„MY SIĘ TYLKO TAK BAWIMY”, czyli POROZMAWIAJ Z DZIECKIEM O HEJCIE

In Kobieta, Rodzice by Basia31 Comments

Hejt jest wszędzie. Niektórzy burzą się, że to takie mało polskie słowo i po co nam ono w tym pięknym języku. No ale jak go inaczej nazwać? Mowa nienawiści? Kiedy mówisz HEJT, to brzmi właśnie tak mocno, jak wtedy gdy dotyka drugiego człowieka. Słowo HEJT jest jak zaciśnięta pięść, która uderza w żołądek, z taką siłą, że człowiek aż się kurczy i zwija w ciasny kłębek. Ten fizyczny i psychiczny.

Wszędzie go pełno. Do tego stopnia, że nam spowszedniał i przyzwyczailiśmy się do jego paskudnej obecności w życiu publicznym, mediach, nawet na ulicy. Jak smród, który wisi w powietrzu, do momentu, aż przesiąkniemy nim do tego stopnia, że już go nie czujemy. I każda twarz hejtu jest równie ohydna. Ta, która wyzywa, bluzga okropnym językiem. Ta, która bezlitośnie szydzi. Ta, która obrzuca pogardliwym spojrzeniem. Ta, której właściciel potrąca, czy popycha, tak niby przypadkiem. Niszczy coś co jest dla Ciebie ważne. Może ocenia i poniża przy innych … Każda.

Hejterzy bywają anonimowi, w kominiarkach, kapturach. Pochowani pod nickami i fałszywymi danymi podanymi w sieci. Ale są i ci w realnym świecie, zawsze otoczeni gwardią przybocznych, słabszych od nich, ale gotowych do pomocy klakierów. No i są hejterzy, którzy mają władzę. Sadyści, którzy czerpią siłę z tego, że miażdżą innych ludzi.

Dlatego powiedz swojemu dziecku o hejcie. Prędzej, czy później będzie musiało się z nim skonfrontować. Najwięcej zależy od niego, ale przecież i od Ciebie, jaką rolę przyjmie podczas konfrontacji. Czy będzie potrafiło i wiedziało jak świadomie wybrać swoją pozycję?

Spirala hejtu jest bezlitosna i nawet osoby, które nie chcą się angażować, bo hejter, czy dręczyciel nie jest dla nich partnerem do rozmowy, nagle czują, że muszą zareagować.

hejter/dręczyciel ⇔ osoby aktywnie wspierające hejtera/dręczyciela ⇔ osoby pasywnie wspierające ⇔ osoby obojętne ⇔ osoby, które nie akceptują hejtu, ale są bierne ⇔ aktywni obrońcy ⇔ ofiara

Każda z wymienionych stron jest jakoś zaangażowana. Nawet osoba obojętna ma swoje miejsce w całym procesie, bo nie wyrażając sprzeciwu nie pomaga ofierze.

To stało się dawno. Chłopcy z historii to już mężczyźni. Może ojcowie? Kiedy ich spotkałam, jeden tłukł pięścią drugiego. Na pytanie PO CO to robi powiedział „My się tylko tak bawimy”. Podobnych spotkałam rok temu na ulicy. Popychali inne dziecko i wrzeszczeli w jego kierunku wyzwiska. Gruby? Rudy? Kurdupel? To nie ma znaczenia. Czuli się lepsi, mocniejsi, fajni i zaczęli się bardzo śpieszyć na autobus, gdy spytałam ich PO CO to robią.

Trudno jest rywalizować z siłą grupy. Szczególnie, gdy jej prowodyr ma posłuch, siłę fizyczną, drogie ciuchy, a jego rodzice kieszenie pełne kasy. Sytuacja każdego dziecka może zmienić się diametralnie z dnia na dzień. Jednego dnia jest zwykłym chłopcem, czy zwykłą dziewczynką, na ulicy, czy szkolnym korytarzu, ale kolejnego, jeśli będzie miało pecha, może zostać wybrane na ofiarę. Czasem to kwestia „inności”, podatności na stres, a czasem kwestia przypadku.

Nauczcie dziecko reagować na hejt i dręczenie. Dajcie mu „zestaw narzędzi” do obrony siebie i kolegów. Zaproście je, żeby mówiło Wam o tym co widzi i słyszy, bo Wy możecie zareagować w najbardziej odpowiedzialny sposób. I nie wahajcie się mówić o tym, jakie rany i zniszczenia hejt i dręczenie mogą wyrządzić drugiemu człowiekowi. DZIECI SĄ MĄDRE. Mają ogromną empatię i dużo odwagi. Znacznie więcej niż my, dorośli. Mówmy głośno o tym, że hejt, który staje się normą w cyfrowym i bardzo anonimowym społeczeństwie, jest ZŁY.

