KIEDY MACIERZYŃSTWO RANI …

In Babskie Rodzicielstwo, Życie Po Babsku by Basia46 Comments

Dopóki nie doświadczysz jakiejś sytuacji, to nie masz pojęcia. Nie usuwałeś zęba? Nie wiesz, czym to pachnie. Nie byłeś w ciąży? Też nie wiesz.

Tak właściwie, nie wiesz, nawet jeśli byłaś w ciąży. Nawet jeśli byłaś kilka razy. Bo ta kolejna może być inna.

I prawdę mówiąc, nie chciałam zabierać głosu w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. Lecz ten wpis wpisuje się jakoś tak przypadkiem w ten temat. Przypadkiem, bo to raczej wpis o trudnym, raniącym macierzyństwie.

DWA BIEGUNY

Patrzę na świat już 47 lat. Od około 27 lat patrzę świadomie na świat kobiet. Od 24 lat, na świat matek. I gdybyś zapytał mnie polityku, o moje zdanie w sprawie, to powiedziałabym nie wiem. Zwyczajnie, po ludzku nie wiem. Bo można się mądrzyć. Szarpać ten malutki skrawek zalążka ludzkiego życia w dwie strony. Tych, co mówią, obowiązkiem kobiety jest „donosić ciążę, pomimo wszystko”. I tych, którzy mówią, że „zarodek to nie człowiek”.

Kiedy ścierają się dwie siły, to zawsze, pośrodku tego starcia, jest niewinny, delikatny środek. W tym przypadku matka i dziecko. Dwa istnienia ludzkie, które czują, myślą i są pomimo wszystko. Pomimo politycznych rozgrywek, kościelnych dzwonów i 500+.

Macierzyństwo może być błogosławieństwem i przekleństwem. Radością i rozpaczą. Bo tylko w teorii, wszystko jest piękne, proste i naturalne, a każda matka organicznie pragnie potomstwa i kocha je natychmiast, w chwili, gdy poczuje, że jest, w tak zwanym „błogosławionym stanie”. W tej pięknej teorii, matka i dziecko są połączeni łagodnością, współodczuwaniem i poświęceniem. Są JEDNOŚCIĄ.

W praktyce jest różnie. W praktyce macierzyństwo, to również ta dziewczyna, która rozpaczliwie pragnie dziecka, walczy o nie, a każdy miesiąc ją od niego oddala i w końcu podejmuje decyzję o zapłodnieniu pozaustrojowym. I ta druga, która jest zrozpaczona, bo jej macierzyństwo jest przymusem, przemocą w rodzinie, chorobą i cierpieniem.  Dwie różne sytuacje i dwa różne uczucia. I chyba żadne z nich nie ma nic wspólnego z Biblią, polityką, czy wytartymi sloganami. Oba z nich są bliżej biologii i natury, niż jakiejkolwiek ideologii.

NIE TYLKO FIZYCZNOŚĆ

Macierzyństwo to nie tylko zarodek, płód, ciąża, poród, połóg, karmienie. Macierzyństwo jest w głowie matki. Mieszka w jej brzuchu i w jej piersiach, w jej ranach, nieprzespanych nocach i obolałym ciele. Ale przede wszystkim w jej głowie. To wie tylko kobieta, która doświadczyła macierzyństwa na sobie. Fizyczny ból i dyskomfort może znieczulić tylko jeden lek. Sens urodzenia dziecka. Macierzyństwo to miłość i zaspokojenie potrzeb dziecka, ale i potrzeb kobiety.

I kiedy słucham tych wszystkich okrzyków, prawicowo i lewicowo ortodoksyjnych, myślę sobie bardzo smutno o miejscu przeciętnej kobiety w tych chaosie. Bo ta średnia i przeciętna, wcale nie chce tracić dziecka i pozbywać się ciąży. Ale pewnie nie chce też bohatersko umierać, szczególnie, gdy ma już dzieci i rodzinę. Przeciętna kobieta jest pozytywnie nastawiona do życia, ale nie jest superbohaterką.

Czy macierzyństwo może poranić? Może. Bo czasem kobiety płaczą. Te, które straciły znany sobie świat z powodu macierzyństwa. Bo myślały, że będzie łatwiej, albo inaczej, a teraz zżera je depresja. Nie radzą sobie z wzorcem oddanej rodzicielki i matki. Te, które przeżywają żałobę po „cudownym dziecku”. Bo ono jest inne, niż idealne dzieci. Z problemem. Dziecko, które jest wyzwaniem i codziennym siermiężnym trudem.

