JESTEM, KIEDY JESTEM DLA INNYCH

In Babskie Rodzicielstwo, Życie Po Babsku by Basia43 Comments

 

„I am a rock, I am an island… and a rock feels no pain, and an island never cries.”

Panowie Paul Simon i Art Garfunkel wrzucili mi do głowy te słowa. Piosenka piękna, ale czy warto być wyspą?

TATO

Mój tato nie żyje już od 20 lat. Kiedy żył wydawało mi się, że będzie obok bardzo długo. Człowiek o miękkim sercu. W wygodnych butach. Kiepski kierowca. Trochę choleryk. Miał kompletnego bzika na punkcie porządku i sam prasował sobie koszule, bo wiedział najlepiej jak to zrobić.

A z drugiej strony świetny prawnik, którego nazwisko wciąż pamięta wielu, dla których był mentorem. I tych, którym pomógł. Absolwent najlepszego uniwerku w naszym pięknym kraju. Ojciec, który dbał o moje wykształcenie, ale i rozwój osobisty, bo w czasach, gdy było szaro – buro i kryzysowo, przyjeżdżał do domu rozwalonym autobusem w środku zimy, z łyżwami w plastikowej torbie. Chciał sprawić radość dziecku, które kochało sport.

Pamiętam różnych ludzi, którzy przewijali się przez nasz dom. Tych, z którymi się przyjaźnił, znał, lub, tak po ludzku, pomagał. Przychodzili.  Nawet ostatniego dnia. Czasem wypili „kielicha” i pośmiali się wieczorami. Wychodzili. Zabierali jego cząstkę. Czasem nawet nie podziękowali.

Były też stosy gazet o prawie. Szare kupki papieru, nad którym zalewałam się łzami, czytając o ludzkich wypaczeniach i nieszczęściach. O zbrodni i o karze. Te szare gazety nauczyły mnie więcej wrażliwości, niż niejedna szkolna lektura.

Tato lubił pomagać. Nigdy nie był skałą. I nigdy nie był wyspą. BYŁ DLA INNYCH. Lubił pomagać, bo widział w tym SENS.

JA

Wszyscy mamy swoje mniejsze, lub większe JA. To JA jest teraz takie ważne i takie modne. Otoczone dobrobytem, przedmiotami, które łatwo gromadzimy i pozbywamy się ich równie lekko. JA myślące o pięknym ciele, młodym wyglądzie, rozwoju osobistym i karierze zawodowej. I to nasze JA czasami siedzi w skorupce, która jak lustro weneckie nie wpuszcza do środka realnego świata.

A po drugiej stronie lustra są oni. Czasem nasi sąsiedzi, znajomi, albo ludzie, których spotykamy na ulicy i w wirtualnej rzeczywistości. W zbyt luźnych sukienkach ze zmartwienia. Z uśmiechem, który po wejściu za próg domu znika, jak kreda starta mokrą gąbką z tablicy. Ludzie, którzy zapomnieli czym jest JA, bo nie mają dla niego czasu, pośród swoich trosk dnia codziennego.

Mój Tato był niewiele starszy ode mnie, gdy ktoś tam, na górze, pomyślał, że chyba już wystarczy. Myślę, że załatwił swoje sprawy na ziemi i mógł już pójść dalej. I kiedy żegnaliśmy go, a ja podniosłam głowę, aby spojrzeć właśnie tam, do góry, a potem na ludzi wokół mnie, zobaczyłam morze głów, bez końca.

Nie wiem, czy przyszli pożegnać gościa w wygodnych, trochę rozczłapanych butach? Czy świetnego prawnika? Wiem, że przyszli, bo chcieli pożegnać CZŁOWIEKA. Kogoś, kim rządziło miękkie SERCE i SENS DZIELENIA SIĘ, tym czym mógł i potrafił.

