ŚCIANA ZE STARYCH DESEK, czyli SPEŁNIONE MARZENIE BABOWNI

In Inspiracje DIY by Basia29 Comments

Szperaczka ze mnie i ściana ze starych desek marzyła mi się już długo. Kiedy 25 lat temu budowaliśmy dom, w miejscu gospodarstwa moich dziadków nie przyszło mi nawet na myśl, żeby ocalić jakieś drewno ze stodoły. Inne czasy, inna świadomość, inna moda … A trzeba było znaleźć miejsce dla tych wszystkich cudnych rupieci, którym można zawsze dać drugie życie. No ale mądra Polka po szkodzie. W końcu  jednak udało się znaleźć tanie stare deski ze stuletniej stodoły. Suche, piękne i zdrowe. Z dziurami po gwoździach i sękami. Miły pan, który je nam sprzedał cieszył się, że ma je z głowy 🙂 A my się cieszyliśmy, że mamy je na głowie 😀 To znaczy cieszyłam się głównie ja 😀

Zależało mi, żeby deski były pociemniałe ze starości w naturalny sposób. Chciałam jak najwięcej tej natury zachować, dlatego deski zostały wyszczotkowane i wyszlifowane szlifierką taśmową, tak, żeby zdjąć siermiężną i bardzo brudną warstwę zewnętrzną i wygładzić je na tyle, aby nie wbić sobie w dłonie drzazgi. Po namyśle, dyskusji i kłótni osiągnęliśmy porozumienie i zgodziliśmy się, że deski pozostaną surowe i będą się starzały w sposób naturalny. Są poszarzałe, sękate, popękane i piękne 🙂

Mąż zrobił też piękną w swojej prostocie półkę pod lustro, na której stanęły metalowe drobiazgi. Samo lustro zostało umieszczone w ramie prawie stuletniej, w której mieszkała kiedyś Maryja i słuchała próśb mojej babci.

Po wieszak, ławeczkę i lampy (których tu nie widać niestety) wpadliśmy do IKEI.  Bardzo ładnie wpasował się nam w nasz projekt zestaw PORTIS i ciemnoszare lampy HEKTAR. Ławeczka z półką na buty dostała jeszcze dodatkowe wzmocnienia z drewna po bokach i drewniane siedzisko (to jedyna zawoskowana bezbarwnym woskiem do antyków rzecz, ale mąż uparł się, że wosk zabezpieczy nasze pupy przed drzazgami). Zegar kupiłam za grosze w Lidlu i przemalowałam czarnym, matowym sprayem na czarno.

Na początku obawialiśmy się połączenia różnych odcieni drewna, ale uznaliśmy, że w pomieszczeniu tak bardzo eklektycznym, które łączy stare i nowe, będzie to dodatkowy „smaczek”. Rama po obrazie Babci Antoniny została tylko przetarta ściereczką do drewna, a wszystkie sczerniałe słoje zostały zachowane. Szare i czarne metalowe detale i grzejniki, jak i ciepło-szare ściany spinają wszystko w całość.

Szafeczka z PRL, o której pisałam TUTAJ trafiła do tego przedpokoju trochę później i wpasowała się w spokojny klimat tej części domu, a w kolejce czeka na renowację piękny Singer, który ma już tutaj swoje miejsce. Chcemy zrobić to po swojemu, a to wymaga czasu i cierpliwości.

🙂 I pewnie tyle o starych deskach. Jeżeli rozważacie ten materiał, to warto zaryzykować. Stare deski są zwarte i suche, bardzo miłe w dotyku. Mają swoją duszę. Nie mogą jedynie być spaczone, chyba, że wasz projekt to dopuszcza 🙂 Zachęcam do pozostawienia desek „surowych”, bo są wtedy naturalnie matowe i mieszają się w nich chłodne i ciepłe tony.

Dziękuję ARCHIDECK TEAM, że mieliście cierpliwość dla moich fanaberii i zrobiliście kawał dobrej roboty, żeby moją chaotyczną wizję przekuć w rzeczywistość 😀 I mojemu mężowi, który dzielnie mi te deski „oswoił”, po tym jak już w nie uwierzył 🙂

A ja ruszam dalej, do kuchni, która też powoli dostaje nowe kolory. Tablicówka i wielka ściana czekają na siebie 🙂

Dobrego i słonecznego weekendu 🙂

Ciumaski ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Może i mądra Polka po szkodzie, ale za to jaka zdolna i kreatywna <3 zmotywowałaś mnie do ruszenia tyłka i dokończenia malowania kuchni. Przypomniałaś mi, jaka to przyjemność, taka twórczość we własnym domu 😉

    • Czyli teraz robimy kuchnię obie 😀 i Ty i ja. Już się nie mogę doczekać! Ciekawa jestem jak u Ciebie. Jaki kolor?

      • U mnie kolory już były, teraz przemalowałam wszystkie szafki na biało i ściany tez na biało i teraz mam ten pasek, ten pomiędzy blatem a górnymi szafkami i myślę, żeby tu zrobić coś kompletnie nie minimalistycznego 😉

        • Powiedz powiedz co 😀 do mnie własnie przed chwilą nowa kuchenka wjechała i dumam czy dobra, czy też nie 😀 szafki też maluję na old white. A zresztą jak już w końcu zrobię to pokażę 🙂

          • Chyba chcę tapetę. Szukam jakiegoś superextra wzoru 😉 acz może być tak, że pomaluję na biało i powieszę obrazki w ramkach. Mam zupełnie gładko, bez żadnych relingów ani kontaktów, więc można zaszaleć 😉

          • Zaglądnij do Muraspec na tapety.Mają dość sporo 🙂 Mój syn korzysta z ich oferty w swoich projektach 😀 ale te obrazki … kusi 🙂 fajny pomysł.