Myślę, że im mocniej i częściej wskażemy palcem na problem, tym większa szansa, że nasze dziecko pójdzie dobrą drogą i potrafi głośno powiedzieć NIE  hejtowi i dręczeniu.

A my sami? REAGUJMY. Bez wahania. Bez pobłażania. Bez tolerancji dla hejtera i dręczyciela. Nawet tego bardzo młodego.

Barbara Lew

Share this Post

  • Pingback: Najlepsze Blogowe Wpisy Tego Roku Cz.5 – Przegląd - Pieniądz jest Kobietą()

  • Rozmowa z dziećmi na pewno jest ważna, tylko obawiam się że nie bardzo pomoże, jeśli Wasze dziecko stanie się ofiarą… Nie rozumiem zaś kompletnie, co to znaczy „współczuć hejterowi”?! Ja jestem bardzo empatyczna i staram się zrozumieć motywy postępowania jednostek i mogę im nawet współczuć, że mają w życiu ciężko, ale czy to znaczy, że mamy pozwalać im odreagowywać swoje niepowodzenia naszym kosztem? czy to znaczy, że gdy moje dziecko będzie obrzucane obelgami, opluwane, wyszydzane, czy bite mam kazać mu spuścić głowę i myśleć o tym jak temu zbirowi musi być w życiu trudno…? Sorry, ale nie rozumiem na prawdę, co Julia ma na myśli, ale wiem, co to znaczy, gdy własne dziecko dostaje systematycznie wpierdziel w szkole… Ja wtedy powiedziałam córkom: „brońcie się, jak będzie trzeba, użyjcie krzesła” (ale spokojnie, to była Bruksela, czyli miejsce, które normalne nie jest niestety), ale to już daleka przeszłość.

    Pisałam kiedyś u siebie na temat hejtu w sieci
    http://belgianasznowydom.blogspot.be/2016/07/ludzie-bydo-czyli-o-tym-jak-zabic-przez.html

    Ten w sieci jest jednak dla mnie łatwiejszy do ogarnięcia, niż ten w realu. Moja Najstarsza jest jego obiektem w szkole. Jeszcze nie wiem, co z tego wyniknie, nie wiem też jeszcze, jak tak na prawdę jej możemy pomóc, bo to nie jest takie proste. Myślimy o tym właśnie i mamy na to tydzień czasu, bo akurat są ferie jesienne…. We Flandrii szkoły bardzo troszczą się o to, by każde dziecko czuło się dobrze. Uczniowie mają do dyspozycji specjalnego opiekuna (koordynatora) do którego można się zawsze udać z problemem o każdej porze dnia i który jest wzywany na lekcję, gdy tylko uczniowi coś się przytrafi niefajnego (tu pełni role jakby psychologa/mediatora?). Poza tym szkoły współpracują z poradnią posiadającą lekarzy, pedagogów itp i reagują od razu, jak tylko pojawi się najdrobniejszy problem z uczniem (zachowanie, problemy w nauce etc). Nie dawno w klasie mojej Młodej dzieci zaczęły hejtować najlepszą uczennicę. Co zrobiła wychowawczyni? Zebrała najbardziej pyskatych, najbardziej empatycznych i najbliższych dziewczynie uczniów podczas obiadowej przerwy i wytłumaczyła im w czym jest problem, a potem kazała im opiekować się koleżanką, stawać w jej obronie. Zauważyłam, że moja Młoda poczuła sie w ten sposób wyróżniona i na pewno wzięła sobie do serca tą misję, a na miejscu drani miałabym się na baczności. Dlatego myślę, że to bardzo dobra metoda. Jednak moja druga córka jako osoba nieśmiała stała się właśnie ofiarą. I co teraz? Będziemy próbować razem ze szkołą i naszym psychologiem ten problem rozwiązać, ale na pewno łatwe to nie będzie. Niestety obawiam się, że nie wystarczy pójść do szkoły i pogrozić dzieciom palcem, mówiąc że to nie ładnie, bo to nie przedszkole, to nastolatki i to nastolatki z kilku różnych krajów. Nie wiem nawet, czy to nie pogorszy sytuacji mojego dziecka… Myślę, że nie ma jednej słusznej opcji, jednej sprawdzonej metody by przeciwdziałać hejtowi i zwalczać go. Gdyby to było takie łatwe, gdyby rozmowa wystarczała – ten problem by nie istniał. Pozdrawiam.

