ŁASKA PAŃSKA NA PSTRYM KONIU JEŹDZI, czyli 7 SPOSOBÓW NA ZMARNOWANIE ZASOBÓW LUDZKICH

In Kobieta, Rodzice by Basia25 Comments

Wszelkie podobieństwo do znanych mi osób, jest w tym tekście niezamierzone, a bohaterowie są fikcyjni. Smok ze zdjęcia jest prawdziwy, ale niestety nie mój 😉

A więc, jak można skutecznie zmarnować zasoby ludzkie.

FARQUAAD I SMOCZYCA

Pamiętacie Lorda Farquaad, tego nieznośnego małego człowieczka ze Shreka, który chciał poślubić królewnę Fionę?

Otóż, włączyłam sobie dzisiaj Shreka, żeby popatrzeć na moc sprawiedliwości. Bardzo tego potrzebowałam po tym, jak okazało się, że nie tylko w Shreku, ale i w życiu jest tak, że łaska szefa na pstrym koniu jeździ. A, że zauważyłam wiele cech wspólnych, pomiędzy wyżej wymienionymi osobami (a nie Shreka i Fionę mam na myśli), to lżej mi się zrobiło, jak Farquaada pożarł smok. I odbiło mu się tak, jak odbija się i mnie. Niestrawny materiał.

Lecz, nie o tym chciałam pisać, jaki „prezent” można dostać od szefa, bo wierzę, że to co generujemy we wszechświecie, zawsze do nas wraca. Więc czekam na tego smoka. Niech zeżre co trzeba 🙂 Chciałam napisać o czymś trochę innym.

JAK ZMARNOWAĆ ZASOBY LUDZKIE, ALBO RACZEJ JAK TEGO NIE ZROBIĆ

Niestety nikt nie obiecał nam, że człowiek, który stoi w hierarchii zawodowej ponad nami będzie dobrym przełożonym. Moje doświadczenie z ilością „szefów” nie jest pewnie zbyt bogate, ponieważ z natury rzeczy dążę do spokoju i stabilizacji. Zdecydowanie mogę już jednak stworzyć awatara szefa negatywnego, który stopniowo prowadzi swoich pracowników do kompletnego nihilizmu.

  • brak jasno określonych reguł
  • zmienność nastrojów i decyzji oraz nieprzewidywalność
  • faworyzowanie poszczególnych pracowników, lub ich grup
  • brak uznania dla starań pracowników i ich osiągnięć, bądź ich deprecjonowanie
  • przerzucanie winy na pracowników, za nieudolne decyzje szefa
  • sprzyjanie kłamstwu i plotkom, czyli strategia „dziel i rządź”
  • chaos, brak planowania i przewidywania ⇒ niepewność „jutra”

Kiedy lepiej się przyglądam mojej liście na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się 3 główne cechy: nieuczciwość, nieprzewidywalność i bałagan.

CZŁOWIEK ZNIESIE DUŻO

Człowiek, jak to mówią, zniesie wiele. Przywiązanie do jakiegoś miejsca, innych ludzi i własnego dorobku, prowadzi do tego, że nawet pod marnym szefem tkwimy w beznadziei licząc, że każdy człowiek może się zmienić, czy poprawić. Zdarza się, ale to jak wygrać na loterii.

Więc nie ma na co liczyć, tylko trzeba, albo spokojnie wchodzić co rano do firmy, jak do durnowatego Pleasantville i wychodzić z niej po pracy bez żalu, do swojego kolorowego świata, uznając ze spokojem, że choć praca to czas zmarnotrawiony, to wątroba i serce nie boli. No może trzeba jeszcze poćwiczyć zabieganie o łaskawe spojrzenie szefa i praktykować kiwanie głową.

Można też skorzystać z „kliszy sytuacyjnej” i spakować pewnego dnia do tekturowego pudełka swoje lalki i szmatki, z godnością wyjść, zamknąć za sobą drzwi i nigdy się już nie oglądnąć za siebie. Taaaa… Ale i tak to my wychodzimy, a Pan Toksyczny Nieudolny dalej czuje się świetnie.

Cokolwiek zrobimy, jesteśmy już zmarnowanym zasobem ludzkim.

NIE TYLKO FIRMA

Firma to firma i niewiele mamy wpływu na to, kto skacze nam po klacie. Ale my też, właśnie my sami, też zarządzamy zasobami ludzkimi. A-HA! No własnie. Nasze własne podwórko rządzi się bardzo podobnymi prawami. Rodzice, rodzeństwo, dzieci, przyjaciele, różne grupy, do których należymy, miejsca, którymi być może zarządzamy, to wszystko są zasoby ludzkie.  Mniej lub bardziej zależne od nas.