CO DALEJ

Nie mów mi polityku, że trzeba URODZIĆ. Powiedz mi CO DALEJ, gdy płaczę, bo coś jest nie tak. Jakie dajesz rozwiązania dziewczynom, które tego potrzebują, albo będą ich potrzebować? Jakie narzędzia? Jaką pomoc może otrzymać każda mama, która nagle, po porodzie, lepszym lub gorszym, czuje, że jej świat zawalił się jej na głowę? Może zamiast krzyczeć o moim obowiązku i kusić mnie mamoną, powiesz mi, jakie bezpieczeństwo psychiczne może zapewnić mi moje państwo. Jaką opieką mnie otoczy, gdyby coś poszło „nie tak”?

Z MACIERZYŃSTWA NIE MOŻNA SIĘ WYPISAĆ. Z MACIERZYŃSTWEM NIE MOŻNA SIĘ ROZWIEŚĆ. NIE MOŻNA GO PORZUCIĆ, GDY SIĘ ZNUDZI, GDY BĘDZIE INNE NIŻ NASZE PLANY.

Nie da się go zmienić jak partii i poglądów politycznych. Nie da się dopisać mu innej historii, niż ta, którą dał los. Kiedy zagości w życiu kobiety, zostaje z nią już do końca. Na dobre i na złe.

Barbara Lew

Share this Post

  • Odkąd znowu zawrzało wokół tematu aborcji, staram się omijać szeroki łukiem tematy o macierzyństwie, bo wszystkie nawiązują do aborcji, a patrzenie jak ludzie (ponoć rozumni) obrzucają się błotem jest przykre. Pierwszy raz 20 lat temu zobaczyłam co temat aborcji robi z ludźmi, gdy w mojej maturalnej wówczas (a bardzo zgranej) klasie ludzie się na siebie wyobrażali po jednej dyskusji o aborcji. Jednak jakoś trafiłam tutaj i zaczęłam czytać… No i proszę, zostałam miło zaskoczona. Cholibka, jednak można nawiązać do tego tematu na spokojnie, bez opowiadania się po żadnej stronie, bez wzbudzania niepotrzebnych emocji. Choć w komentarzach już ktoś tam (atlas?) próbował zmanipulować ludzi i zasiać trochę zamieszania , zrobić z igły widły, bo tak się to właśnie zaczyna – ktoś powie, co czuje, a drugi wyciągnie jedno zdanie z tej wypowiedzi i zrobi z niej gównoburzę. A macierzyństwo nie kończy się na donoszeniu i urodzeniu dziecka, bo wtedy to ono się dopiero zaczyna i trwa do końca życia matki, bo mamy troszczą się o swoje dzieci nawet jak one już same są rodzicami. Jestem mamą od 14 lat i wiem, że z każdym rokiem problemów tylko przybywa, mimo że mam to szczęście posiadać trójkę zdrowych, ładnych i mądrych dzieciaków, które dają mi wiele szczęścia każdego dnia. Znam jednak np mamę mającą 40letniego synka, który sam nie umie posługiwać się łyżką, skorzystać z łazienki, nie mówi…. Jakoś nie przypominam sobie by jakiś polityk czy ksiądz przychodził i pomagał jej np wyprowadzić to dziecko na spacer albo wykąpać. Ta mama kocha swoje dziecko z całych sił i poświęciła mu całe swoje życie, ale ma też inne dzieci (dziś też wnuki), które też wymagały jej uwagi i troski… Ta mama dziś jest starszą zmęczoną kobietą, a syn silnym, wielkim chłopem z umysłem i sprawnością 2 -latka… Ta mama nie będzie żyła wiecznie i ma tego świadomość, kto wtedy zajmie się jej dzieckiem, które nigdy nie dorośnie, ale które zawsze będzie potrzebowało miłości… Fajnie się mówi o macierzyństwie pokazując zdjęcia słodkiego bobaska, ale bobasek bobaskiem jest stosunkowo krótko, a mama nie ma wiecznego życia ani zdrowia, nie ma niespożytej siły, stalowych nerwów, ani anielskiej cierpliwości…

  • Marzena

    Czuję się pogłaskana tym tekstem. Matka trójki dzieci, z dwójką na ziemi. Dziękuję

    • Babownia.pl

      Marzena … stanęła mi kulka w gardle .. <3

  • I to są najmądrzejsze słowa, jakie w tym temacie przeczytałam.