    • Hej Magda. Rozmowa nie wystarcza. Ale pisząc ten wpis miałam całkiem co innego na myśli. Porozmawiaj z dzieckiem o hejcie, zanim ten hejt je dotknie. Zanim stanie się jego ofiarą i jak zbity pies doczołga do mnie, czy Ciebie. Sponiewierane. Zbite. Bezradne. Porozmawiaj, żeby wiedziało, że hejt był, jest i będzie. A jednak jest jakaś matka, ojciec, nauczyciel, kto może pomóc. Bo hejtera też można postraszyć. I nawet jeśli nie ugnie się z powodu empatii (ha-ha) to z powodu strachu. Tak. Ja też miałam doświadczenie z hejtowaniem dziecka. Stąd ten wpis. Z obserwacji w pracy, na ulicy i w domu. Wiem, że tutaj nie ma jednego dobrego rozwiązania. Trzeba bardzo rozważnie stawiać stopy, żeby taka wrażliwa materia, jaką jest NASZE DZIECKO, nie przegrała w tej rozgrywce życia (chyba „Sala samobójców” weszła mi do głowy) Dziękuję Ci za ten komentarz! bardzo mocny. Bardzo wartościowy.

  • Ola

    Hejt rzeczywiście stał się częścią życia, do której się przyzwyczailiśmy i którą się często bawimy. Czy to poprzez zostawianie wyśmiewających i ośmieszających komentarzy w sieci, czy też przez rzucanie wyzwisk w tzw. realu. Bo przecież szkoła (każda szkoła, a nie jakiś tam konkretny etap nauczania) jest pełna hejtu. Co więcej, często jest to właśnie hejt „zabawowy” w stylu ja obrażę twoją matkę, ty mnie wyzwiesz od ciota, a oprócz tego popiszemy świństwa pod swoimi profilowymi na fb. A wszystko ma to być oznaką, że się bardzo lubimy i trzymamy sztamę. Dziwne to, prawda? Ale tak własnie niestety bywa… Przecież wielokrotnie rozmawiałam z uczniami na te tematy i oni mi zawsze tłumaczyli, że tylko tak się bawią . I to była prawda. Bawili się. Większość z nich akceptowała tę grę i czerpała z niej przyjemność. Ale, pomijając fakt, że same zasady gry są dość osobliwe (kto kogo lepiej wyzwie), to przecież zawsze znajdzie się ktoś, kto grać nie chce, kogo te słowa ranią, ale nie ma siły się do tego przyznać, albo nie chce się przyznać, bo boi się wykluczenia. Więc hejtuje równo z innymi.

    Wiele miałam rozmów z uczniami i rodzicami – zarówno o hejcie internetowym, jak i tym bardziej rzeczywistym. Próbowałam tłumaczyć wychowankom, że przecież o wiele fajniej jest być po prostu miłym dla siebie. Jedyne co mnie pociesza, to że czasem skutkowało i kilka razy udało mi się kogoś uchronić lub zmienić myślenie. Większość jednak wciąż się bawiła w hejt, bo to przecież taka fajna zabawa jest…

    • Ola, być może ja mam problem ze sobą, ale nie chce akceptować tej zabawy. Tak. Znam to. Loża szyderców, prawda? I ofiara, która lubi? Czy udaje, że lubi to? Nie wiem. Ale czy zauważyłaś, jaki ci ludzie mają potem problem w rozmowie z nauczycielem? Są odrealnieni. Odpowiadają sobie na pytania sami i hejtują się sami. „pani psor, ja wiem, że jestem beznadziejny/na, Tak tak jestem. Ja to wiem”. Opadają mi ręce, jak to słyszę. Chłopcze/ Młoda kobito, ja uważam, że jesteś cudowna. Młoda z potencjałem. Ale dlaczego tyle złości prawdziwej, czy udawanej. Pogardy dla samej siebie. I wierzę Ola, że jednak, choć sie tego wypierają, naprawdę w jakiejś części wierzą w to co mówią. Jestem NA NIE dla hejtu. Tego w zabawie też. Dziękuję za ten komentarz. Świetny i z pozycji osoby, która wie o czym mówi 🙂