Kiedy patrzę na moich uczniów, cały czas mam z tyłu głowy uwagę „nie odbieraj im tego światełka, które ciągle w sobie mają, nie gaś jego blasku”. Szkoda, że żadne szkoły nie przygotowują nas do zarządzania zasobami ludzkimi, szczególnie tymi, które są nam najbliższe. Wszystkie anty-działania wymienione powyżej, zmienione na działania pozytywne, to drogowskazy, które każdy uczciwy rodzic, nauczyciel i tak naprawdę każdy człowiek może wcielić w życie.

  • jasno określone reguły działania
  • stabilność, możliwość uzyskania wsparcia, reakcja adekwatna do sytuacji i zawsze zrównoważona
  • równe i sprawiedliwe traktowanie
  • uznanie dla osiągnięć, nagroda i sprawiedliwe wskazanie na elementy wymagające poprawy
  • przyjmowanie odpowiedzialności za swoje działania
  • prawdomówność, brak tolerancji dla plotki
  • planowanie i porządek

Okazuje się, że umiejętność dobrego zarządzania ludźmi, oprócz całej nabytej wiedzy uniwersyteckiej, tkwi przede wszystkim w człowieczeństwie. I nie ma tu znaczenia, czy kierujemy naszym małym domowym gospodarstwem, z trójką brzdąców plączących się pod nogami czy, tak jak mi się zdarza, grupą wspaniałych młodych ludzi. A może, jak to zdarza się niektórym szefom, pracownikiem, starszym i trochę już mniej prężnym i nowoczesnym.

W ten sam lojalny i pełen szacunku sposób należy traktować berbecia, który z ufnością bierze nas za rękę, jak i człowieka, który nam podlega w hierarchii służbowej, lub strukturze organizacyjnej. Nie ma możliwości zbudowania relacji bez zaufania. Każdy człowiek jest zasobem ludzkim. Są też lepsi i gorsi „szefowie”, od których zależy, czy światełko rozpali się mocniej, czy może zgaśnie bezpowrotnie.

Warto dokładnie przyglądnąć się naszemu stylowi działania w pracy z ludźmi, a potem zadać sobie szczere pytanie:

Czy może ktoś czeka na smoka, żeby przyleciał i zrobił ze mną porządek? 

SMOCZYSKO

Barbara Lew

Jeśli zainteresowało Cię coś w tym wpisie, zgadzasz się, lub myślisz inaczej podziel się tym ze mną, proszę 🙂 bloger też człowiek i lubi pogadać 🙂 Jeżeli uważasz, że ten wpis jest przydatny, pchnij go dalej, będzie mi miło! 🙂

Share this Post

  • Szefa można zawsze spróbować sobie wychować. Też tak miałam ze swoim (ekstremalnie trudny przypadek), ale pewnego dnia czara goryczy się przelała i było mi już całkowicie wszystko jedno. Stwierdziłam, że skoro w pracy spędzam połowę czasu, w którym nie śpię (tak jakby połowę życia), to muszę szanować siebie i czuć się dobrze. Pracę samą w sobie lubiłam, ale kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. Zaczęłam walczyć o szacunek do siebie i do innych, stawiać na swoim (podobno pyskata jestem), tępić dwulicowość, powiedziałam niejednokrotnie wprost, że nie lubię z nim pracować. Stawałam za koleżanką rzucając mu, że jakim prawem ją tak traktuje. Mówiłam, że obelgami nic nie osiągnie. Ten okres buntu ciągnął się kilka miesięcy. Myślałam, że mnie wyrzuci, ale stwierdziłam, że jeżeli mam pracować w miejscu, w którym wyję kilka razy dziennie, to nie ze mną jest problem i w zasadzie, to jak mnie zwolni, to pójdę gdzie indziej. Skończyło się tak, że teraz mam wolną rękę przy podejmowaniu w firmie wielu ważnych decyzji, jak przyjeżdża to mi pomaga zamiast przeszkadzać, jak mu coś nie pasuje, to kulturalnie mówi mi to wprost i atmosfera jest o wiele wiele lżejsza.
    Jednak komuś kto ma zbyt dużo do stracenia nie polecam tego rozwiązania 🙂