MAKSIO I POLA

I dzisiaj, tak trochę nostalgicznie, jesiennie, życzę sobie, ale i Wam, żebyśmy nigdy nie byli ani skałą, ani wyspą. Żebyśmy widzieli SENS w byciu nie tylko dla swojego JA, ale i dla innych.

Zostawię tutaj, w linku trochę sensu. Zaglądnijcie.

Ogród dla Maksia i Poli

Bardzo proszę, zaglądnijcie ♥ ♥ ♥ I jeśli zechcecie, znajdźcie tutaj SENS dla siebie.

Barbara Lew

Share this Post

  • Pokojeuannynowytarg

    Piękny wpis, bardzo się wzruszyłam <3

    • Babownia.pl

      Aniu, dziękuję <3 Mój wpis to takie wspomnienie mojego dobrego taty, ale też trochę sensu. Zależy mi, żeby choc kilka osób przyłączyło się do zrzutki w linku. Mój synek kiedyś był bardzo chory i teraz ja mam dług wdzieczności. Dlatego ten link 🙂

  • Ola

    Basiu, ja wiem, że będę się powtarzać, ale ślicznie to napisałaś.
    Ci, którzy odeszli, na zawsze pozostają w naszych sercach. Bo przecież, jak wiemy, śmierć nie jest wystarczającym powodem, by przestać kochać.

  • Dziękuję pięknie za świetny tekst. W pędzie życia należy się zatrzymać, czasem oddać zadumie. Mnie się to udało po przeczytaniu Twojego wpisu. Za oknem cisza, nostalgiczna jesień a w sercu wspomnienia o zmarłych………
    Pozdrawiam

    • Dobrze, że myslimy o tych, którzy odeszli. Dobrze też, żebyśmy pomyśleli o tych, którzy są tutaj. Z nami. A pomocy potrzebują. Ściskam serdecznie <3

  • Pięknie napisane.

    • Dziękuję Kuba <3 Dużo sensu w tym wpisie.

  • Piękny wpis 🙂 To jak piszesz o tacie…wzrusza…
    Jednocześnie jest też kop w tyłek, by zastanowić się nad swoim życiem…dlatego cieszę się, że to przeczytałam

    • <3 Mój tato dał mi wiele. Nauczył mnie człowieczeństwa. Bezcenne. A jednocześnie, to wpis o dzieleniu się. Dziękuję, że zaglądnęłaś do mnie <3

  • Basiu dziękuję Ci za ten wpis. Aż mi łezka popłynęła po policzku. Mój tata odszedł 20 lat temu w wieku 32 lat i ja mam teraz 32 lata. Nie byliśmy blisko niestety. Ale refleksje na ten temat zawsze się pojawiaja. Jako dziecko niewiele rozumiałam dlaczego tak było i przez lata nauczyłam się z tym żyć. Niestety 4 lata temu odeszła babcia, po której odejściu świat mi się zawalił i jednocześnie bardzo przewartościował. Zatem chyba jestem w stanie nawet powiedzieć, że obecnie bycie dla innych to mój największy sens życia.<3 Ściskam, Daria x

    • Daria, pamiętasz wpis o Kreciku? To był taki „turning point” w moim życiu. Miałam lekcję cierpienia. Chciałam oddać życie, gdybym tylko mogła ocalić dziecko. I dlatego jest link do Ani i Małgosi. Ludzie, którzy odeszli, są dla nas wskazówką. Tak jak mój Tato dla mnie … Dziękuję, że jesteś ze mną Daria <3

  • Bezgrzeszna Rozpusta

    Już sam tytuł mnie przyciąga <3 Bo sensu bez innych by nie było…

    • Babownia.pl

      Daria masz rację. Bez innych nie byłoby sensu <3

  • Wzruszający tekst a historia chorych dzieci chwyciła mnie za serce. Koniecznie trzeba nagłośnić sprawę.

