ZMIANA NAWYKÓW

NAWYKI I NASZ MÓZG SABOTAŻYSTA

In Życie Po Babsku by Basia41 Comments

Czasem przystajemy na chwilę i uświadamiamy sobie, że nie żyjemy tak, jak chcemy. Choć podejmujemy postanowienia zmiany na lepsze i staramy się żyć świadomie, to próby wprowadzenia dobrych nawyków, albo pozbycia się tych niepożądanych kończą się fiaskiem. Gdzie popełniamy błąd?

NAWRACAJĄCE POSTANOWIENIA 

Od czasu do czasu dopada mnie chęć naprawienia WSZYSTKIEGO co mi się nie podoba w mojej egzystencji. Od jutra ZACZNĘ NOWE ŻYCIE. Tak właśnie postanawiam i zaczynam robić porządki w papierach, sprzątać kąty domu, w których pająki zbudowały już sobie swoje małe planety, biegnę skrobać płytki i fugi. Połowa zawartości szafy ląduje w kontenerach na odzież. Przestaję jeść wszystkie E, cukier i margarynę, pić piwo i kawę. Zaczynam się zdrowo odżywiać i niekoniecznie jem to co lubię, zaczynam ćwiczyć w domu, na fitnesie i jeszcze chodzę „na kije”. Do listy wprowadzanych zmian dodaję jeszcze parę innych wyzwań, charakterystycznych dla ludzi świadomych siebie i swojego ciała. PRĘ DO PRZODU.

ZADYSZKA

Zadyszka skrada się pomalutku. Nagle stwierdzam, że NALEŻY MI się kawa, ponieważ pracuję po 10 godzin. Jedna mała kawa. No przecież muszę mieć dopalacz jakiś! Potem czuję nagle, że brakuje mi cukru i natychmiast muszę podnieść jego poziom. Jedno ciastko, drugie i trzecie. Z jedzeniem też bywa różnie, czasem zjem śniadanie, a czasem pizzerkę w pracy, bo zbyt długo pospałam. Wszak zmęczyłam się „na kijach” wczoraj. Kolejny dzień, kolejny wieczór. Nie wychodzę z kijami bo jest zimno, zresztą, jestem zmęczona. Powolutku wsysa mniej lej WYGODY, z którego próbowałam się wydostać przez tyle dni. Jak przez tunel w czasoprzestrzeni wracam na początek drogi i znów nie robię nic. POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI– mój własny.

NIE JESTEM SAMA

Nie napisałam nic nowego. Tak mamy. Ja, może Ty, może ktoś kogo znasz. Oglądamy dużo „super przemian” w telewizji, czytamy artykuły w kolorowych gazetach i książki, których bohaterki przewracają swoje życie do góry nogami i wchodzą na „nową drogę”. A czy my jesteśmy gorsze? Wybieramy ideał. Potem zaś wierzymy, że decyzja o zmianie podjęta w naszej głowie, zmusi nasz mózg i ciało do wiernego podążania za tym ideałem. Nic bardziej mylnego.

MIND MOVIE CZYLI FAŁSZYWE OBRAZY

Leo Babauta w swojej bestsellerowej książce Zen habits, na temat budowania i zmiany nawyków, wyjaśnił w czytelny sposób, jak sami siebie sabotujemy. Kiedy decydujemy się na zmianę, nasz mózg staje się naszym największym przeciwnikiem. Od razu zaczyna nam wyświetlać projekcję naszej wspaniałej przyszłości. Widzimy idealny obraz siebie, DOCELOWY PRODUKT ZMIANY. Mózg nie pokazuje jednak wszystkich odcinków tego serialu, który nazywa się „jak dojść do celu”. Przepaść, która jest pomiędzy chwilą obecną, a projekcją ideału, czasem bywa zbyt przytłaczająca i wielu z nas poddaje się po drodze. „Your mind movie” and „your childish mind”- film w Twojej głowie i umysł dziecka, który chce wszystkiego od razu, to nasi najwięksi wrogowie w drodze do osiągnięcia zmiany. Racjonalne podejście do wprowadzania, czy zmiany nawyku, oparte na REALNEJ OCENIE rzeczywistości, to fundament naszego działania.