    • Marzena dziękuję <3

  • bardzo mądry wpis, zgadzam się w 100%. macierzyństwo to najpiękniejsza przygoda, ale też obowiązek na całe życie. to nie takie proste, ja też nie wiem i nie mam odwagi mówić, że pozjadałam wszystkie rozumy

    • Nigdy nie da się powiedzieć, że pozjadaliśmy wszystkie rozumy … Zawsze może nas zaskoczyć jakaś sytuacja i trzeba bedzie nabrać nowego doświadczenia. Macierzyństwo uczy tylu rzeczy …

  • Bardzo dobry i mądry wpis. A nasi politycy? Cóż łatwiej wymyślić zakazy i sankcje niż faktyczne rozwiązanie problemu.

    • Tedi, okrutnie mnie własnie spina takie traktowanie dziewczyn, jak to się „przytrafia” naszym siedzącym u steru. I nie chodzi tu o aborcję, którą ciągle wciska się nam w usta, ale o to, żeby nasze traumy i uczucia były brane pod uwagę.

  • Kobieca Strona Mamy

    Bardzo ciekawy punkt widzenia – taki ludzki. Dojrzały. Świadomy.

    • Troszkę dojrzały, bo sama zmagałam się z choroba dziecka. I wiele widziałam. Nie było przy mnie polityki i pomocy finansowej …

    • Babownia.pl

      Bo troszkę dojrzała mama jestem … 🙂 i pewnie te moje doświadczenia znalazły tutaj swoje miejsce.

  • Nie jestem matka i nie wiem co znaczy nia byc. Z obserwacji wiem, ze nie jest to latwy orzech do zgryzienia i tak jak piszesz Basiu jak juz jest to zostaje z nami na dobre i na zle. Dziwi mnie fakt, ze w kraju takim jak Polska, gdzie potrzeba dyskutowac na wiele innych pragmatycznych tematow poswieca sie tyle czasu i enegii na owy temat. Tak jak dyplomatycznie to opisalas tak ja dyplomatycznie nie bede sie w to zaglebiac i powiem tylko, ze prawo wyboru kobiety powinno byc prawem najwyzszym, bo my kobiety jestesmy starsze niz wszystkie religie i filozofie swiata.

    • Daria, tak naprawdę nie dlatego napisałam ten wpis, bo jest teraz debata. To taki mój wstęp do tematu, który jest dla mnie bardzo trudny i bardzo osobisty. Zbiegło się tak jakoś i może dobrze. Tak naprawdę nie chodzi mi o wybór. Cokolwiek wybierzemy, którąkolwiek drogą pójdziemy, w przypadku trudnego macierzyństwa, nasza psychika i tak będzie bezpowrotnie przeorana. I stąd ten głos. Bo o tym mało kto mówi. Zbyt dużo w tym „macicy, ciała, itp”, a zbyt mało „mózgu”.

  • Babownia.pl

    Dziękuję Daria <3 Trochę z doświadczenia związanego z dzieckiem …

  • Anna

    Najlepszy artykuł jaki na ten temat przeczytałam. Dziękuję Ci za te słowe i pozdrawiam

    • Babownia.pl

      Aniu to piękny komplement. Dziękuję i też pozdrawiam cieplutko <3

  • MKa

    Ponieważ dyskutuje się tu o pomocy państwa rodzinom, które mają chore dzieci, wstawiam link do artykułu z Newsweek http://www.newsweek.pl/polska/sytuacja-rodzicow-niepelnosprawnych-dzieci-panstwa-nie-interesuja,artykuly,398080,1.html?src=HP_Section_1
    Tak niestety jest, państwo skąpi na dzieci, które maja problemy rozwojowe i zdrowotne, a „matki chorych dzieci? Państwa nie interesują.” To okrutna prawda!

    • Przeczytałam Madziu. Tak właśnie jest. Ale dużo teraz o tym mowy. Ciekawe, czy ktoś wreszcie pomyśli o kobietach w dłuższej perspektywie. Bardzo czekam na to i wkurza mnie powierzchowne „dotykanie” tematu.

