zrobi to raczej ze swojego punktu widzenia, a nie mojego.

    • Tak. Ja już też naprawdę dawno doszłam do tego wniosku. Czasem jednak, szczególnie gdy jestem w stanie osłabienia, tak jak na przykład rok temu, chciałabym posłuchać co ktoś zrobiłby na moim miejscu, bo być może otworzy się jakaś klapka w mózgu. Wiem jednak, że ten ktoś to nie ja i sama będę spijać to co sobie uwarzę.

      • Czasem też mi się to zdarza i pytam zaufane osoby, tylko po to, żeby potem zrobić wszystko po swojemu ;). Jednak zauważyłam, że czasem pomaga mi już nawet to, że mogę komuś, kto mnie nie będzie oceniał, powiedzieć na głos swoje wątpliwości, czy zmartwienia. Słysząc je od razu patrze na nie jakoś bardziej obiektywnie i rozwiązania zaczynają przychodzić mi do głowy :).

        • Dokładnie tak 🙂 w końcu tak działa coaching prawda? 🙂

  • „Ważny pierwiastek miłości do siebie, fundamentu, bez którego będzie nam trudno kochać innych” Basiu trafiłaś tu w samo sedno. To nasze własne życie, więc żyjmy nim wedle własnych priorytetów, zachcianek i wytycznych. Jak najpierw sami sobie nie będziemy prawdziwym przyjacielem, to nikt inny prawdziwym przyjacielem nam nie będzie. Ściskam serducho, Daria xxx

    • Daria, na Twoim blogu jest tak dużo o miłości do siebie. Myślę, że kobiety, które do Ciebie zaglądają znajdują tam wsparcie i zapewnienie, że miłość do innych zaczyna się od szacunku i dbałości o swoją osobę 🙂 Jesteś drogowskazem i często Cię cytuję w domu 🙂 Ciumasy <3

  • „Naszym najwierniejszym przyjacielem jesteśmy my sami.” Szkoda, że często tego przyjaciela nie dostrzegamy, a potrafimy objechać słowami, jakich wobec kogoś innego byśmy nie użyli. Dawanie sobie wolności i przestrzeni, to nauka na całe życie. Warto się uczyć 🙂

    • Nasza kultura nie uczy miłości do siebie samego. Często ta miłość jest mylona z samolubstwem i egoizmem. A przecież człowiek, który ma pogardę dla siebie, poniża innych, żeby poczuć się lepiej. Warto uczyć siebie i warto uczyć swoje dzieci, jeśli je mamy, miłości, wolności i przestrzeni. Pozdrawiam Dawid i dziękuję Ci za wszystkie inspiracje podróżnicze, które znajduję na Twoim blogu 🙂

  • To chyba jeden z Twoich najpiękniejszych tekstów Basiu:* Ja się wciąż tego uczę, żeby odpuszczać i być ze sobą bez wyprasowanych koszul i dwudaniowego obiadu…

    • Dziękuję <3 Dziękuję za te dobre słowa <3 Ty jeszcze nasz czas żeby się uczyć Marzena. A ja juz troszke mniej 🙂 Przyszedł ten czas, kiedy trzeba siebie pokochać w takim kształcie jak teraz 🙂 I chyba jestem gotowa …

  • Wpycham się od jakiegoś czasu w kolejce do siebie. Nie ogarnęłam, to nie ogarnęłam. Co robimy w weekend? Nic. Odpoczywamy, nudzimy się. Chociaż to nie jest łatwe. My jesteśmy zaprogramowane na dbanie o cały świat, na samym końcu o siebie. Ale ja już się nauczyłam, że ze zmęczonej, znerwicowanej i z depresją kobiety, jaką była całe życie moja mama, nie rodzą się zdrowe relacje.
    A bycie lekkim hippisem mam chyba we krwi i warto chyba częściej go dopuszczać do głosu:-) czego nam wszystkim życzę.
    Ściskam, Basieńko:*

    • Agusia, Twoja mama była przykładem „negatywnym”, ale takie chyba są najlepsze. Może to trochę nie na miejscu co napiszę, ale ja jestem własnie takim nauczycielem, jakim jestem, bo miałam negatywną trenerkę na studiach. Wiem, czego nie chcę dla moich uczniów. Ja też jestem hippiską, choc nie ukrywam, krytyka w domu mnie dopada czasami. No ale jestem też już wytrenowaną hippiską 😀 I wyszczekaną. Z w miarę dobrym poczuciem własnej wartości 😀 Więc karawana idzie dalej 😀 CIUMASKI <3

  • Magdalena Kamieniecka

    Dajmy sobie wolność, myślmy też o sobie (t y l k o o sobie – się nie da, ale kiedy będziemy myślały o innych i potem też o sobie to już będzie sukces), bądźmy dla siebie dobre, pomagajmy sobie i może wreszcie poczujemy, że życie jest też dla nas, a nie my dla życia! Kiedyś, dawno temu zmożona pewnie wysoką gorączką, położyłam się do łóżka, prawda dziwne?, moje małe dzieci były bardzo zaskoczone: „babciu, a mama śpi!?” Mama jest i koniec, ale żeby miała spać…! Dlatego dobrze jest, tak jak Basiu piszesz pomyśleć, że my – mamy, kobiety… możemy spokojne zostawić ten cały bajzel i czasami zrobić coś tylko dla siebie, chociażby się wyspać! A, co!