OD CZEGO ZACZĄĆ

Na początku trzeba pogodzić się z tym, że każda zmiana wymaga czasu. Nie poganiaj się i nie zmuszaj do niczego na siłę, żeby udowodnić sobie, że dasz radę. Pewnie, że DASZ RADĘ, ale potrzebujesz przestrzeni. To trochę jak bieg długodystansowca. Nie jest ważne jak szybko pędzisz na początku, tylko czy i w jakim stylu dobiegniesz do mety. Zacznij od najprostszych i najbardziej fundamentalnych elementów Twojego życia.

4 OBSZARY ZMIANY NAWYKÓW

4 FUNDAMENTALNE OBSZARY, o które musimy zadbać na wstępie, kiedy zabieramy się za uporządkowanie naszego życia to:

  • sposób w jaki się odżywiamy
  • wystarczająca ilość snu
  • aktywność fizyczna
  • organizacja

Przykład? Czy mogę wprowadzać poważne zmiany w moim życiu, gdy jestem niewyspana, nie jem śniadań, nie mam mobilizacji żeby wyjść na spacer i przewietrzyć głowę, albo nie mogę niczego odnaleźć w stosie papierów na moim biurku? Znów złapie mnie zadyszka. Nie chodzi mi tutaj o wprowadzanie specjalistycznej diety, czy rzucanie się w wir drakońskich ćwiczeń fizycznych. Mam na myśli raczej podstawowe,  lecz regularne trzymanie się najprostszych założeń. Wyśpij się, jedz regularnie, „ogarnij” swój mały prywatny bałagan i zrób coś co lubisz dla swojego ciała, może to być nawet spacer do pracy, zamiast przejażdżki samochodem.

WIEM, CZASEM TO NIEŁATWE

Jasne, że ja wcale nie jestem ideałem. Nie ma chyba takiej możliwości, żeby zawsze wszystko układało się według naszego planu. Rzecz w tym, żeby starać się dbać o 4 obszary wedle własnej potrzeby i w swoim tempie. Świadomość i racjonalna ocena sytuacji to dobry początek.

  • 4 fundamentalne obszary
  • tempo bez zadyszki
  • film w mojej głowie
  • umysł dziecka

Te cztery elementy mają wpływ na to jak będę radziła sobie ze zmianą w życiu. Nawet jeśli jestem na starcie to od czegoś trzeba zacząć, bo przecież nie chcemy „odpaść” na początku drogi, prawda?

A za tydzień schemat wprowadzania nowego nawyku  według pomysłu Leo Babauta 🙂 Ja też podejmę nowe wyzwanie wprowadzenia nawyku, na którym bardzo mi zależy, być może ktoś się do mnie przyłączy? Zapraszam na kolejny wpis.

Część 2 CHCĘ BYĆ JAK SHIA LABEOUF, CZYLI PO PROSTU TO ZRÓB.

Barbara Lew

Przeczytaj również OD CELU DO DZIAŁANIA

 

Share this Post

  • Próbuję właśnie dokonać kilku z mian w moim życiu i bardzo się cieszę, że przeczytałam tego posta. Trudno się nie zgodzić z tym, o czym piszesz. Mam jednak wrażenie albo raczej nadzieję, że tym razem się uda. Po pierwsze najpierw zaczęłam działać a potem mówić o tym głośno. Zmiany wprowadzam po mału i w miarę możliwości,.. Ograniczyłam kawę, od jakiegoś czasu zmniejszam ilość cukru. Zaczęłam nawet lubić prawie gorzką kawę a osłodzona jedną łyżeczką przyprawia mnie o mdłości. Próbuję się zorganizować i zabdać o aktywność fizyczną. Zaczęłam od używania znacznie częściej nóg, zamiast samochodu.
    Trzymaj Basiu kciuki, żeby mi się udało 😉

    • Asiu trzymam mocno 🙂 ja też ciągle jeszcze jestem przy wprowadzaniu mojego pierwszego nawyku, ale wiem, że się utrwalił i POLUBIŁAM GO 🙂 też niedługo planuje „ruszyć tyłek”. Wieczory w końcu coraz cieplejsze 🙂 Postanowiłam też (to będzie trudne) spędzać aktywnie czas z dzieckiem. Z tego co piszesz zorganizowałaś wszystko bardzo profesjonalnie 🙂 We wpisie „Być ja Shia LaBeouf” jest już plan wprowadzania nawyku 🙂 POZDRAWIAM BARDZO CIEPŁO!!!

