Kiedy mężczyzna kocha kobietę

O DOJRZAŁYCH RODZICACH I WYŻSZOŚCI PTAKÓW NAD LUDŹMI

In Kobieta, Rodzice by Basia21 Comments

W moim ogrodzie zobaczyłam dzisiaj prawdziwą żywą metaforę dojrzałego rodzicielstwa. W wykonaniu ptaków. A w ludzkim realu tylu niedojrzałych i egoistycznych rodziców. Homo sapiens. Wyżej na drabinie ewolucji.

Dorosły i ładny ptak uciekał przed moim psem. Wyglądał na okaleczonego. Leciał bardzo nisko. Przystawał. Podlatywał kawałek dalej. Przystawał. Był o krok od śmierci.

Dopiero po kilku minutach, gdy zniknął za płotem, podeszłam do miejsca, w którym pies czegoś wcześniej szukał. Na trawie leżał malutki, przerażony i znieruchomiały „nielot”. Piórka zmieszane z resztkami puchu.

Cała ta scena nabrała kształtu i znaczenia po dłuższej chwili. Matka, lub ojciec odciągał mojego psa od ich dziecka. Ptasi rodzic grał swoją rolę i był przynętą. Za cenę wszystkiego. Być może życia. Możemy nazwać to naturą. Instynktem. Miłością?

Bo czymże jest miłość? Czy nie tą pewnością, że jesteśmy w stanie oddać wszystko, żeby chronić tych, których kochamy? Dbaniem o ich największe dobro? Niematerialne szczęście, którego nie sposób kupić za największe pieniądze. Byciem PEWNOŚCIĄ DZIECKA, że rodzic jest jak fundament?

Kiedy rodzi się dziecko, stajemy się jego ziemskimi aniołami stróżami. I nigdy, PRZENIGDY nie ściągajmy tych skrzydeł. Wąsate, cycate, gburowate, histeryczne, naburmuszone, beztroskie i bóg wie jakie jeszcze dziecko, to NASZE DZIECKO. Ono jest właśnie takie jak nielot w moim ogrodzie. Trochę piór i trochę dziecięcego puchu. A anioł stróż nigdy nie odchodzi, nie odwraca się plecami i nie odpuszcza. Szczególnie wtedy, gdy ktoś spada w dół i potrzebne są jego skrzydła.

Tak długo jak starcza nam sił i tak długo jak mamy umysł jasny i niezmącony, bądźmy klarowni w swoim przekazie i szczerej miłości.

Ja wiem, że w życiu rodzica przychodzą trudne chwile. Dopada nas choroba, rozpad związku, rozwód, utrata majątku, pracy i wiele innych plag dorosłości. Ale był dzień, w którym założyliśmy skrzydła anioła stróża. Ten dzień dał nam przywileje, ale i obowiązki. Żadna sytuacja w życiu nie może dać nam prawa do zmiany właściciela skrzydeł. Nie mamy prawa zakładać ich naszym dzieciom. Są zbyt duże, zbyt ciężkie i przede wszystkim nie należą do nich.

Sztuka dojrzałego i mądrego rodzicielstwa to sztuka balansowania pomiędzy partnerstwem, a silnym ramieniem, na którym dziecko może się wesprzeć. Pozwolenie, by dziecko wspięło się na nasze barki i sięgnęło wyżej niż my możemy dosięgnąć. Sztuka podjęcia ryzyka, gdy nasz młody „nielot” spada w dół. Ale przede wszystkim i jeszcze raz PRZEDE WSZYSTKIM pozostawanie w swoich życiowych rolach.

A moje skromne przykazania doświadczonego rodzica? Wynikają niestety nie tylko z mojego doświadczenia, ale i z błędów. Jest tu też jedno eksluzywne 😉

  • bądź tarczą i adwokatem, nawet gdy ci mówią, że nie warto
  • najpierw uwierz dziecku i „przegadaj” z nim jego wersję, dopiero później wysłuchaj drugiej strony
  • rozmawiaj o szacunku do SIEBIE i innych ludzi
  • pokaż mu, że ma prawo być inne niż ludzkie oczekiwania
  • jak zaczynasz „truć” kopnij się sama w tyłek
  • jeśli wciągasz je w swoje małżeńskie gierki kopnij się sama w tyłek
  • jak chcesz żeby zamartwiało się twoim zdrowiem kopnij się w tyłek kolejny raz
  • pamiętaj, że wychowawcy i nauczyciele miewają humory i popełniają błędy wychowawcze
  • pamiętaj, że z młodości się wyrasta dzięki bogu
  • pamiętaj, że lepsza od dziecka nie będziesz, bo ono jest nowszym modelem
  • i (specjalnie ekskluzywnie na Babowni 😉 ) kup głodnemu dziecku podczas sesji wegańskiego burgera online i zamów dostawę 400 km od twojego domu. Uratujesz dziecko od śmierci głodowej, a ty będziesz zadowolona kolejnego dnia 😉

Z grubsza to mój dekalog+1.

