O TYM JAK ZALICZYŁAM GLEBĘ I CO MI TO DAŁO

In Kobieta, Rodzice by Basia47 Comments

Użaliłam się nad sobą nieznośnie dzisiaj za cały tydzień! Ciepła knajpka i przyjaciółka u boku to właściwe towarzystwo do rozklejenia nad nicością życia i własnej osoby. I tak się rozkleiłam, że idąc do domu na tej fali zaliczyłam glebę. Cóż robić, człowiek rozmięknięty to i nogi miękkie.

A że moje historyczne miasto ma dziur bez liku w chodnikach (ale pewnie ta historyczność ma to uzasadnić, ba może to nawet taka atrakcja, taki slalom dla obywatela :D), to jedna z tych dziur stała się przyczyną mojej „gleby”. Była to dziura skądinąd bardzo czarna, bo pełna błota i do tego w miejscu marnie oświetlonym (nie skarżę się, przyrodę trzeba szanować i nie palić światła bez potrzeby). A i  ja sobie winna, bo zagadałam się z przyjaciółką i zapatrzyłam na podchmieloną panią z panem, co sobie spokojnie czilowali w piątkowy wieczór.

Upadek mój był przykry, zamortyzowany przez dżinsy na kolanach, kurtkę na brzuchu i szalik na brodzie. I moje nadgarstki, bo lecąc myślałam :„tylko nie okulary, tylko nie okulary, tylko nie okulary”. W końcu już jedne straciłam dwa lata temu w podobnych okolicznościach i do dziś wspominam ten cios finansowy. I udało się! Zostały na twarzy, a ja mogę dalej widzieć świat, za cenę bolących nadgarstków, ale nimi się nie patrzy 😀

Oprócz przykrych skutków mojego upadku zobaczyłam też jego pozytywy. Primo, zobaczyłam, że nawet w okolicy ciemnej i nieprzyjemnej można spotkać człowieka współczującego, bo i podchmielona pani i jej towarzysz podbiegli do mojej koleżanki i do mnie, aby udzielić mi pomocy. Pan zapytał mnie nawet, gdy leżałam na chodniku, kto się przewrócił, no ale liczą się intencje! 😀 Poczułam się dopieszczona i zadbana.

Secundo jest ważniejsze. Jak już tak dupniesz o glebę, bo ci nogi wpadną w czarną dziurę, to się świat obraca do góry nogami i wypadają ci z głowy te wszystkie żale i „rozkminy” o nicości, bo boli cię rozbita broda, nadgarstki i kolana. Ale nie mózg! On wtedy odpoczywa 😀 A do tego jesteś dumna z siebie, że ocaliłaś okulary!

No i proszę 😀 Jak to siedząc ze skręconą kostką przed kompem i pisząc bolącymi łapami wytłumaczyłam sama sobie, że ten upadek był mi potrzebny 😀 To się nazywa dobry specjalista od rozwoju osobistego! Proste pytanie: I CO CI TO DAŁO?

Ściskam weekendowo <3

Obolała i wesoła 😀

Barbara Lew

Share this Post

  • ZNam ten strach o zbite okulary, też zbiłam kiedyś upadając na ziemie i to było straszne:D Ale byłam wtedy dzieckiem:D A kiedyś jak zaliczyłąm niezłego orła powietrzu, a moja przyjaciółka widząc to nie zaczęła się śmiać ( a na pewno był to komiczny widok) uznałam, że jest naprawdę prawdziwą przyjaciółką:D Chociaż jakby się zaśmiała to nie miałabym jej tego za złe:D

    • Monia z tymi okularami to jest strata i moralna i finansowa, bo moje to prawdziwy majstersztyk, dla astygmatyka 😀

  • 😀 miało być pozytywnie, pomimo … 😀 buziaki Aga <3

  • Basia, współczuję ci upadku, ale podziwiam za pozytywny nastrój. Naprawdę jesteś rewelacyjnym specjalistom od rozwoju osobistego 🙂

    • Szczególnie osobistego Dawid 😀 dzisiaj odezwał mi sie kręgosłup i cierpną palce stóp, więc chyba przesadziłam z ratowaniem okularów, ale dzieki temu, że je ratowałam moge odpisać na komentarze 😀 😀 😀

      • I tej optymistycznej myśli należy się trzymać 🙂 Czym byłby blog bez odpowiedzi na komentarze? 🙂

        • U mnie jeszcze póki co bałagan po przeprowadzce na Disqus, ale mam nadzieję, że kolejny post będzie bardziej porzadny w kwestii komentarzy 🙂

  • 🙂 ha ha ha…sory – ale współczuję , jak się już przestaję śmiać. Trudno buzią w dziurze na chodniku czuć się dopieszczoną 🙂 Dobrze, że okulary całe i nie trzeba było jechać na pogotowie

    • ale naprawdę nie sorry 😀 dobrze mi to zrobiło, choć chyba szyjny mi ucierpiał, bo mi dzisiaj palce u stóp cierpną 😀