  • Oj… zmiana nawyków to temat rzeka i mój konik:)
    Masz rację – często jest tak, że źle rozplanowane zmiany prowadzą do frustracji, stresu i… pełnego wyrzutów sumienia powrotu na „stare tory”. A wcale tak być nie musi. Wierzę, że wszystko się uda, trzeba tylko podejść do tego z głową i odpowiednio się przygotować 🙂

    • Witaj Magdalena 🙂 dziękuję, że napisałaś 🙂 widziałam właśnie na Twoim blogu, że tematy rozwojowe są Ci bardzo bliskie. Nawyki to taki modny temat, prawda? Zaczynami z nimi pracować w Nowy Rok, a potem szybko odpuszczamy. Po to ten wpis 🙂 żeby następnym razem się udało 🙂 pozdrawiam Cie cieplutko!

  • Bardzo ciekawy wpis. Zauważyłam, że po prostu nigdy WSZYSTKO na raz. Zmiany stopniowe, ale konsekwentne. Oprócz podstawowych elementów, które powinny zaistnieć (odpowiednia ilość snu itd, to o czym pisałaś), warto być wytrwałym i cierpliwym w zmianach i nie frustrować się często powolnym tempem zmian.

    • Dziękuję Marta!ja już w kolejnym wpisie na ten temat wspomnę o tym jakie kolejne kroki kroki podjąć, żeby popracować z nawykami. A wszystko w jednym czasie powoduje, że zmęczenie nas dopada prędzej, czy później i kończymy z powrotem na starcie.

  • Wydaje mi się, że największymi sabotażystami naszego życia bywamy my sami, nikt inny. 🙂 Tak wiele od nas zależy, tych udanych i mniej udanych spraw. 🙂

    • Witaj 🙂 Są sposoby na to, żeby nie sabotować samych siebie, ale ważne, tylko pytanie ile w nas motywacji i jak ja utrzymać.

  • Pingback: Jesteśmy wrogami własnych pieniędzy – prostoofinansach()

    • Dziękuję, za polecenie mojego wpisu :)! wróciłam dzisiaj późno, dopiero zaglądnęłam na blog i jeszcze nie miałam okazji dokładnie przeczytać Twojego nowego artykułu, ale wiem już jaką mam lekturę na jutro! Pozdrawiam!!!

  • Pingback: Dziecko, rodzina, pieniądze i komiks, czyli after link party #3 – Dzieci i Pieniądze()

    • Dziękuję Aniu, że poleciłaś mój wpis 🙂 rzeczywiście chcę napisać o tym więcej, bo co jakiś czas wielu z nas się potyka o temat nawyków. Pozdrawiam Cię :)!

  • Bardzo fajny wpis! Nikt tak nie sabotuje naszych działań, jak my sami. A nasz mózg faktycznie lubi płatać nam figle i podsyłać fałszywe obrazy.
    Jestem ciekawa kolejnego wpisu i całej tej metody Leo Babauta 🙂

    • Dziękuję Sylwia 🙂 już w przyszłym tygodniu napiszę o kolejnych krokach wg Leo i zabieram się za nawyki na wiosnę 🙂

  • MKa

    Basiu, jak dobrze, ze piszesz o takich sprawach! Może wreszcie coś u siebie zmienię…

    • Dziekuję 🙂 będziemy zmieniać wspólnie, bo ja też mam taki plan, żeby dopiąć swoją zmianę do końca 🙂

  • Anna Maria

    Basiu, fajne ! :-).

