DZIECKO I ZWIERZAKI, czyli WŁOCHATA MIŁOŚĆ

In Kobieta, Rodzice by Basia7 Comments


Kiedy byłam mała ugryzł mnie pies. Malutki pekińczyk, który wtedy wydawał mi się ogromny i straszny.

Dorosłam i wiedziałam, że nie będę mieć psa. Kota, owszem tak, ale zdecydowanie nie psa. Bo gryzą, śmierdzą, niszczą ogród i w ogóle są paskudne. Taka była moja świadoma decyzja 🙂

Życie pokazuje jednak, że kobieta zmienną jest, a jej wybory, to często wybory jej dzieci i małżonka 😀

WŁOCHACI PRZYJACIELE

Moje dzieci sprawiły, że teraz nasz dom jest pełen zwierząt. Rządzą dwa przygarnięte ze schroniska psy, a rosyjska kotka Sara wyleguje się na moich ciuchach. Czy warto mieć te „brudasy” w domu?

Kiedy Krecik wraca za szkoły, „turla” się z nim gromadka dzieci, które chcą przytulić i pogłaskać nasze włochacze, które wcale do najpiękniejszych nie należą 😀
Posiadanie zwierzaka to nie tylko nauka odpowiedzialności, o czym powszechnie się mówi w poradnikach dla rodziców. Kryje się za tym o wiele więcej i ma to wiele wspólnego z miłością, która jest w życiu najważniejsza.

PO CO NAM ONE?

  • Zwierzak to przyjaciel, ktoś zależny od dziecka, kogo dziecko może kochać na innych warunkach niż kocha dziadków, rodziców, czy rodzeństwo. On może być własny, na wyłączność, dziecko może kochać go BARDZIEJ niż wszyscy inni domownicy, czuć się EKSPERTEM. I myślę, że nic złego nie grozi naszym dzieciom, jeśli kot, czy pies śpią w pokoju dziecka, pod warunkiem, że dbamy o czystość zwierzęcia i regularnie je kąpiemy, odrobaczamy i szczepimy. Dziecko zyskuje pewność siebie, kiedy widzi, że jest opiekunem i „szefem” innej istoty. Co więcej, istota ta jest dziecku wdzięczna i obdarza je uczuciem.
  • Zwierzę dorasta i starzeje się, dziecko może mu towarzyszyć w cyklu życia, przyglądnąć się, jak zmienia się jego organizm i jakie radości oraz problemy niesie ze sobą każdy wiek. Czy czasem ta wiedza jest trudna? Tak, ponieważ kiedyś trzeba pożegnać futrzastego przyjaciela na zawsze, z powodu wieku, choroby, czy nieszczęśliwego wypadku. Wtedy są łzy i smutek, ale cierpienie jest przecież nieodłączną częścią miłości. Płaczemy za tymi, których najbardziej kochamy. Dziecko uczy się, że żal i tęsknota są naturalną częścią naszego życia. Że ma ono do tego prawo.
  • Bywa, że ukochany zwierzak zniszczy coś ważnego dla dziecka. Albo, jeszcze gorzej, nabrudzi w pokoju dziecinnym. Łatwiej wybaczyć ukochanemu kotkowi, czy psiakowi, niż bratu, siostrze, lub koledze. Dziecko uczy się tolerancji i  wybaczania, bo jak gniewać się na kogoś tak bezbronnego jak zwierzak.
  • Czasem dziecko musi się wyżalić, przytulić się do kogoś, lecz tym razem nie do rodziców. Zwierzak może być naprawdę przydatny, wysłucha i nie powie nic zbędnego.
  • Dziecko może podejmować decyzje dotyczące zwierzęcia. Warto zabrać je na zakupy, wybrać wspólnie karmę, czy legowisko, porozmawiać o jakości i cenie produktów. Czasem dziecko ma swoje oszczędności i chętnie przeznaczy je na zakup kilku drobiazgów dla zwierzaka. W ten sposób nasza córka, czy nasz syn, uczy się dzielić. I jest to decyzja dziecka w roli opiekuna, podyktowana miłością i dojrzałością.
  • Być może Wasze dziecko zrobi kolejny krok i rozwinie pasję związaną ze zwierzakiem. Być może zacznie redagować szkolną gazetkę o zwierzętach, albo zainteresuje się wolontariatem. Warto pomóc dziecku stworzyć własnego bloga, pójść z nim do szkoły i pokazać wychowawcy, że ma ono pasję, a szkoła może skorzystać na jego aktywności. Co może zyskać dziecko? Pewność siebie, popularność, satysfakcję z osiągniętych wyników. Co zyskujemy my? Nasze dziecko uczy się jak stawiać sobie cele i je realizować, uczy się jak można dzielić się swoją wiedzą, budować swój autorytet wśród kolegów.