    • U mnie to zadziałało trochę inaczej niestety. Nie każdego szefa da sie wychować. Najgorsi są ci, którzy podlegaja jeszcze innym nad sobą i chcą Panu Bogu świece i diabłu ogarek. I jeszcze manipulują ludźmi. U mnie niestety atmosfera szczerości nie pomogła 🙁

  • Pingback: Ze Źródeł #71 » kubaosinski.eu()

  • Wiem o jakich sytuacjach myślisz, ale też od czasu do czasu rzucają mnie na „drugą stronę” i moje zarządzanie jest…jakby nieudolne. Kiedy nie mam powierzonego stanowiska nadzorującego, pcham się do przodu i staję sie jakby naturalnym dowódcą, a jak dostaję już to na papierze…wszystko się kończy.
    Ja z moimi szefami miałam do tej pory tak, że jeżeli zbyt drażniło mnie ich działanie (brak uczciwości na różnych polach), rezygnowałam z pracy. Nie mam tolerancji dla krętactwa i głupoty.

    • Wiesz Mira, ja chyba też jestem na takim małym zakręcie i nie wiem co zrobić. Zmęczyła mnie nieuczciwość, którą zresztą dostałam w kość ostatnio. Ale ciężkoo się rozstawać z czymś co było ważne do niedawna.

  • Co mnie denerwuje w ‚szefostwie’ to to, że szybko zapominają, że kiedyś też byli zwykłymi pracownikami. Ale jak to mówią „Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia”.

    • O tak. I mówią też, że wszystko kiedyś do nas wraca. Więc może właśnie ten „smok” sie pojawi? 🙂

  • Najgorsze w tym wszystkim jet to, że taka osoba nawet po znalezieniu nowej pracy jest o wiele bardziej odporna i skryta w sobie. Jak raz się do czegoś sparzymy to drugi raz jesteśmy bardziej ostrożni i dusimy swoją kreatywność.

    • Masz rację Patrycja. Zniszczone zaufanie i wiara jest bardzo trudna do odtworzenia. Czasem nie jest to już możliwe niestety.

  • Na temat zarządzania zasobami ludzkimi powstało naprawdę mnóstwo książek. Ci, którzy sami nie mają drygu to zarządzania innymi ludźmi, wspierania ich i motywowania powinni być obowiązkowo przymuszani do czytania książek by nauczyć się jak stworzyć odpowiednie warunki pracy.

    • To prawda. Mój wpis powstał dość nieemocjonalnie z emocjonalnej sytuacji. Pracuję z ludźmi i w moim miejscu pracy, ale również poza nim widzę brak szacunku dla potencjału, który jest w ludziach. Chciałabym, żeby nareszcie zasoby ludzkie były tak szanowane jak finansowe…

      • Zasoby finansowe można „kupić” na rynku. „Zasobów ludzkich” kupić się nie da, trzeba zdobyć o ich zaufanie i szacunek. Gwoździe raz wbite zostawiają ślady nawet jak się je wyciągnie. Dlatego człowiek jest droższy od pieniądza…. Trudniejszy do zastąpienia.

        • Wiesz Ula, zapomniałam o tym powiedzeniu o gwoździach, ale faktycznie tak mówią. I to jest bardzo bardzo trafne i prawdziwe. Dziękuję Ci za ten komentarz, bo on pozwolił mi trochę uporządkować myśli <3

  • Szacunek w relacjach z innymi to podstawa, baza, na której możemy budować kolejne etapy, jak zaufanie, zrozumienie, akceptacja. Trudno czasami oprzeć się wrażeniu, że wiele osób po prostu tego nie rozumie.

    • Tak. Niektórzy nie widzą, że zniszczony szacunek trudno odbudować.

  • MKA

    Przykro, Basiu, że tak się dzieje. Jesteś jedną z wielu osób, które spotkał taki los, nie jest to pocieszeniem, wiem, ale na pewno musisz podjąć słuszną dla Ciebie decyzję: jaka będzie? Kiedy już coś postanowisz to będzie ona słuszna. Masz w sobie pozytywną energię, jesteś lubiana przez uczniów, wiesz jak z nimi postępować! A na koniec: „to jest najlepsza nauczycielka w szkole” – tak powiedział Twój uczeń.