  • Ola

    Tak jak już zostało napisane w wielu powyższych komentarzach: bardzo sensowny i prawdziwy wpis. Pokazujesz, że nie zawsze wszystko jest w realnym życiu takie, jak założenia. Nie każda kobieta pragnie dziecka, nie każda kocha je od samego początku, nie dla każdej jest to tylko i wyłącznie cud nad cudami. Ale to wcale nie oznacza, że ta kobieta od razu będzie chciała dokonać aborcji. Ja się tej proponowanej ustawy po prostu boję, bo są takie sytuacje, w których chciałabym mieć prawo zadecydować o ratowaniu bądź nieratowaniu swojego życia. Są sytuacje, w których medyczna interwencja jest konieczna, żeby uratować w ogóle kogokolwiek, a nie skazać obie istoty – matkę i dziecko na śmierć. Sytuacji jest multum… każda inna i nie można wszystkiego tego przecież wsypać do jednego worka z etykietką: MORDOWANIE DZIECI.

    Ja jestem na tym etapie, że bardzo powoli dorosłam do chęci posiadania dziecka, więc temat dotyczy mnie bardzo osobiście.

    Pozdrawiam serdecznie.

    • Olu dziękuję Ci za komentarz. Ten mój wpis jakoś tak wpasował sie w temat tak bardzo obecny w mediach. Wierzę Ci, że sytuacja może Cię niepokoić. Nikt nie lubi przedmiotowego traktowania. Chyba dlatego kobiety tak mocno się zbuntowały. W niedzielę zrobiłam fotkę panów dyskutujących w „Kawa na ławę”, na temat spodziewanego marszu kobiet. Pomyślałam sobie, że może to są niewłaściwe osoby na niewłaściwych krzesłach. Chciałam wrzucić na Babownie, ale oparłam się pokusie. Bo dla nas to są możliwe i realne dramaty na całe życie. Dla nich to polityka i obecność w mediach. Pozdrawiam cieplutko 🙂

  • MKa

    Prawda.
    Kto ją zna, przyzna Ci tylko rację, ale jest jeszcze coś, może lepiej powiedzieć ktoś, komu należy się uwaga ze strony panów życia i śmierci, tych świeckich i duchownych – ojców i nie ojców, co zdarza się i jednym i drugim, a dla których rodzina to mama i tata z dziećmi tryskającymi zdrowiem, doskonałe warunki mieszkaniowe, bezproblemowa nauka, wakacje , tablety, internety, sport w nowoczesnych warunkach, zdrowe odżywianie i wszystko czego tylko dusza zapragnie… tak przecież jest – prawda? – „Ja to miedzy bajki włożę.”
    Reszta ma 500+, a jak nie to niech się stara o liczne potomstwo. Są dzieci z wadami rozwojowymi, dzieci tkwiące w patologicznych warunkach… potrzebują pomocy i uwagi ze strony fachowców. Absurdalne 500+ niczego tutaj nie załatwia! Czy tatuś pijąco-palący opłaci z 500+ rehabilitację dziecku, czy wykorzysta te pieniądze na dojeżdżanie do odległej poradni, w której fachowo nauczono by go jak rehabilitować dziecko w domu? Czy zapłaci za kurs języka angielskiego, albo wynajmie prywatnego nauczyciela dla uzdolnionego dziecka…?
    Całą energię należy włożyć w pracę u podstaw, a nie kupczyć głosy wyborców za pożyczane pieniądze i uważać, że jedynym nabrzmiałym problemem w Polsce jest tylko brzuch kobiety ciężarnej. Nie można być wobec takich spraw tylko bezradnym. Trzeba temu przeciwdziałać.

    • Madziu, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że napisałaś co myślisz. Ty możesz powiedzieć na jaką pomoc ze strony państwa może liczyć kobieta i jej dziecko. Ja też mogę powiedzieć. Mój synek w wieku 2 lata i 10 miesięcy dostał imienną odpowiedź z ministerstwa. No cóż… gdyby umiał czytać to by sie dowiedział, że lek, którego potrzebuje, nie będzie sprowadzony. List zatytułowany, Szanowny Pan. Polityczna rozgrywka ma mało wspólnego z dziećmi i matkami. Matki i ich dzieci zostają same na placu boju, gdy ten bój się zaczyna. A polityka? To gra o władzę, wpływy, pieniądze. Nie o życie.

  • Basia Barbara

    Temat trudny, ale Twój wpis jest bardzo mądry i wartościowy.

  • Julia En

    Brawo. Szkoda, bardzo szkoda, że ci tak ochoczo wypowiadający się panowie, nie zamkną się na chwilę i nie odwiedzą Twojej strony.Podpisuję się pod Twoimi słowami w 200%

    • Babownia.pl

      Dziękuję Julka. Chciałam pokazać, że macierzyństwo to nie tylko fizyczna strona kobiety.

  • Babownia.pl

    Ciężki temat dla mnie Basiu. I to nie tekst o ustawie, jak niektórzy myślą, ale właśnie o tym, że macierzyństwo nie jest automatycznie proste.