  • Bartłomiej Lew

    Super post 🙂

  • Trzeci Talerz

    Dobrze że to tylko taki upadek pozwolił Ci nabrać perspektywy do rzeczywistości, a nie co gorszego 😉 Swoją drogą ciekawe co ten pan pił, że prawie Cię wylegitymował, a sam się nie przedstawił 😀
    A Wasze uliczki owszem, dość historyczne, ale mi brakuje tam czegoś innego. Jakieś 2 lata temu byłam na zwiedzaniu zabytków z gośćmi prosto z Ameryki. Oni pragnący byli jakiejś pamiątki – jak to w Ameryce, najlepiej koszulki. Niestety takiego przybytku, ani takich pamiątek nie uświadczyliśmy. W miejscu gdzie można je było dostać w czasach mojej podstawówki, teraz można sobie co najwyżej kupić na pamiątkę loda. Aaaa, jest w ryneczku jeden sklepik, prawie pusty, ze skrzypiącą drewnianą podłogą. I są w nim jakieś dziwne „polskie” pamiątki, ale to chyba te, co we wspomnianych czasach mojej podstawówki nie zeszły i tak leżą i czekają. No i żeby nie było, że narzekam. Ja tylko podsuwam pomysł na biznes. Żeby wszystkim żyło się lepiej 🙂
    Uściski!
    P.S. Puści mi posta bez rozwiązywania podstępnych zagadek matematycznych? Czytając Twoje wpisy włączam myślenie abstrakcyjne i odbiło się to na mnie kiedyś, kiedy dostałam zadanie z sumowaniem 2 kwadratów. W jednym była cyfra, a w drugim litera H. Naprawdę zgłupiałam. Dopiero po chwili zrozumiałam że to nie H tylko 7, a konkretnie 7 kropek ułożonych nie wiadomo dlaczego w literę H. A więc sama widzisz, że mam powód do stresu…. 🙂

    • A wiesz co? Faktycznie kiedyś było łatwiej kupić pamiątkę w naszym mieście, a teraz jest dobra pamiątka to storczyk, ze storczykarni, albo piwo z lokalnego browaru, ale o tym trzeba wiedzieć. A ten sklepik, to taki zabawny jest, ale to cała historia 😀 ja pewnie tego biznesu nie rozkręcę, ale może podpowiem komuś? A co do P.S. to już nie rozumiem, bo przecież jest Disqus, więc nie ma zagadek matematycznych. Przez Fb można sie logować 🙂 nawet już nie mam tej wtyczki, która zagadki zadawała 🙂 może jakoś strona była nieodświeżona? 😀 wszyscy piszą, że jest lepiej 😀 Pozdrawiam Kochany Trzeci Talerzu 😀

      • Trzeci Talerz

        Storczyk czy piwo to może być fajny prezent, ale niekoniecznie od teściowej dla synowej wieziony w walizce. Albo dla wnuków 😉 Co do tajnych szyfrów, to już ich nie ma. Wspominałam przeszłe łamigłówki 🙂 Trzymaj się ciepło i patrz pod nogi! 🙂

  • A to bardzo dobra pociecha 😀 ja się też „toloła po zimi” chwilę, zanim pozbierałam nogi i ręce 😀 pozdrawiam bardzo ciepło i się śmieję do historii babci 😀

  • Magda dzisiaj zrobiło sie gorzej 😉 całe ręce do niczego poważnego 😉 ściskam!

  • A ja dodam fraszkę Sztaudyngera ” O upadłej”

    • Pani Elu, czasem „chcem, a nie mogem” 😀 a co do upadłej … 😀 😀 😀

  • Jeszcze chyba nigdy nie przeczytałam tak pozytywnej historii wynikajacej z tak mało niby miłej sytuacji. Udanego weekendu ! 🙂

    • Diana, ja sama nie mogłam uwierzyć w pozytywne działanie tego upadku 🙂 dzisiaj wszystko mnie bardziej boli, ale i tak jestem zadowolona, że sie wywróciłam i pozbierałam 🙂 taki paradoks.

  • A ja tu widzę jednak dużą metaforę:) jak już robię się nieznośnie małostkowa los podstawia mi taką dziurę. A wiadomo, z poziomu gleby nie będę się przejmować kordonkiem wystającym z pleców;)

    • Wiesz Marzena, po dwóch dniach faktycznie poczułam siłę metafory w tym upadku. Chyba zadziałała taka malutka trampolina. I to nie pierwszy raz w moim życiu …

  • Czasami trzeba wpaść do dziury, aby dostrzec rzeczy, których byśmy nie widzieli, gdybyśmy do niej nie wpadli 🙂 Hahaha Udanego weekendu !! 🙂

