SPÓJRZ ZA SIEBIE

SPÓJRZ ZA SIEBIE

In Życie Po Babsku by Basia21 Comments

Życie pędzi do przodu jak szalone. Otwieram oczy ze zdumienia, bo to co jeszcze wczoraj było nowe i egzotyczne, dzisiaj jest już codziennością, która jutro będzie powoli znikać z mojej świadomości. Takie czasy. Mówią mi, żeby nie oglądać się za siebie, bo ważny jest rozwój, tu i teraz i osiągane cele. Dzisiaj i może jutro. Przeszłość ma dwie funkcje, może być fundamentem, albo błędem.

Fajnie tak się żyje, prąc do przodu, realizując cele i nie oglądając się wstecz. I pewnie są ludzie, którym udaje się tak przeżyć całe ich życie. Bez powrotów, bez zacięcia systemu, bez błędów w percepcji.

Niestety, a może właśnie odwrotnie, szczęśliwie, moja konstrukcja nie przypomina wystrzelonego pocisku, który pędzi do przodu, aż dotrze do celu, nie patrząc na boki. Mam swoje zacięcia, błędy systemu, który nagle się zawiesza. Mam też swoje życiowe zapaści, gdy wydaje mi się, że chyba niewiele mogę już z siebie wycisnąć, a to co robię nie jest nawet warte funta kłaków.

NEVER LOOK BACK?

Nie jestem z drużyny wiecznych bohaterów i fighterów, którzy święcie wierzą w swoją rację, bez analizy danych. Nie jestem z drużyny zapalonych rozwojowców, którzy wierzą tylko w cel i drogę do niego. Jestem z drużyny pytaczy i rozkminiaczy, którzy czasem potrzebują się zatrzymać, spojrzeć do tyłu i znaleźć odpowiedź na pytanie „Po co mi to wszystko?”

No właśnie, po co mi to? Kiedy czasem przychodzą ciemniejsze dni i czuję, że tracę moc i sens, zaglądam do zwierciadła przeszłości i widzę wyraźnie, że WSZYSTKO jest po coś. Siły i sensu można poszukać w każdej dużej i drobnej rzeczy. Zarówno w sukcesach, jak i w porażkach.

Porażka to takie politycznie niepoprawne słowo. Nie wypada teraz mówić o porażce, ale o doświadczeniu czy lekcji od życia. Nie jest nam nawet czasem dane się nad nią pochylić i uronić łzę. A przecież to rzecz normalna, przeżywana przez wielu z nas. Być może kiedyś staje się doświadczeniem, czy lekcją. Ale gdy jest świeża i ważna, chcę mieć prawo spokojnie ją przeżyć i nie potrafię zamieść jej pod dywan. Nie mówię sobie, że nic się nie stało, kiedy mój brzuch mówi, że jednak.

I jeżeli jestem tu i teraz, w teraźniejszości, to znaczy, że potrafiłam się z tą gorszą przeszłością uporać. To jest właśnie moja siła, która pozwala mi spojrzeć na porażkę z perspektywy i przyznać się do niej przed sobą, bez lęku. Siła, która daje mi wiarę w to, że mogę i potrafię stawić czoła trudniejszym czasom. Bo przecież tyle razy udało mi się rozprawić z jakimś demonem.

COŚ SIĘ STAŁO

Coś się kiedyś stało. Mój sukces, albo porażka. Jedno i drugie zaprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Kiedy spoglądam wstecz na moje sukcesy, widzę w nich siłę, radość i energię. Kiedy patrzę na porażki, widzę w nich mądrość, cierpliwość i pokorę. Obie sytuacje wyciskają na mnie piętno i rozwijają najbardziej pożądane ludzkie cechy. Obie dają mi osobistą siłę i moc, ale każda z nich w inny sposób. Kiedy mój świat znienacka się zaczyna chwiać, bo czasem chyba tak musi być, spoglądam wstecz i szukam odpowiedzi w sobie samej. Przecież tyle już przeżyłam, tyle razy poprawiałam coś lub świętowałam to, co nie wymagało poprawy.

I chyba nie musimy dążyć do ideału, bo przecież ludzi idealnych tylko podziwiamy. Kochamy zaś tych nieidealnych, ale prawdziwych.

Barbara Lew

Share this Post