ROŚLINNE „STEKI” Z KALAFIORA Z HARISSĄ – WEGAŃSKA KUCHNIA

In Mama Weganki Gotuje by Basia16 Comments

Mniej wpisów ostatnio w Babowni, bo czas jest bardzo intensywny w „realu”, ale w kuchni pojawiło się kilka szybkich nowości 🙂 Mają jedną wspólną cechę. Są intensywnie smaczne, łatwe i ekspresowe. Dzisiaj dzielę się pomysłem z magazynu Vegan Food&Living na pieczone steki z kalafiora posmarowane pastą z oliwy, harissy i cytryny. Przepis zmodyfikowałam, bo oryginał był zbyt ostrrrry 😀

POTRZEBNE SKŁADNIKI

  • średni kalafior
  • 1 płaska łyżeczka harissy
  • kilka łyżek oliwy, albo dowolnego ulubionego oleju
  • sok z połowy cytryny
  • sól
  • batat
  • czerwona cebula
  • mała marchew
  • ulubione zioła do posypania batata, cebuli i marchwi

GOTUJEMY

  • kalafiora kroimy na grube plastry w poprzek i wycinamy twardy głąb, ale tak żeby nam się plastry kalafiorka nie rozleciały
  • w miseczce mieszamy harissę z olejem i cytryną
  • w naczyniu żaroodpornym kładziemy plastry kalafiora, smarujemy z obu stron przygotowaną pastą z harissą i delikatnie solimy
  • obok plastrów kalafiora kładziemy obranego i pokrojonego w słupki batata, czerwoną cebulę pokrojoną w ósemki i marchewkę w grube plasterki
  • warzywa skrapiamy oliwą lub olejem, delikatnie solimy i posypujemy ulubionymi ziołami
  • naczynie zawijamy z wierzchu w folię aluminiową (matową stroną do góry) i pieczemy przez ok. 15-20 minut w piekarniku nagranym do 180°C
  • po tym czasie ściągamy folię i przewracamy steki z kalafiora na drugą stronę, przewracamy też warzywa
  • dopiekamy do zrumienienia bez folii (sprawdzamy, bo rumieni się szybko, ale chcemy, żeby wszystko było ładnie podpieczone)
  • nakładamy na talerze i jeśli lubimy możemy kalafiora polać tahiną
  • pozostałe różyczki kalafiora (bo po wycięciu „steków” zostaną nam brzegi) też możemy posmarować ostrą pastą i upiec, albo na drugi dzień zrobić z nich pyszny krupnik z niepalonej kaszy gryczanej z kalafiorem i pomidorami 🙂

Bardzo szybki, sycący i zdrowy obiadek w 100% warzywny.

Gdybyście chcieli podać go dzieciaczkom znacznie zmniejszcie ilość harissy, bo nasze danie jest pikantne 🙂

Ściskam mocno na kolejny tydzień i obiecuję, że za dwa tygodnie pojawi się kolejny wpis z cyklu Mama Weganki Gotuje. Tym razem o ulubionych miejscach w sieci z kulinarnymi inspiracjami.

Ciumasy ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Warzywny stek? To brzmi bardzo ciekawie…

    • Bo to taki wegański stek 😀

  • poproszę o link do tego krupnika, nie mogę znaleźć :/

    • Nie ma jeszcze linku 🙂 bo ugotowałam go eksperymentalnie z resztek kalafiorka 🙂 Ale podam z pamięci co do niego dałam okej? 🙂 najpierw ugotowałam bulion z 2 marchewek pokrojonych w kostkę, kawałka pietruszki, selera, dużej gałązki kopru, kawałka pora i piramidki z ziołami do rosołu z Lidla. W trakcie gotowania dorzuciłam 5 przekrojonych pomidorków koktajlowych (lubie takie rozgotowane paproszki pomidorka). Doprawiłam sola, pieprzem, sosem sojowym i mielonym kminkiem. Wrzucam kaszę gryczaną niepaloną. A na samym końcu dodaje różyczki kalafiora, żeby się nie rozgotował tylko był „chrupiacy”. Można zabielić albo mlekiem roślinnym, albo śmietaną zmieszanymi z odrobiną mąki. Na talerzu posypujemy koperkiem 🙂 SMACZNEGO i sorki, że tak mało dokładny przepis, ale to z głowy wyciągnięty 😀

  • Magdalena Kamieniecka

    Stek kalafiorowy, to bardzo fajna alternatywa „mięsa z krewą” jak mawiali mali, przyjeżdżający do ojczyzny dziadów Polonusi z USA. Będę robić, ale bez batatów… jakoś nie pociągają mnie te słodkie ziemniaki, wolę poczciwe swojskie amerykany (tak z kolei nazywała odmianę ziemniaków moja babcia).

    • Madziu, a piekłaś je w piekarniku tak jak frytki z marchewką własnie i cebulką? Posypane przyprawami są pysznie słodkie 🙂 Ale może to nie Twoje smaki ? 🙂

      • Magdalena Kamieniecka

        Piekłam, piekłam… tak jak piszesz. Były też miękkie, nie lubię takich i wylądowały w zupie. Może coś źle robiłam…? Nie mówię, ze nie spróbuję ich upiec jeszcze. A kalafior tak przygotowany, jak piszesz, jest mega pyszny i już nie gotuję, a piekę go teraz zawsze :))

        • Ja je podpiekam do miękkości i ściągam folię, żeby się zrumieniły i mi smakują 🙂 Jak sie jeszcze posoli to fajne 🙂 Ale pewnie to mój smak, a Twój nie 😀

          • Magdalena Kamieniecka

            Będę je piekła tak jak piszesz, lubię pieczone ziemniaki, a to przecież też ziemniaki…moze termoobieg zrobi swoje? ;))

  • pokazałam mężowi, mąż mówi: ”chcę takie, zrób jutro”, także nie mam wyboru 😛

    • A smakowało chociaż? 😀 Bo to taki inny smak trochę 🙂

      • zjedliśmy wczoraj i bardzo nam obojgu smakowało, jak zazwyczaj nie przepadam za kalafiorem bo jest dla mnie taki mdły, to tym się zajadałam 🙂 Dzisiaj pozostałe różyczki zrobię w ten sam sposób, tylko nie wiem dlaczego musiałam moje kalafiory trzymać w piekarniku jakoś ponad godzinę, żeby były miękkie. Przepis na krupnik sobie zapisuję 😀 nigdy nie jadłam, więc zdecydowanie będziemy kombinować w weekend 😛

        • A były wcześniej przykryte folia kalafiorki? Bo po ok. 20 minutach juz są miękkie, odwracamy je na drugą stronę, ściagamy folie i dopiekamy juz bez folii przez 15-20 minut 🙂 U mnie zawsze tyle wychodzi 🙂 Piekę je góra- dół, bez termoobiegu, bo on wysusza 🙂 Ja też nie lubie zwykłych gotowanych kalafiorów. Teraz juz tylko pieke 🙂 Ściskam!!!

          • No właśnie były, po dwudziestu minutach przełożyłam je na drugą stronę na kolejne 20min i były ładnie zarumienione, ale jeszcze zbyt twarde, marchewka też, no to znowu przykryłam i piekłam jeszcze z pół godziny- efekt końcowy był tego wart 😛

          • Może zrobiłaś troszkę grubsze niż ja i dlatego potrzebowały więcej czasu 🙂 a tez każdy piekarnik jest inny 😉 Buziaki!