NIE DAJ SIĘ ZŁODZIEJOM CODZIENNEGO SZCZĘŚCIA

In Życie Po Babsku by Basia18 Comments

Złodzieje codziennego szczęścia i dobrego humoru są mało szkodliwi. Bo ani źli z nich ludzie, ani hejterzy pełną gębą, nawet czasami Cię lubią. A jednak nie mogą sobie odmówić tej małej uszczypliwości, pod szyldem „szczerość”. Tak przypadkiem, mimochodem i zupełnie niechcący potrafią wykraść uśmiech, z którym właśnie idziesz po pracy do domu, albo sprawić, że zbyt ciasne dżinsy naprawdę staną się zbyt ciasne.

Złodziejaszki z nich niegroźne i gdybym miała użyć kryminalnego porównania, to hejter robi napad na bank, a złodziej codziennego szczęścia jest jak dzieciak, który wybija szybę w kiosku, żeby ukraść papierosy. I dlatego zawsze dostaje wyrok w zawieszeniu.

I niby to takie nic, powinno nam zwisać, dyndać i powiewać, ale czasem zaciąży. Na nic tutaj mądrość i doświadczenie. Na nic  świadomość własnej wartości, bo w głowie i tak, choćby na chwileczkę, wyrasta znak zapytania.

Złodzieje codziennego szczęścia mogą być różnej płci i w różnym wieku. Stosują też różne strategie, czasem bardzo wyrafinowane. A przyczepić się można przecież właściwie do wszystkiego z równie dobrym skutkiem.

  • Wiek? Proszę bardzo: „Jesteśmy na to już zbyt starzy … Ta sukienka to chyba dla nastolatki? No co tam, już niedługo menopauza?”
  • Wygląd?  O! posiwiałaś! Coś ci tutaj troszeczkę żyłki popękały … Na tym zdjęciu wyglądasz młodziej…
  • Twoje zasoby? Po co to robisz … to i tak nie ma sensu. Po co to robisz … zapłaci ci ktoś za to? Po co to robisz … i tak nikt z tego nie skorzysta.

Bardziej wyrafinowany złodziej weźmie nas na trik z narcyzem w tle: jestem taki stary … (czyli porozczulaj się nade mną). Na chmurną i naburmuszoną minę, z powodem w tle znanym tylko jemu. Są i tacy co podchodzą do tego politycznie i światopoglądowo, dzieląc się bezwzględnie swoimi niechcianymi poglądami na tematy urazowe od przeróżnych mniejszości  poczynając, na miejscu kobiety w świecie kończąc.

Nie wiem jak sobie najlepiej radzić ze złodziejami codziennego szczęścia. Moja strategia jest wciąż niepełna, ale najlepszą metodą jaka mi przyszła do głowy jest minimalizowanie. Minimalizuję więc złodzieja szczęścia i zadaję sobie pytanie po co (do cholery) on to zrobił? „Do cholery” jest moją słabością w tym miejscu.

Najczęściej dostaję jedną odpowiedź. DLA SIEBIE. Żeby poczuć się lepszym, mądrzejszym, silniejszym, większym, może dowcipnym? A może jest bezmyślny? Więc jeśli jestem rozbita, jak ta szyba w kiosku, do którego włamał się niedobry dzieciak, to czy JA na to zasługuję? Czy powinnam dać złodziejowi szczęścia to po co właśnie sięga?

Minimalizujmy ich i minimalizujmy to co mówią. Nie wpuszczajmy ich do naszej głowy. Otrząsajmy się najszybciej z ich słów, jak brudne psiaki z błota.

Trochę dzisiaj otrzepująca się i troszkę pęknięta, zbieram się do „całości”. Pieczenie trzech rodzajów ciastek to najlepsza recepta 😀 W końcu jestem tym dobra, prawda? 😀

Wiosennie, z nadzieją na coraz więcej dobra, przytulam babowniowo …

Ciumasy ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • Czasem Basiu ą to najbliższe osoby, choć u mnie dzieci są takie, że w życiu by tak nie powiedziały. Akurat ostatnio to był ktoś, kto mnie zaskoczył tym swoim komentarzem. Zostałam z pytaniem „po co?” I jakaś taka zniesmaczona i zdumiona … Tyle mam lat, a wciąż się dziwię.