  • Sylwia

    No cóż…Jak widać emocje targają, artykuły i paragrafy się sypią z rękawa a rzeczywistość rzeczywistością. Będziemy mieć prawo z którego „nie skorzysta” ani jedna strona ( o aborcji) ani druga ( o in vitro), tylko ci których to nie dotyczy. Będą mogli decydować….o innych i za innych i gorliwie dyskutować o tym co słuszne, bo przecież wiedzą lepiej. „Poraniona”kobieta sama o sobie nie może decydować.
    Zrozumietylko ten,który tego doświadczył i ma trochę pokory zamiast paragrafów.

    • Taka prawda. Doświadczenie prowadzi do pokory, prawda Sylwia? Wiesz , ja czasem myślę, że każdy człowiek jest jak osobny „świat”. Te światy, żyją swoim życiem. Kochają, cierpią, a artykuły i paragrafy? One mają znaczenie dla tych, którzy je piszą.

  • Babownia.pl

    Madziu, właśnie taka była moja intencja. Bo przecież teraz to sprowadziło się do aspektu fizycznego. Nie ma tam miejsca na kobiecą tragedię i na sposoby pomocy dziewczynom i ich rodzinom.

  • To bardzo trudny temat. I dlatego, moim zdaniem, każdy powinien decydować sam. Jesteśmy wolnymi, świadomymi ludźmi, choć w sumie, chodzi bardziej o kobiety. Więc uważam, że kobieta ma prawo mieć wybór. Trudny ale własny. Taki z jakim będzie jej łatwiej się pogodzić i żyć dalej. Nikt nie lubi narzucania sobie cudzej woli, to dotyczy każdej sytuacji. Każdy ma jakieś poglądy, jakąś religię niech więc wybierze według własnego sumienia…

    • Ja myślę Ula, że droga kobiety do aborcji jest bardzo długa. Przynajmniej droga tej kobiety, która się przejmie przepisami. Mnie porusza nieludzka twarz tego projektu i fakt, że najwięcej i najgłośniej o konieczności wprowadzenia zmian mówią panowie. Eh, …

      • Panowie, albo kawalerowie, albo panny…. stare panny… Ech miałam dzisiaj dzień w czerni… Jak pewno pół Polski.

        • Ja też. I wkurzył mnie komentarz w jednym z dzienników, który ogladała koleżanka. ” Zwolenniczki aborcji w czerni”.

  • Sylwia

    Brawo Basiu!

    • Babownia.pl

      Dziękuję Sylwia 🙂

  • Atlas

    A teraz chciałabym żeby przeczytała Pani tekst ustawy antyaborcyjnej. W sumie powinna to Pani zrobić przed napisaniem tego tekstu. Nie ma w niej mowy o tym że matka musi urodzić nawet za cenę swojego życia – „Ale pewnie nie chce też bohatersko umierać, szczególnie, gdy ma już dzieci i rodzinę”. Następnie pyta Pani polityków jaka opieką otoczy matki gdy coś pójdzie nie tak, w art 1 czytamy między innymi „„Organy administracji rządowej oraz samorządu terytorialnego, w zakresie swoich kompetencji określonych w przepisach szczególnych, są zobowiązane zapewnić pomoc
    materialną i opiekę dla rodzin wychowujących dzieci dotknięte ciężkim upośledzeniem
    albo chorobą zagrażającą ich życiu…”.

    Całe zamieszanie jest tylko zagrywką polityczną… nagle facebook i blogi zaczęły grzmieć, zrozpaczone kobiety wychodzą na ulice i opuszczają miejsca pracy… bo tak łatwo nimi manipulować, a ta ustawa i tak nie wejdzie w życie, wystarczy wziąć inna gazetę do ręki, przełączyć kanał.

    • Dziękuję Pani za ten komentarz, ale myślę, że nie przeczytała Pani dokładnie mojego tekstu, albo go Pani zinterpretowała na swoje potrzeby. Widzi Pani, to co piszę nie jest ani emocjonalne, ani skierowane jako atak w żadną stronę. Wie Pani, że ustawa nie jest nieszkodliwa zarówno dla fizyczności, jak i psychiki przyszłej mamy. A ja pozwalam sobie na ten wpis, bo mam doświadczenie. Wiem jak walczy się o zdrowie dziecka, które urodziło się z problemem. I wiem, że państwo nie pomaga. Sama Pani musiałaby walczyć o transport docelowy leków. Jeździłaby Pani do ministerstwa za własne pieniądze. Ale tego trzeba doświadczyć. Tak jak napisałam. Zapraszam do ponownego przeczytania wpisu 🙂 bo on jest o trudnym macierzyństwie, poranieniu matki. A co do polityków … Nie mam na myśli pomocy materialnej oraz opieki dla rodziny, o której Pani wspomina. To zbyt ogólne stwierdzenia. Przynajmniej dla mnie.