  • Jestem pod wrażeniem…wygląda to naprawdę dobrze…Choć przyznam, że gdy przeczytałam tytuł postu miałam mieszane uczucia…Chyba moje myślenie było takie jak Twoje sprzed lat, kiedy nie znalazło się miejsca na deski ze stodoły 😉

    • Moi domownicy też mieli mieszane uczucia, a teraz wszyscy mówią, że ładnie jest 😀 trochę wiary nam było potrzeba 😀 Ściskam!

  • Agnieszka

    Stylowa prostota. 🙂 Bardzo pięknie!:-) Agnieszka Wojdowicz (zdaje się, że mój profil na Disqus zwariował i już mnie nie rozpoznaje. 🙁

    • Agnieszko, faktycznie profil wyświetla moją facjatę, albo pustego awatara 🙁 I dziękuję, że się podpisałaś, bo wiem, że to Ty 🙂 <3 Dziękuję za komplement! 🙂

  • Magdalena Kamieniecka

    Basiu, jestem tu trochę spóźniona, ale uwierz zauroczona, jejku! piknie i tak ciepło… A dziadkowa stodoła stoi dalej w Głuchowie i nic jej nie dolega, poczerniałe dechy w jej ścianach pamiętają wydarzenia z czasów wojny i te szczęśliwsze, a przede wszystkim beztroskie moje i siostry wakacje <3 Jedno, co tylko się stało: stodoła (połączona z budynkiem stajni i obory) zmalała! Kiedyś była dużo większa? A Twój pomysł i Wasza praca przyniosły wspaniały efekt! W starych rzeczach jest jakaś siła…?

    • Madziu ja naprawdę wierzę, że w nich jest siła. Kiedy dotykam tej ściany, kiedy dotykam starych ram i starych obrazów po moich dziadkach czuję w nich energię. Dziwne to, ale potrzebuję w domu staroci. I dobrze, że masz tą stodołę. Chociaż mniejsza niż kiedyś to chyba wciąż ta sama prawda? Uparłam się na te deski, na przekór wszystkiemu, tak jak teraz upieram się przy pewnych sprawach w kuchni. Wszystko wymaga czasu i cierpliwości, ale my to mamy, prawda?

  • Basiu, jak u Was pięknie!!!!!!!!! Uwielbiam takie klimaty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Zazdroszczę tych starych desek!!!!!!!!!! Dom z duszą 🙂 Inny do Ciebie by nie pasował 🙂 Piękne! I zdjęcia też wspaniałe, zupełnie nie rozumiem Twoich obiekcji, poważnie. Zdolny mąż, zdolna żona! Gratuluję 🙂

    • 😀 😀 😀 chciałam lepsze foty zrobić, ale ciemno i ta komórka … I dziękuję za komplementy <3 Teraz kujemy i łomoczemy kuchnię, więc znikłam ze społecznościowych, bo czasu nie starcza i padam na nos. Buziaki <3

  • Piękne te deski, jednak naturalne materiały mają swoją duszę. Jestem tylko ciekaw jak takie drewno będzie się trzymało w przyszłości…

    • Dziękuję Dawid <3 a co do trwałości … 100 lat przygrzewało je słonko i smagały wiatry, a teraz odpocznie na mojej ścianie 🙂 może się nie rozpadnie, tak jak ciała wyjęte z torfu 😀 a jak rozpadnie, to będzie naturalny rozkład 😀

  • Nie ma co tu dużo gadać – po prostu piknie 🙂

  • Cudo! Uwielbiam takie klimaty. Czym przymocowane są deski? Przybite do listew? Pytam, bo trochę takich desek. 🙂

    • Cienkie pionowe listewki są przywiercone do ściany i deski są przybite cienkimi gwoździkami do tych listewek Basiu. Trzyma się jak złoto!

  • Efekt niesamowity i ta świadomość, że deska ma 100 lat -wow! Spisaliście się na medal!

    • Dziękuję <3 Ja też bardzo się cieszę i lubię dotykać i wąchać to drewno 😀

  • Naturalne jest piękne. Do tego super wszystko połączyłaś! Podoba mi się bardzo 🙂
    Sama też mam w domu maszyne, nie bardzo jest odnowiona, ale… po dołożeniu do niej blatu z czarnego szkła całkiem dobrze spisuje się w salonie. Basiu udanych dalszych połączeń, bo pewno to będzie Cię zaprzątało w długi weekend.

    • Ula dziękuję <3 Ja nie chcę też odnawiać mojej maszyny na "nową". Chcę, żeby utrzymała ten swój stary wygląd i jeszcze nie wiem jak to dobrze zrobić. A weekend … Ula wczoraj do 11 w nocy wynosilismy gruz z kuchni 🙂

  • Cudownie to wygląda! To jest coś z duszą. Mało tego to zawsze jest unikatowe, bo nie ma dwóch takich samych stuletnich desek. Bardzo, bardzo mi się podoba!

    • Tak, własnie tak 😀 te deski są jedyne w swoim rodzaju, każda inna 🙂 namawiam do takich rozwiązań, bo choć dużo pracy, jeśli ktoś lubi vintage, to jest to coś dla niego 🙂 Ściskam!

  • Powiem tylko tyle – wyszło bosko 😀

    • Dziękuję Aniu 🙂 teraz „lecimy” z kuchnią 😀