    • Cieszę się Aniu, że tak myślisz. Czekam zawsze na Twoją opinię, bo znasz mnie i znasz się na rzeczy 🙂

  • Tak, kształtowanie nawyków nie jest taką prostą sprawą jakby mogło się wydawać. Na początku jest zapał i motywacja, a z czasem to zaczyna powoli zanikać i ginąć gdzieś w przestrzeni. Masz rację – wyświetlający się w głowie film i umysł dziecka bardzo często podkopują to, co już udało nam się wypracować. Mnie przy kształtowaniu nawyków pomaga jeszcze posiadanie mocnego „dlaczego?” i stworzenie sobie takich warunków, które w naturalny sposób będą mnie mobilizowały do wykształcenia sobie nawyku np. jakieś zobowiązanie przed grupą ludzi albo zakład z przyjacielem :).

    • Paulina dziękuję Ci za bardzo rzeczowy komentarz. Trafiłaś w samo sedno i właśnie o tym miedzy innymi chcę napisać w przyszłym tygodniu. O zobowiązaniu, które nas wiąże i jest naturalnym przymusem. jeżeli jeszcze do tego wybierzemy sobie wystarczająco surową DLA NAS karę za złamanie zobowiązania to może być to BAAAARDZO motywujący czynnik. Ja osobiście lubię zobowiązania przed sobą samą, ale wiem, że to doskonały sposób 🙂 pozdrawiam!

  • Zuzanna

    Bardzo podoba mi się to podejście do zmiany nawyków 🙂 Trudno jest jednak zapanować nad naszym umysłem dziecka… Mi pomaga wypisanie wszystkich kroków na kartce, wtedy lepiej widać co trzeba zrobić, by dojść do celu 🙂

    • Dzięki Zuzanna 🙂 masz rację z tym umysłem dziecka 🙂 ja też zawsze chcę szybko szybko, a tutaj się tak nie da i trzeba dać sobie czas. Natomiast plan może bardzo pomóc, jeśli plany Cię nie zniechęcają 🙂 POZDRAWIAM!

  • Bardzo fajny tekst 🙂 Zmiana nawyków wymaga ogromnego nakładu pracy (wiem bo na co dzień pracuję z osobami, które dążą do zmiany nawyków) dlatego musimy być do tego dobrze przygotowani. Porządek we wspomnianych przez Ciebie 4 obszarach to taka trampolina, dzięki której możemy wskoczyć na wyżyny dobrych nawyków 🙂

    Sama wierzę, że niedługo się w miarę wyśpię i będę mogła choć raz w tygodniu wyskoczyć na fitness…ale czasami mam wrażenie, że to nigdy nie nastąpi! 🙂

    • Zuziu z tego co piszesz myślę, ze masz fajną pracę, bo pracujesz z ludźmi, którzy stoją przed wyzwaniem. Te 4 obszary, o których napisałam to bardzo rozległy teren, prawda? Myślę, że można nad ich doskonaleniem pracować całe życie. Natomiast tak jak bardzo mądrze napisałaś jest to taka trampolina, od której możemy się odbić i wystrzelić bardzo wysoko i daleko.
      Co do wyspania…. 🙂 to dopiero wyzwanie! Ja śpię coraz krócej chyba 🙂 Pozdrawiam!

  • Dwie Baby jedna myśl

    U mnie zwykle za dużo postanowień na raz . Efekt , nici z postanowienia albo wszystko po łebkach 😛

    • Najlepiej zaczynać od jednego nawyku i wyćwiczyć sobie swój własny styl utrwalania go. Różnie to bywa z czasem, niektórym potrzeba go więcej, innym mniej. Ale działamy po troszku 🙂

  • Pokoloruj Życie

    Ja nie robię postanowień jakoś zbyt do przodu, planuję sobie na bieżąco i taki sposób pasuje mi idealnie, mam oczywiście jakiś plan bardziej odległy, ale to jest bardzo luźne, bez żadnej spiny 😉

    • Czasami zależy nam na wprowadzeniu jakiejś zmiany, ale każdy ma swój styl postępowania 🙂 niektórzy potrzebują planu, a innych plany spinają 🙂

  • Kinga

    Ma to wszystko wielki sens! Jeśli chce się zmienić swoje życie to trzeba zacząć od podstaw.

    • Kinga

      Samo życie 😉

    • Dzięki 🙂 to tak jak z wszystkim prawda?