  • sama nie znoszę hejtu. narazie moja córka jest za mała by o tym z nią gadać ale w przyszłości na pewno z nią ten temat poruszę

    • Masz szczęście, że jeszcze trochę czasu 🙂

  • Hejter jest najsilniejszy w internecie i w grupie. Ten pierwszy może pozostać anonimowy, a ten drugi nie jest sam, łączy ich brak bezpośredniej odpowiedzialności i konsekwencji za popełniane hejty. Przeraża mnie, że tak łatwo teraz kogoś obrazić, wyśmiać albo nawet uderzyć i nie ponieść za to żadnej konsekwencji! Przeraża mnie to, że w takim świecie będzie dorastała moja córka. Dlatego w jej wychowaniu bardzo ważne jest dla mnie zaufanie. Wierzę, że jeżeli ona mi zaufa, to zaufa też wartościom, które będę jej przekazywać. A w razie problemów przyjdzie mi o nich opowiedzieć.

    • Myślę Iza, że świat zmienia sie tak szybko, że być może stanie się lepszy, gdy Twoja córka będzie dorastać. I masz rację, że zaufanie jest najważniejsze. Tak bardzo o nie trudno. Bo dziecko musi widzieć, że jesteś zawsze po jego stronie. Choćby nauczyciel mówił, że jest problematyczne, zawsze warto wysłuchać zdania dziecka. Gdy mamy zaufanie dziecka, świat mamy się upraszcza. I mamy czas na reakcję, gdyby cos poszło „nie tak”.

  • Bardzo się boję, że moja córka tego doświadczy, bo jest wrażliwa i delikatna. Ale wierzę, że moja uważność jakoś ją od tego uchroni, a przynajmniej pozwoli zareagować na czas. Uważna zatem jestem jak ważka.

    • Madziu, myślę, że nasza matczyna uważność to taki wytrych na wiele sytuacji, prawda? I dobrze, żeby dziecko wiedziało, że ją mamy.

  • MKa

    Tak, to jest problem , diabelsko trudny problem, a walka z hejtem wymaga wręcz heroicznej odwagi: taki wypadek: policjanci: „po co pani się broniła przed tymi zbirami? trzeba było oddać im wszystko… teraz ma pani złamaną miednicę i nogi…” Napadnięta znajoma (potem unieruchomiona na długie tygodnie w szpitalu) nie poddała się bez walki, na początku odpowiedziała na ohydne wyzwiska pod jej adresem, a potem zaatakowana nie wypuszczała z rąk torebki… i po co jej to było?
    Przed hejtem nie można uciec, trzeba z nim walczyć! Mimo wszystko. Boję się tylko, ze może się to tragicznie skończyć, ale złe słowa też ranią, dlatego musimy na to reagować.
    Basiu, to są bardzo trudne tematy i dobrze, że je poruszasz.

    • Madziu , ja wiem, że to trudne. Zawsze, gdy zabieram się za taki wpis mam wiele myśli, które mówią mi „pisz o tym, nie pisz o tym ; to ma sens, to nie ma sensu”. A jednak tak jak mówisz, są sprawy, w których nie powinniśmy sie poddawać. Tak myślę. Więc piszę, bo patrzę na ten świat z lekkim niepokojem. A Twoja znajoma. .. To był pewnie impuls. Dużo ją kosztował. Ona sama wie najlepiej, czy było warto …

  • Tak jak i my dzieci też nauczą się żyć na tym świecie. Będą sytuacje, które je wzmocnią, ale będą i takie, które je sponiewierają. Dlatego moim zdaniem istotne jest aby tak jak piszesz rozmawiać o uczuciach, a nie je tłumić. Jak słyszę kiedy rodzicie mówią do dzieci teksty nie płacz jesteś dużym chłopcem to zawsze zastanawiam się czy zdają sobie do końca sprawę jaką krzywdę im wyrządzają – uczą ich w ten sposób tłumienia uczuć. A stłumione uczucia powodują ogromny psychiczny dyskomfort, który w przyszłości może przełożyć się na wiele negatywnych zachowań (takich jak hejt, który często wywodzi się z niskiej samooceny, braku pewności siebie, zazdrości), uzależnień etc. Trudny temat ale warto rozmawiać. Ściskam, Daria xxx

    • Wiem Daria, że hejterzy to często poranione w przeszłości dzieci. Ludzie, którzy z różnego powodu mają niską samoocenę. A jednak nie chcę się godzić na hejt. Ani na dręczenie. szczególnie jeśli dzieje sie to w szkole. Rzeczą nas, dorosłych, jest odkryć, dlaczego niektóre dzieci dręczą innych i pomóc obu stronom. A co do „nie płacz, jesteś duży …” . Rodzice szybko zapominają jak to jest być „cielęciem”. Ściskam <3

  • Bezgrzeszna Rozpusta

    <3

    • Babownia.pl

      <3

  • Dwie Baby jedna myśl

    Tyle słów ciśnie się na usta … Che się tyle powiedzieć a z drugiej strony brak słów .