Zapisany z serca. Z potrzeby chwili. Z miłości i empatii …

♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Basiu, pięknie napisałaś o wkładaniu na dziecko dorosłych skrzydeł. Potwierdzam, że są bardzo ciężkie, uwierają i co najtrudniejsze – długo nie można rozwinąć swoich…Świadomość, że najpierw trzeba zdjąć te, których nie powinniśmy mieć, nie przychodzi od razu. A i ściąganie jest bolesne. Tak bardzo do nich przywykliśmy, że odrywanie ich przynosi ból, jątrzące się rany. Piękne jest to, że się goją i przychodzi czas, że można się wyprostować i już lekko, bez ciężaru rozwijać swoje skrzydełka. Myślę jednak, że każdy jest rodzicem takim, jakim potrafi w danej chwili być. Bycie rodzicem własnego rodzica jest niezmiernie trudne, przychodzi moment, że mamy problem z tożsamością, z umiejscowieniem się we własnym życiu, zdefiniowaniem swojej roli. Wierzę jednak w potęgę zrozumienia, wybaczania i miłości.Budowana swoich skrzydeł i uczenia się latać w każdym wieku:) Dziękuję za ten wpis:*

  • Ale że do końca zycia mamy być aniołem stróżem? Pytam, bo mam wątpliwości. Przecież w końcu przychodzi czas, że dziecko musi odciąc się od naszej opieki, zacząć latać na swoich skrzydłach, by w przyszłości chronić własne pisklęta. Przychodzi czas na odcięcie pępowiny i dziecko powinno żyć swoim życiem, odpowiadać za własne błędy, ponosić konsekwencje. Ja chciałabym bardzo chronić dalej swoje dzieci, w zasadzie wciąż to robię, ale zdaję sobie sprawę, że już nie powinnam. To dorosli ludzie. Ale serce matki martwi się zawsze.
    Twój dekalog jest świetny na czas kiedy dzieci są nieletnie, ale jak radzisz sobie z tym że masz dorosłą córkę? Co z odcięcięm pępowiny?

    • Wiesz co Basiu? To dobre pytanie, bo mam już dorosłą córkę, ale i jeszcze starszego syna, który się ożenił prawie rok temu. I jestem pewna, że pępowiny nie odcinamy nigdy. Trzeba tylko umiejętnie nią zarządzać, bo właśnie na tym polega rodzicielstwo, żeby tylko wtedy z niej skorzystać, gdy jest tego absolutna potrzeba. Przecież w każdym dorosłym jest trochę dziecka i czasem to dziecko potrzebuje, żeby je przytulić i mu pomóc. Ale to pewnie działa w dwie strony 🙂 gdy my jesteśmy dla dorosłego dziecka w potrzebie, ono będzie w potrzebie dla nas 🙂

      • Mądra kobieta jesteś. 🙂 „Umiejętnie zarządzać pępowiną.” Może jakiś plakat sobie z tego zrobię. Przypominający. 😀

  • Ale mi się podoba ten dekalog doświadczonego rodzica 🙂 Ten ekskluzywny punkt będę musiała sobie zapamiętać na przyszłość, gdyby moje dziecko chciało kiedyś, za jakieś 10 lat 😉 , studiować poza miejscem zamieszkania 🙂

    • Dziękuję Aniu 🙂 a 10 punkt żartobliwy, lecz prawdziwy 😀 Pozdrawiam Cię cieplutko!