    • Chcę pomóc na ile jestem w stanie. Bo człowieczeństwo polega właśnie na empatii i pomocy, prawda? I dziekuję <3

  • Małgorzata

    Trafiłam tu za Anią i bardzo dziękuję za wpis ❤

    • Babownia.pl

      Małgosiu widzę, że zrzutka ruszyła. Trzymam kciuki, żeby udało się jak najlepiej. I nie dziękuj <3 Mamy powinny się wspierać!

  • Anna

    Bardzo poruszający wpis. Przykro mi z powodu śmierci taty, choć wiem, zdarzyło się to już dawno… To musiał być wyjątkowy człowiek.
    I dziękuję za udostępnienie linku i za ciepłe słowa. To bardzo ważne, że nasze działania i wysiłki trafiają do serc… I w nawiązaniu do komentarza – czy mogę spytać dlaczego TEN link?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Babownia.pl

      Możesz Aniu. Mój synek zachorował na inną chorobę o podłożu genetycznym. Bardzo długo jej poszukiwano, a objawy były łudząco podobne do zespołu L. Taka przez chwilę była diagnoza, po nowotworach mózgu i rdzenia, które wykluczono. Wybierałam już wózek … Ale wygraliśmy lepszy los na loterii życia. Jest dobrze. Naprawdę. Dziecko stanęło, zaczęło chodzić, biegać. Ale kiedy widzę dzieci, Maksia i Polę myślę, to miałam byc ja. Mój synek ma 10 lat. Maksio 9. Chcę, żeby ten ogród powstał <3 A tato? On był dobry i dlatego jest aniołem dla w tej historii. Niech pomoże. Prosiłam go o pomoc, kiedy mój synek chorował 🙂 Ściskam!

  • Daje do myślenia.

  • To jeden z tych wpisów, które skłaniają do zatrzymania się na chwilę i do refleksji nad samym sobą. Przeczytałam również podlinkowany wpis i jakkolwiek każda poważna choroba i każde cierpienie jest trudne do zaakceptowania, to jednak choroba dzieci jest szczególnie poruszająca i szczególnie trudna do pogodzenia się z nią.

    • Wiesz, na te dzieci natrafiłam zupełnie przypadkiem, przy okazji czarnego protestu i wypowiedzi ich mamy. Świetnej odważnej dziewczyny. Mam do tego bardzo osobisty stosunek, z powodu choroby mojego dziecka. Bardzo mocno kibicuję pomysłowi zbudowania ogrodu sensorycznego.

  • Ania

    Jestem cały czas.. cicho, ale jestem i Pani o tym wie. Sens..tu zawsze chodzi o sens. Coraz trudniej znaleźć go w tym świecie. A może to tylko ja na siłę próbuję to sobie wmówić.. Ciężko jest lekko żyć. Heh.. bardzo gorąco pozdrawiam! Pani Tato musiał być wspaniałym człowiekiem..

    • Myślę Aniu, że to wszystko zależy też trochę od tego jakie filtry percepcyjne zakładamy na to nasze JA. Widzę siebie i ludzi w różnych sytuacjach i bardzo uważnie ciągle się im przyglądam. Wielu osobom brakuje inteligencji emocjonalnej. Ty jesteś szczęściarą, bo masz jej tyle, że mogłabyś rozdawać. Ale jest cena tego. Czujesz trochę mocniej. A z drugiej strony, czy chciałabyś być skałą, o którą inni się rozbijają? Sens jest wszędzie. Tylko trzeba znaleźć ten swój. I dziękuję, że JESTEŚ.