    • Evi

      Ja czytałam. I ustawę, i jej uzasadnienie. Doskonale wiemy, jakie w naszym „prorodzinnym” Państwie wsparcie zapewniają „organy administracji” rodzinom z upośledzonymi dziećmi.
      I są w tej ustawie oraz jej uzasadnieniu zapisy o tym, że ani zdrowie matki, ani gwałt, ani inne przyczyny nie są wystarczające, by decydować o przerwaniu życia poczętego dziecka.
      Ale to nawet nie o to tutaj chodzi. Tu chodzi o obwarowanie sankcjami wszystkiego, co się wokół matki i jej dziecka dzieje. Również leczenia czy diagnostyki prenatalnej,

      Basiu, też nie miałam w zamiarze pisać o projekcie tej ustawy. Ale też nie wytrzymałam i napisałam, chociaż prywatnie, nie na blogu.
      Serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję za ten wpis :-).

      • Dziękuję Ci <3 ja, Ty i wiele innych dziewczyn wiemy, jak naprawdę wygląda opieka państwa. A Atlas? Chyba czysto propagandowa reakcja. Bo tak naprawdę wpis był o czym innym. Ale niektórzy podchodzą do tego nie po ludzku, ale ideologicznie. I po trupach. Za wszelką cenę. I chyba to nie są ludzie, którzy przeszli przez jakąkolwiek tragedię w macierzyństwie. Pozdrawiam i ja <3

  • Kaśka

    Trafione w punkt! Podpisuję się pod każdym Twoim słowem Basiu.

    • Babownia.pl

      Dziękuję Kasiu <3

  • Aga

    Mądry tekst, który zostaje. Wiesz Basia, ja też tak dumałem kilka dni, czy o tym napisać. Bo nie jestem na swoim blogu polityczna. Ale to, co siędzieje, to jest bardzo trudna i zła sprawa, bo w sejmie jest już projekt ustawy o zakazie środków antykoncepcyjnych i pomysł kary za zdradę. Brzmi jak kraina absurdu, ale jest rzeczywistością.
    Aborcja jest zawsze dla kobiety wyborem ostatecznym. Jest wystarczającym smutkiem. Wiesz, gdybym była w Polsce, to byłabym w poniedziałek na ulicy. Myślę, że to jest szansa, żeby pokazać świadomość społeczeństwa, jego siłę. Wierzę, ze to coś da.
    W kwestii etyki, moralności, tu nie ma idealnego rozwiązania. Jest życie. Myślę, że dotychczasowe, jeszcze obowiązujące prawo nie jest idealne, bo tu nie ma takiego aspektu, ale chroniło kobietę. W obliczu nowego jesteśmy bez szans.
    Ściskam Cię mocno. Taka jestem jakoś pogubiona.

    • Aga, ja nie napisałam tego tekstu z powodu tego szaleństwa, które właśnie się dzieje. Chciałam pokazać, jako mama z tym pewnym doświadczeniem, że cierpienie mamy jest realne i możliwe. Że nie jesteśmy tylko brzuchem i macicą. Że nawet jak urodzimy, to na urodzeniu się nie kończy. Bo jest ciąg dalszy, z którym zostajemy praktycznie same, albo sami jako rodzina. Czytałaś „Poczwarkę”? Może to powinna być lektura na WDŻW? Żeby pokazać, że piękne może być równocześnie rozpaczliwe. I ma swoją cenę. Ściskam Aga <3

  • Anna

    Dobrze to, Basiu, ujęłaś. Sama od jakiegoś czasu próbuję ubrać w słowa swoje odczucia i mam wrażenie, że czegokolwiek nie powiem, zostanie to perfidnie przekonstruowane przez każdą ze stron. Ja jeszcze się nie zdecydowałam na wylanie tego z siebie. Dzięki za Twoje słowa.

    • Babownia.pl

      Pewnie wiele matek tak właśnie się czuje. Mamy dobrą wolę i wielkie serca. A jednak ciężko nam ubrać w słowa to co w nas siedzi. Dziękuję Aniu.