  • Daria Sanetra

    Wiesz Basiu mam cudowną mamę z którą we dwie wiele przeszłyśmy. Ale czasem ją obserwuje i jej reakcje do moich zachowań są jak wszystkie książki o inteligencji emocjonalnej tyle, że już w praktyce. Choć czasem widze w jej oczach, że coś ją boli, to nigdy się nie przyzna. Jej umiejętność suchania mnie przekracza wszystkich innych umiejętność suchania. A umieć wysłuchać jest sztuką. Jest moim abiołem stróżem, jest moją ostoją spokoju. Jest jedyna, jest wybitna i jest prawdziwa. Piękny wpis ❤️

    • Daria, to chyba najpiękniejsze słowa jakie czytałam o MAMIE 🙂

    • Mama jakiej mozna sobie tylko życzyć … cudowna <3 Każda mama musi nad sobą pracować całe życie. Sytuacja się zmienia, dzieci rosną i razem z ich wzrostem zmieniają się ich wyzwania. Chciałabym, żeby kiedyś moje dzieci mogły powiedzieć o mnie tak, jak Ty o swojej mamie <3

  • Basiu, mogę powiedzieć „uwielbiam Cię” za mądrość, ciepło i sposób w jaki przekazujesz to światu. Sztuka rodzicielstwa jest bardzo trudna i nieustannie wymaga od nas nauki , kreatywności i pokory. Mam nadzieję, że ja kiedyś będę mogła usiąść w fotelu, popatrzeć na swoje dorosłe dzieci i powiedzieć, że dobrze odebrałam swoją rolę.

    • Aniu, ja popełniam strasznie dużo błędów i wcale nie jestem z tego dumna 🙁 🙁 🙁 Ileż razy chciałabym cofnąć czas, albo słowa wypowiedziane pochopnie. Na szczęście im starsza jestem, tym łatwiej przychodzi mi kontrola nad sobą.

  • Chciałabym napisać coś mądrego, ale wyczerpałaś krainę mądrości rodzicielskiej:-)
    Ja B&B mówię jeszcze, żeby nigdy nie sugerowali się tym, co podoba się innym w nich. Oni mają się od początku do końca i przede wszystkim podobać sobie.
    ❤️
    Wyjątkowa Mama z Ciebie:*

    • Każda z nas jest wyjątkowa, prawda? I dlatego nasze dzieciaczki takie wyjątkowe 🙂 A to pozwolenie na bycie sobą czasem nie jest łatwe, prawda?

  • Mądrze i pięknie. Pozdrawiam 🙂 Pati

    • Dziękuję za dobre słowa i współpracę 🙂 Pozdrawiam!

  • Świetny wpis 🙂 Masz rację, nawet jak człowieka nerwy ponoszą, nawet jak wiem, że córka jest czegoś winna to przed innymi bronie jej jak lwica 🙂

    • Tak trzeba, bo dziecko jest ufne i bezbronne. Nawet jak dziecko robi błąd najczęściej nie wynika to z jego intencji, lecz właśnie błędnej oceny sytuacji. Pozdrawiam ciepło 🙂

  • Magdalena Kamieniecka

    Widziałam nieraz dorosłe ptaki, które z wrzaskiem i niesamowitą determinacją zniżały lot nad drapieżnikiem – kotem, tylko po to żeby ratować swoje pisklęta. Widziałam naukę latania, dwa dorosłe ptaki pokazywały młodemu jak zacząć pierwszy lot i to nie było wcale pójście na całość, one asekurowały młodego z uwagą i pełną odpowiedzialnością i kiedy patrzyłam na dach sąsiadów, gdzie lekcja miała miejsce byłam zbudowana tą rodzicielską – ptasią troską. U nas w domu nie ma kota, i dlatego w ogrodzie są kosy, synogarlice…żyją obok nas i tak jak my mają swoje szczęśliwe i mniej radosne dni, tak wygląda ich i nasze życie. A jeśli chodzi o rodziców i dzieci, to wiem na pewno, nie ma różnicy miedzy ludźmi i zwierzętami, albo się jest rodzicem albo nie… Patrz twój dekalog! Nieraz trzeba się porządnie kopnąć…
    https://uploads.disquscdn.com/images/f88ad8b30c9ed44024bbc52efad50afbb2dbe9bd32f3fc698d7e7d8b5cd375f1.jpg …to tragedia, która rozgrywała się na naszych oczach: pisklak nie może latać…

    • Taki nielot Madziu, jak ten mój. Lecz u mnie czekało na niego wiele niebezpieczeństw. Dwa psy i kot. A co do kopniaka w tyłek … tak, czasem trzeba się porządnie kopnąć. Dla dobra dzieci, ale i tego swojego …