  • Pięknie napisałaś o swoim ojcu… Mój jeszcze zyje, ale sądzę, że kiedyś właśnie tak będę go wspominał…

    • Kiedy czytam Twoje wpisy czuję jak bardzo ważny jest Twój związek z rodzicami. Troszkę sobie z nich czasem żartujesz, ale kiedy ktoś pisze TAK dużo i dobrze o rodzicach, to oni mają nie miejsce, ale cały DOM w jego sercu. Twoi rodzice mają ten DOM Dawid. A mój tato? Zasługiwał na więcej niż ten wpis, ale cóż mogą słowa … Dziękuję Dawid <3

  • Anna

    Basia,Ty to potrafisz napisać, że bebechy aż ściska. <3

    • Babownia.pl

      Aniu bo ja to z bebechów napisałam <3

    • Anna

      I to się czuje 🙂

  • Bardzo lubię swoje JA. I lubię to, że mam siłę o to JA walczyć. Ale moje JA nie istnieje bez innych. Kocham kochać, kocham robić coś nie tylko dla siebie (mimo swojego egoizmu).
    Warto się dzielić i nie mam na myśli tylko finansów – to, co od siebie dajemy, zawsze do nas wraca 🙂

    • Tak Iza. Ja zawsze mam wrażenie, że gdy dajemy innym to przede wszystkim dajemy dużo sobie. To do nas wraca, bo sprężyna dobra się nakręca. Dziękuję Iza, że napisałaś.

  • Urszula Różycka

    Babownia.pl Niestety to prawda… 🙁

  • Agnes

    Piękne. Moja Mama odeszła 19 lat temu. Rozumiem, czuję. Piękny, mądry wpis, idea z linkiem jeszcze piękniejsza. ❤️

    • Babownia.pl

      Aga, ważny jest dla mnie ten link <3

    • Agnes

      wiem, dokładam się serdecznie

  • Babownia.pl

    Oj trudno Ula. Ale są czasem ludzie, którzy widzą niewiele, prócz siebie.

  • W życiu dobrze jest znaleźć równowagę pomiędzy JA i MY. Bycie wyspą wydaje się nierealne. Na pewno szczęścia by nie dało. Człowiek jest stworzeniem stadnym. W czasach gdy jest dobrze tak tego nie doceniamy (czasami), ale w czasach wojny, niepokojów, biedy, głodu ta cecha się bardzo uwidacznia. Ale i teraz jest wiele osób, które potrzebują pomocy, czy zainteresowania. Przez zwykłą rozmowę, wsparcie duchowe, czy finansowe, w chorobie i nieszczęściu. Nigdy nie wiadomo czy my nie będziemy w takiej sytuacji. Wielu teoretyków finansów uważa, że oprócz zwykłych wydatków i oszczędności, powinniśmy co miesiąc oddawać część naszej pensji dla potrzebujących. Mają rację.

    Trudno jest rozstać się z bliskimi. Moi rodzice żyją, nie żyje od 15 lat ojciec mojego męża, bardzo byłam z nim związana. Do dzisiaj go wspominam w wielu okolicznościach. W sumie 1 listopada to radosne święto 🙂

    • Ula, cieszę się, że skomentowałaś mój wpis ze spojrzeniem „finansowym”. To taka inna perspektywa. Łatwo jest nam współczuć, a trudniej się czasami realnie podzielić. A jednak w wielu przypadkach właśnie o tą realną materialną pomoc chodzi. Tak jak i w przypadku Maksia i Poli. Mój tato był dobrym człowiekiem. Powinien był żyć dłużej. zawiodła medycyna. Ale widać tak miało być. Nie dla niego, ale dla nas.

  • Relacjeodnowa

    No właśnie, kiedy poradzę komuś coś i widzę jak ta osoba odniosła korzyśc z tego, to nie ma dla mnie wspanialszego momentu. Tutaj realizuje się sens relacji i bycia dla innych. Owszem ważne są własne sukcesy ale kiedy stajemy się inspiracją dla innych to szczęście jest podwójne 🙂

    • Babownia.pl

      Masz rację. Możemy pomagac innym ludziom w różny sposób. Często wydaje się, że pomoc, to rzeczy materialne. A jednak, to przeciez o wiele więcej. Czasami wystarczy wsparcie psychiczne.

  • Relacjeodnowa

    Brzmi ciekawie, już się zabieram 🙂