    • Babownia.pl

      <3

  • Skrajne i okolice

    Tekst bardzo potrzebny , bo faktycznie zaczynamy się do niego przyzwyczajać, bo jest „Jak smród, który wisi w powietrzu, do momentu, aż przesiąkniemy nim do tego stopnia, że już go nie czujemy”

    • Babownia.pl

      Dzięki za zrozumienie. Nie chcę akceptować tego co spotyka nas ze strony hejterow…

  • Wczoraj byłam na filmie Inferno, jego przesłanie jest podobne do Twojego. Jeśli nad czymś złym przechodzisz do porządku dziennego, to stajesz się tak samo winny. Warto dzieciom tłumaczyć co to dobro, czym jest zło i że mają prawo mieć inne zdanie. Niestety im mniejsze dziecko trzeba też tłumaczyć, że ktoś w realu może być niebezpieczny… Przegapiamy gdzieś ten moment kiedy już bezpiecznie możemy zareagować… Albo/i nie walczymy z większością….

    • Nie byłam na tym filmie Ula. Natomiast jakieś tam życiowe doświadczenie i moja praca stawiają przede mną różne pytania. Również i to pytanie. Co zrobić z dużymi i małymi hejterami? Z jednej strony cień współczucia. Z drugiej strony świadomość, że nie można im na to pozwolić …

  • Mazury, Kretowiny nad jeziorem Narie – Wynajem pokoi | Pokoje do wynajęcia

    Polak potrafi… Przecież każdy z nas jest fachowcem od wszystkiego, więc nie ma tematu, na który o czymś bez nas… Chyba to nie wynika ze złej woli, a z „konieczności” bycia gdzieś, pokazania się… Często krzywdzimy, ale przecież swoje wiemy… :). To taka nasza refleksja, takie gdybanie… :). Pozdrawiamy :).

    • Babownia.pl

      Pewnie rzeczywiście sporo złych emocji wynika z tego, że na wszystkim znamy sie najlepiej 🙂 ale „profesjonalny” hejter robi to często dla zabawy, albo jakiegos swojego interesu. Niestety …

  • Aga

    Mądre i potrzebne. Mam to szczęście, .że moje dzieci są w maleńkiej szkole, w której dzieci się znają i hejtu nie ma. Ale już boję się o starszego B, kiedy zaniedlugo zmieni szkołę na moloch:( i wiesz, nawet nie myślałam jeszcze, .żeby z nim o tym porozmawiać…
    Dziękuję Basiu❤️

    • Myślę Aga, że warto porozmawiać. Dzieci popularne i te niepopularne konfrontują się z hejterami i dręczycielami. Chyba najłatwiej mają te, które się nie wychylają. Ale czasem trzeba się wychylić. A potem … Może to być jednorazowy incydent, jednak z mojego doświadczenia wiem, że może być szokiem dla dziecka. Trzymam kciuki Aga, żeby Was to nie dotyczyło <3

  • Julia En

    Mam wrażenie,hejt bierze sie z frustracji,ona z kolei z braku perspektyw.I tak dochodzę do współczucia hejterowi.Tak tłumacze tez córce,zeby zrozumiała,ze ten atakujący jest słaby i należy mu współczuć.Mam nadzieje,ze to dobra droga.A najbardziej mam nadzieje,ze moja córka nie będzie miała okazji przekonać sie o tym…

    • Babownia.pl

      Masz racje Julka. Często ten hejter jest własnie wczesniejszą ofiarą, ale myślę, że choć to go po części usprawiedliwia, to nie możemy z litości przymykac na to oka, albo traktować go pobłażliwie.

    • Julia En

      Babownia.pl pewnie że nie.Ale taka postawa przynajmniej mnie chroni przed tymi ludźmi ze złą energią.

    • Babownia.pl

      Julia En To prawda. Jesli hejtuja mnie to najlepsze rozwiązanie. Ale gdy hejtowali moje dziecko, albo inne dzieci na moich oczach, powiedziałam BASTA!