    • Madziu, a czy zauważyłaś, że jest ten moment, że kiedy dajemy sobie dyspensę po raz pierwszy, jest to trudne dla nas i dla bliskich 🙂 Ale kolejny raz jest łatwiejszy, a jeszcze kolejny staje się normą 😀 Ja już do tego doszłam w kwestii wyjazdów na samodzielne buszowanie po sklepach dla relaksu. Zazwyczaj nic nie kupuję, ale mogę PODOTYKAĆ 😀 i poszukać inspiracji. Dawniej …. błagałam i miałam wyrzuty sumienia. Planowałam i czekałam. Teraz? Mówię, że jadę i jadę 😀 I to jest normalne 😀 DZIĘKUJĘ, ze mi towarzyszysz na Babowni Kochana <3

      • Magdalena Kamieniecka

        Mam też taką odwagę, mówię, że chcę i koniec… ale sama przyznasz, że doszłyśmy do tego borykając się i tak jak piszesz, mając wcześniej wyrzuty sumienia. Teraz jest inaczej i niech tak zostanie. Ja, najczęściej „łażę po sklepach” z Karolą, często udaje się nam kupić coś w second handach i jest dużo zabawy i satysfakcji…:D
        Jestem, z Tobą Basiu dzięki Twojemu uczniowi, a dlatego, że jesteś wspaniała, lubiana i „wiesz, czego nie chcesz dla swoich uczniów”. Będę z Babownią, bo dzięki niej – Tobie Basiu, w ogóle tu zaistniałam i mam kilka zaprzyjaźnień, co cieszy niezmiernie!

        • Madziu dziękuję <3 a jak Mój Uczeń się miewa? 🙂 czy jest zadowolony ze swoich wyborów i zupełnie dorosłego życia?

          • Magdalena Kamieniecka

            Jacek jest na swoim miejscu, początki były średnie, ale widzę, że radzi sobie i powoli staje się dorosły (życiowo). Ze wszystkim trzeba umieć się oswoić. Postać w tej kolejce do siebie i zrozumieć czego się chce…Wybór był trafny i Wrocław piękny, są też i będą w nim bliscy dla Jacka ludzie i to też ważne <3 A już, dla mnie oczywiście, mistrzostwo, to nauka i egzaminy z matematyki – Basiu – w języku angielskim! Wyuczyłaś i uczeń daje radę!

  • Fajnie, że poruszasz taki ważny temat. Nie należy się poddawać tym normom, zasadom, a już w szczególności tym najbardziej wyświechtanym słowom, które ludzie najczęściej powtarzają bezmyślnie. A jeśli ktoś je mówi z troską, podziękować i robić dalej swoje. Ja na przykład jestem jedynym w rodzinie freelancerem, do tego jedyną osobą w rodzinie, która nie je zwierząt, a do tego świadomie podjęłam decyzję o nieposiadaniu dziecka. Doczekałam się kiedyś pytania ze strony kogoś z rodziny: „Ale dlaczego zdecydowałaś się na adopcję psa? Psa?” – jestem grzeczna, więc pozostawiłam to bez komentarza i wdawania się w dyskusje, ale korciło mnie, żeby odpowiedzieć: „A Ty dlaczego zdecydowałaś się na dziecko? Serio, dziecko?”. Nie sądzę jednak, żeby spotkało się to z odpowiednim dystansem do siebie 😉 Dodam jeszcze, że o siebie dbam i pracuję nad sobą, bo to najcięższa rzecz, jaką w życiu mogę zrobić 😉

    • Dzięki za Twój komentarz <3 Napisałam ten wpis z kilku Powodów, które maja swoje imiona. Każdy z tych Powodów to konkretna świetna dziewczyna, która zwyczajnie wybrała inaczej niż tak zwana WIĘKSZOŚĆ. Ja sama wybrałam typowo w kwestii dzieci i macierzyństwa, lecz wiem czym jest krytyka, bo często zdarza mi się iść pod prąd w temacie wychowania. A praca nad sobą … Ciężko. Kiedyś tak bardzo lubiłam sport, a teraz sie rozleniwiłam 🙁 Rozwój szarej materii? OKEJ 😀 Rozwój tej różowej? NIE OKEJ 😀

      • Bo prawda jest taka, że każdy ma żyć swoim życiem. I tyle. Tylko wielu ludzi lubi się do tego wtrącać, i to na różne sposoby, ech 😉 Co do sportu, to też lubię i też mam wzloty i upadki. Ostatnio pomogło mi uświadomienie sobie pełniej, że ćwiczę dla samej siebie, dla swojego ciałka i jest lepiej z regularnością 😉

        • Ja wytrzymałam 4 miesiące, ale poddałam się w pewnym momencie 🙂 lenistwo mnie złapało 😀

          • Lenistwo też nie jest złe, byle w umiarkowanych dawkach 😀