  • Trzy rodzaje ciastek? Jestem pod wrażeniem 🙂 A złodzieje codziennego szczęścia działają chyba z bezmyślności, tak obstawiam…

    • Niektórzy tak … mój ostatni tak właśnie zadziałał chyba 🙂

  • Zazwyczaj udaje mi się unikać takich malkontentów ale nieraz mam ochotę palnąć

    • Tylko wtedy jak się wywiąże czasem dyskusja bez sensu to jeszcze gorzej chyba. Rozdrapywanie ran.

  • Można zamknąć głowę na tego typu komunikaty, uszy i w ogóle nawet oczy…ale w praktyce to jednak trudne, bo gdzieś te teksty się osadzają…ech

    • No właśnie. Nawet jak udajemy, że nic mi to i się nie przejmuję, to w praktyce często i tak jakiś robak zaczyna trochę wiercić swoją dziurkę …

  • Tzry rodzaje ciastek? Nieźle 🙂 Ja się staram nie słuchac innych, by mnie z niczego w ten sposób nie okradali 🙂

    • Fajnie, że potrafisz się odciąć. Ja jeszcze nie weszłam na ten level 🙂

  • ktoś mi kiedyś powiedział, że toksycznych ludzi trzeba eliminować ze swojego otoczenia, bo szkoda na nich czasu i nie warto mieć przy tej selekcji żadnych skrupułów 🙂

    • To prawda Aniu. Ja tutaj jednak miałam takiego kogoś na myśli, kto nieproszony, jak uchorobal wejdzie ci prawie do ucha i sączy truciznę.

  • Za każdym razem mówię sobie, że odpowiem coś takiemu gagatkowi, a potem wzdycham i nie mówię nic. Po co? Szkoda moich nerwów. Energii.

    Staram się omijać miejsca, w których wiem, że tych etatowców złośliwych uwag spotkam. Już potrafię. Odmówić imprezy albo rodzinnego spotkania.

    Ludzie nas ranią na tyle, na ile im pozwolimy… zawsze mam to z tylu głowy.

    Pięknego tygodnia, Basiu<3

    • Prawda Aga … Na ile im pozwolimy … Ale gdy aż nas zatka ze zdumienia, że ktoś właśnie nam coś powiedział takiego … nie na miejscu? atakująco agresywnie? I do tego udaje, że to niby jest fair i okej wszystko. Zostawić to i olać, czy jednak zareagować? Jeszcze nie wiem wciąż. Piękna ta zima na wiosnę, prawda? 🙂 <3

  • Ja nauczyłam się olewać, patrzę na siebie i tyle, omija wampirki emocjonalne szerokim łukiem i zaczęłam się otaczać pozytywnymi ludźmi, a tych złych odizolowałam od siebie.

    • Karolina, gdy do Ciebie zaglądam widzę baaaardzo pozytywną energię. Trampolina chyba u Ciebie zadziałała, prawda? Radość bije i siła. Piękne to <3

  • Magdalena Kamieniecka

    Nie przejmować się, to po pierwsze primo, a po drugie primo samemu nie być złodziejaszkiem codziennego szczęścia innych. Wtedy nie będziemy potrzebowali więcej primo. Tak niewiele… :))

    • Drugie primo mnie przekonało mocno 🙂 Ten wpis to też taki troszkę złodziajaszek 😀 Madziu, po co tyle śniegu i jak Twój piesio daje sobie radę w taką wiosnę?

      • Magdalena Kamieniecka

        Tak, dwa primo i mamy spokój, ja tego się trzymam… jak mam „coś” powiedzieć, to nie mówię. Myśl mi wystarcza i nie burzę swojego dobrego nastroju, o nie ;)) Pozdrawiam Cię Basiu wiosennie razem z moim zaśnieżonym jamniorem 😀