    • Dziękuję Madziu 🙂 wiesz co? Ja chyba będę długo zbierać myśli i lizać rany. Dużo ostatnio serca włożyłam w to co mnie „pogryzło” bardzo mocno i niełatwo bedzie to wygoić. Decyzja zabierze mi wiele nerwów i dobrego majowego samopoczucia. Wstałam dzisiaj raniutko i patrze na to z różnych stron, ale wciąż czekam na tego smoka. A słowa Mojego Ucznia zapamiętam, ważne są…

  • Masz świętą rację, że zarządzanie zasobami ludzkimi to nie tylko firma…Co zrobić, gdy nie sprawdzą się rodzice? Nie każdy ma umiejętności lidera, jest przewidujący i do tego jeszcze wyrozumiały. Kurczę, jak sobie pomyślę ilu znam ludzi, którzy w swoim życiu musieli naprawiać błędy rodziców…To samo firma. Odnoszę takie wrażenie, że żeby być dobrym szefem, trzeba być przede wszystkim człowiekiem i to najlepiej takim, który krok po kroku ciężką pracą dochodził do stanowiska. Dużo cierpliwości Ci życzę.Pozdrawiam!

    • Dziękuje Julia 🙂 dużo siły mi trzeba teraz. I zdrowego rozsądku. A co do szacunku i człowieczeństwa, to niestety wiele osób, które go deklarują robi to tylko dla , tzw. „zmiękczenia” pracownika w sytuacji konfrontacji, albo zmiany warunków pracy. W rzeczywistości zwycięża ekonomia i własne psychiczne bezpieczeństwo pracodawcy. Niestety, tak jak napisałam, wiele ludzkich zasobów zostaje bezpowrotnie zmarnowanych, bo ludzie poranieni i niedocenieni tracą zaangażowanie i pewność siebie. Potem już nie ma powrotu do takiego samego stanu. W rodzinach dzieje sie to samo.

  • Mam podobne przemyślenia co do relacji. Że tak naprawdę umiejęstość jej nawiązywania jest bardzo ważna. I szacunek dla innych. Bo wtedy ludzie mówią na takie osoby, że to dobry szef, że to dobry nauczyciel. I teraz kiedy moje dzieci stoją w obliczu pójścia do szkoły, mam coraz bardziej krytyczne zdanie na jej temat. Że tam za bardzo idzie się wyrabianie posłuszeństwa, że trudno o dobre relacje, bo bardziej musi panować porządek i to, że „pani się trzeba słuchać”. ..Taka myśl, może nie do końca w temacie..

    • To jest myśl bardzo w temacie Aniu. Byłam ostatnio na szkoleniu dla pracowników działów HR, dotyczącym assesmentu pracowników. Ja nie jestem HRowcem, lecz coachem, ale i nauczycielem. Nauczyciele nie są rzetelnie oceniani w zakresie swoich kompetencji i co gorsza nie jest oceniany potencjał poszczególnych osób, nie są badane mocne obszary i potencjał idzie na marne. To moje przemyślenia. Dziękuje Ci za spojrzenie właśnie z tej perspektywy.

  • Basiu masz rację, że powinniśmy innych traktować tak samo, nie rozróżniać. I nie ma znaczenia czy mówimy o naszych dzieciach, przełożonych czy podwładnych. Idealnym nigdy nie uda się być, ale przynajmniej się starajmy. Bardzo jednak trudno wczuć się w inną osobę i poczuć to co ona czuje. Jeśli się staramy, zdarza nam się przeprosić, przemyśleć to coś z nas będzie. Ale niesety bardzo często wchodzimy w swój „tryb” i nie widzimy nic…. Mnie najbardziej przeszkadza chyba brak reguł i nierówne traktowanie pracowników…. Tak bez powodu.
    Bardzo dobry tekst. Jak zwykle 🙂
    Dużo by się chciało napisać, ale nie wszystko zawsze można 🙂

    • Ula, ja tez już dużo nie napiszę. Dziękuje Ci za Twój głos. To trochę taki wpis „z trzewi”. Wyrzucony na wierzch mnie. Jeszcze cały czas sytuacja we mnie pracuje.

  • Aga

    To zdaje się Twoja ostatnia troska? Ta, o której wspominałaś?… Przykro mi. To faktycznie sytuacje, w której masz związane ręce. Bo albo zostać, albo odejść zostawiając innych na pastwę przełożonego. Jestem ciekawa, Basia, co zamierzasz? Albo co już zrobiłaś?
    A post świetny. Dużo szacunku. Tego jest taki deficyt.
    Ściskam serdecznie.

    • Nie wiem jeszcze co zrobię z sytuacją, która mnie otacza. Jest trudna i biję się z wieloma myślami. Dużo niedobrego wokół mnie ostatnio, ale może jakoś sie wszystko poukłada Aga.