    • O to to 😀 tak to własnie wczoraj było 😀

  • Kilka razy był u nas upadek w lesie z zaplątanymi nogami i koszem grzybów, że się uśmiechniemy… Kosz najważniejszy, a że spada się na pniaki… :). Kiedyś zabłądziliśmy w lesie na jesiennym popołudniowym grzybobraniu, las dopiero ogarniany, miejsca nowe atrakcyjne, od miejsca do miejsca i mroczno zaczęło się robić… Zabłądziliśmy. Po godzinie 22 (a ciemno było, ni gwiazd, ni księżyca na niebie) jakoś udało nam się wyjść z lasu i zobaczyliśmy światełko… Jak trudno było iść, nogi gdzieś stawialiśmy na wyczucie, tak ciemno było… Światełko (może dom jakiś)… Ktoś zapalił znicz na odległym cmentarzu, niedaleko od niego stał nasz pojazd. Jak bardzo się ucieszyliśmy z widoku cmentarza przed północą na dalekim odludziu… Wywrotek też kilka było po drodze, bo przestrzeń z polami poprzecinana była jakimiś rowami, bajorami, miedzami… :). Jeśli choć trochę pomogliśmy (bo śmiech ponoć to zdrowie), to cała przyjemność po naszej stronie :). Miłego weekendu życzymy i lepszego samopoczucia… :). Dzięki Ci, Panie, że pokazujesz nam właściwe miejsce na tym padole… 🙂 🙂 🙂

    • Trzeci Talerz

      Rozbroiło mnie to światełko 😀 U Ciebie widać często to, co dla innych jest porażką, okazuje się sukcesem. To jak z tą kobietą co się bała iść nocą przez cmentarz i ucieszyła się na widok obcego mężczyzny mówiąc „Jak dobrze, że pan idzie, bo sama to się bałam”. A ona na to „No, za życia też się bałem”… 🙂

    • Woooow jakie to piękne <3 Jest moc w tej historii. Cmentarz jest pieknym miejscem, a tym bardziej w sytuacji powyższej. Znacznie bardziej ludzkie miejsce, niż las mroczny, bo nocny … I to prawda 😀 DZIĘKI CI PANIE 😀 A ja dziękuję za pociechę w niedoli "rozbitka"

  • Przykro mi z powodu Twojej bolącej kostki i nadgarstka, ale nie sposób się nie uśmiechnąć po przeczytaniu Twojego tekstu 🙂

    • Dzisiaj trochę gorzej się zrobiło, ale nic to w porównaniu z plusami sytuacji 😀

  • Pięknie Basiu 😉 Na szczęście przed tobą weekend to się trochę dopieścisz odpoczywaniem po trudach tygodnia. I jak widać można w krzywdzie zobaczyć pozytyw. Trzymaj się cieplutko 🙂

    • Aniu Kochana, cały czas weekend, ja wiele nie odpoczywam, ale wciąż szczęśliwa jestem, pomimo tej dziury 😀 buziaki <3

  • <3 Mistrzyni! Strasznie Cię lubię, Basiu 🙂

  • Anna Chojnowska TAK 😀 lepiej mi przez ten upadek!

  • No wiem, najbardziej boli wieczorem. Mam nadzieję, że już przestał bo jednak ból nadgarstków przy bólu mózgu to pestka.

  • Aniu, bo ja tak tej dziury chyba potrzebowałam, żeby mnie przestał „boleć mózg” 😀 <3

  • Cieszę się z twojego pozytywnego podejścia do sprawy 😉 w sumie wcale cie się nie dziwię, przecież bez sensu sobie psuć początek weekendu. Szczęścia na dalszą część weekendu Ci życzę 🙂

    • Dziękuję Ula i fajnie, że jest u Ciebie nowy wpis!

  • Te okulary, jak ja to rozumiem … 2 razy stracilam w szaleństwie morskich fal … Następnym razem przyciągaj mniej boleśnie ☺ a tak serio to moc przytulaków Basiu i szybkiego gojenia !

    • Oj te okulary, prawda? 😀 Dziękuje Aniu <3

  • Najważniejsze że wesoła i że te smuty odeszły. 🙂 Czyli polecasz ten sposób na wszelkie złe dni? 😀

  • Magdalena Kamieniecka

    Przeczytałam, uśmiechnęłam się (do Ciebie Basiu przede wszystkim) i widzę tu same pozytywy: wiara w ludzi nawet podchmielonych utrwaliła się, straty finansowe na poziomie zero, uleciały żale i niech nie wracają 🙂 Trzymaj się!

    • Ja też widzę same pozytywy i chciałam sie nimi podzielić 😀 jest jeszcze jeden. Nie muszę nic robić i karmić zwierząt bo boli mnie noga i nie muszę biegać po schodach 🙂

  • Basiu na bolącą kostkę liść zimnej kapusty…a na całą resztę. ..dla mnie Twój wpis bezcenny 🙂

    • Kasiu idę w takim razie po kapustę, ale mam tylko czerwoną 😀 dziekuję <3