  • Tego mi brakowało! Ostatnio właśnie miałam problem z ustaleniem celu bo chciałam mieć wszystko od razu 😉 analizując wszystko najpierw przez pryzmat siebie oczywiście myślę że tylko ja tak mam. Cieszę się że nie jestem sama i dziękuję za cenne wskazówki 😉 porządki były, jedzenie i sen opanowuje a od kolejnego tygodnia wprowadzam powoliiii siłownię! Na razie się udaje z drobnymi ćwiczeniami 😉 bardzo pomagają mi aplikacje na telefon do śledzenia nawyków – bez tego ani rusz!

    • Dzięki Baś za odpowiedź 🙂 akurat Ty jesteś kobietą bardzo zdyscyplinowaną, na ile oczywiście Cię znam 🙂 wiem, że podstawowe obszary już od dawna masz przepracowane i podziwiam Cie za poziom Twojej organizacji życiowej! Masz rację co do aplikacji na telefon, szczególnie tych, które wprowadzają motywację zewnętrzną i działanie w „drużynie”. Co do siłowni to jestem pewna, że zrealizujesz to jak i wszystkie swoje plany. Trzymam kciuki i zapraszam do wpisu na Babownię. Może o tym jak to robisz, że się motywujesz do wszystkich nowych wyzwań? Buziaki 🙂

  • Nat

    No niestety często tak to wygląda;) ja zazwyczaj małymi kroczkami próbuję zmieniać rzeczywistość, ale wielu rzeczy i tak nie udało mi się przeprowadzić. Na przykład utrzymywanie porządku na bieżąco. No nie. Zawsze jest bajzel, a to z kolei mnie demotywuje i nie ćwiczę. Jak nie ćwiczę, to po co odmawiać sobie słodyczy?
    I tak w kółko;D
    Ale walczę:)

    • Nat, dzięki za komentarz 🙂 najlepiej wyznaczyć sobie mniejsze wyzwanie na początek. Ważne są tzw. wyzwalacze, czyli rzeczy, które przypominają nam o tym co chcemy robić regularnie. O strategiach napisze kolejnym razem i sama spróbuję zmienić coś, na czym mi zależy, a niekoniecznie potrafię zrobic to „ot, tak” 🙂 POZDRAWIAM!

  • Aga

    Ale temat poruszyłaś Basia… To taka zmiana perspektywy. Jak zbyt dużo wyzwań naraz. Nawyki to chyba jedno z najtrudniejszych wyzwań w życiu…pokonanie ich. Te poniedziałkowe obietnice-od którego poniedziałku?-tego tam następnego, bo dzisiaj to tam jeszcze nie dam rady poćwiczyć. Gdzieś tam między wierszami pobrzmiewa mi słowo równowaga- dać sobie czas i nie naciskać na zmiany…?
    Fajnie,2 że piszesz o Zen Habits. Niecierpliwie czekam na następny wpis. Ściskam:)a.

    • Tak Aga… Nawyki są chyba najtrudniejsze. A ja się zabieram za swoje już chwilę. Moja córka zmobilizowała mnie do tego wpisu, bo powiedziała, że bardzo czeka na cykl o nawykach. A ja kiedyś jej to obiecałam. Równowaga TAK 🙂 W każdym razie ja muszę czuć, że mam kontrolę. Ale podobno po którymś tam z kolei nawyku zaczyna być „z górki” 🙂 bardzo na to liczę 🙂 pozdrawiam cieplutko!

  • Hejka Basiu! Tak to jest z naszą głową….trzeba popracować nieco by się nam w niej poprzestawiało 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂 Lubię czytać Twoje teksty 🙂

    • Cześć Maju 🙂 jak dobrze Cię „usłyszeć” 🙂 dziękuję Ci za dobre słowa. A nasza głowa to faktycznie wieczna niespodzianka. Dajemy radę przez 2 miesiące, a potem wracamy na start, prawda? Buziaki bardzo ciepłe !!!

  • Ula

    Bardzo fajny tekst. Czasami ciężko uporać się z sobą samym. Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis. No i oczywiście podejmuje wyzwanie 🙂

    • Witaj Ula 🙂 cieszę się, że Ci się podoba 🙂 ja za to lubię wpadać do Ciebie po wiedzę finansową. Cieszę się, że będę miała parę do wyzwania! Już za tydzień napiszę o kształtowaniu nawyku. Pozdrawiam Cię!