Chciałabym mieć czyste podłogi, piękny trawnik bez żółtych plam i śmierdzących „min”, ale…Właśnie, jest to „ale”.   A właściwie trzy „ALE”. Rudka, która kiedyś mieszkała w krzakach. Kropka, która jechała do nas 350 kilometrów ze schroniska. I kotka Sarcia, mój ulubiony szaraczek, co mieszka w mojej szafie.

Oprócz plam, „min”, sztywnych myszy w ogrodzie i domu, wszystkie trzy dają nam rodzinne ciepło i poczucie bezpieczeństwa. I dlatego wybaczam tą mysz na moim sypialnym dywaniku w środku nocy 😀 Przecież to dar od serca <3

Pozdrawiam cieplutko!

podpis

Share this Post

  • Pingback: Gdy dziecko mówi – Mamo, chcę mieć psa - Domologia StosowanaDomologia Stosowana()

  • Oj tak, sama prawda. U nas też rządzi Frodo wzięty ze schroniska i każdemu, kto rozważa powiększenie rodziny o zwierzaka, polecam właśnie to rozwiązanie. W schroniskach czeka na nas tysiące psich serc, a wśród nich to jedno jedyne, które obdaruje nas morzem miłości i wierności.
    A tak w ogóle, Basiu, to właśnie planowałam wpis na ten temat <3

    • Aga pisz o tym 😀 bo często rodzice nie wiedzą co myśleć, brać zwierza ze schroniska, czy nie brać. Jest to pewnie „trudniejszy” domownik, bo ma już swoje przyzwyczajenia, ale moje obie suczki sa fajne, choć też dają czasem w kość 🙂 Mój wpis już bardzo zakurzony był, ale pomyślałam, że go wyciągnę na światło dzienne, bo z serca kiedyś powstawał 😀 i widzę, że wszystkie moje ukochane blogerki mają zwierzęta !!!

  • Oj tak zwierzaki daj nam dużo, choć niektórzy widzę najpierw że dokładają pracy i niszczą. Dla mnie też ważniejsze są one niż moja kanapa. Moje 3 kociaki zawsze na nas czekają, zawsze się z naszego widoku cieszą. Ufają i kochają, oczywiście z wzajemnością. Bez nich dom byłby smutny.

    • Ula też masz 3 sztuki w domu? 3 kociaki? U nas kot jeden, w porywach 2 jak syn swojego przywiezie czasami 😀 I racja, nie wyobrażam sobie domu bez naszych futrzaków 😀 Ściskam Ula!!!

  • Aga

    Przepiękny wpis! Cudny. My od dwóch miesięcy cieszymy się naszą Brytyjką i coś zauważam, że dynamika rozwija się w kierunku albo pies przygarnięty ze schroniska albo drugi kot….
    Dzieci kotkę kochają, nawet mąż sceptyk coś tam do niej szepcze:)) zwierze w domu nadaje innej dynamiki i potwierdzam wszystko, Basiu, co napisałaś:)

    • Wpis już „leciwy”, ale pomyślałam, że wakacje, mniej pracuję, więc wyciągnę z lamusa zapomniane wpisy, które nie miały szansy żyć na fanpageu 🙂 bo go nie było wtedy nawet. No i tak to jest ze zwierzami, że łatwo zdecydować sie na kolejne i kolejne 🙂 Buziaki Aga!!!