TRUSKAWKI JANGINIZOWANE

DŻEM BEZ CUKRU, czyli JANGINIZACJA

In Babowniowe Inspiracje, Mama Weganki Gotuje by Basia9 Comments

Czasami życie zmusza nas do eksperymentów, które są dla nas dobre w dłuższej perspektywie. Uczą nas pokory. Spojrzenia na świat z innej perspektywy. Akceptacji dla czegoś nowego.

Tak jest i tym razem ze mną. Po raz kolejny mierzę się z konieczną dietą i odmawiam sobie wielu rzeczy i smaków, które są dla mnie ważne.

Już tego doświadczyłam w przeszłości i DZIĘKI walce o swoje zdrowie poznałam smak chleba pieczonego w domu, na własnym zakwasie, zaczęłam coraz częściej sięgać po zasoby własnego ogrodu i tworzyć kolejne, dokładnie czytam etykiety i wyznaję zasadę „mniej, a lepszej jakości”.

Nie darmo mówią „nie ma tego złego …”.

A co z tą janginizacją? … Dwa fakty sparaliżowały mnie w tym sezonie truskawkowym. Po pierwsze odstawiłam cukier, przynajmniej na pewien czas i pozostał mi do dyspozycji ksylitol. Po drugie 🙁 uczulają mnie surowe truskawki 🙁 Mój ulubiony owoc w każdej postaci. Na surowo, w dżemach, lodach i sosach owocowych.

Wielka dostawa EKO truskawek od teściowej postawiła znak zapytania. CO ROBIĆ???? Jak je „przetworzyć”. W ciągu 10 minut wyguglowałam JANGINIZACJĘ. Kolejnego dnia zaś miałam gotowe słoiki z janginizowanym dżemem truskawkowym. Dżemem uzyskanym z owoców i ODROBINY soli. Cały potrzebny cukier pochodzi z owoców.

Nie będę się wymądrzać na temat janginizacji, bo widziałam w sieci różne komentarze. Powiem bardzo subiektywnie co myślę o sposobie i dlaczego będę teraz eksperymentować z kolejnymi owocami. Są tutaj pozytywy i negatywy janginizacji 🙂

  • jeżeli musicie, lub chcecie ograniczyć cukier, to dobry sposób
  • dżemu można używać z domowymi jogurtami i ciastami z kruszonką typu crumble, dobrze odparowany nada się do pieczywa
  • jest zdrowszy
  • wygląda ładnie i nie traci koloru
  • w przypadku dżemu z truskawek i czarnej porzeczki nie potrzebowałam żadnego zagęstnika, bo dżem świetnie zgęstniał
  • nie wiem jak „się przechowuje”, bo do tej pory nie przechowywałam, a ten truskawkowy, który zrobiłam w tym sezonie już został zjedzony
  • jeśli lubicie bardzo słodkie przetwory to się Wam to nie spodoba 😀
  • soli trzeba dodać NAPRAWDĘ odrobinę, bo inaczej dżem będzie paskudny

Na temat doświadczeń z janginizacją poczytałam u OLA la LCHF i w Dzienniku Leśnym, którym bardzo dziękuję za inspirację i zachętę, żebym spróbowała 🙂 Truskawki zrobiłam według proporcji OLA la LCHF

  • 2 kg truskawek
  • 1/2 łyżeczki soli morskiej lub himalajskiej (i ani odrobiny więcej!)

Umyłam truskawki, zaczęłam ogrzewać na malutkim ogniu, zmieszałam z solą i gotowałam jeszcze ok. 2 godziny na najmniejszym palniku, często mieszając. Miałam domowe drobne truskawki, które nie miały w sobie dużo wody, więc bardzo szybko odparowałam niepotrzebny płyn. Dżem wyszedł ładny, mocno owocowy i bardzo naturalny w smaku. Przełożyłam go do wyparzonych słoików, które po zakręceniu położyłam do góry dnem. I to wszystko 🙂

Teraz czekam na żółte śliwki i spróbuję co mi się z nimi uda stworzyć 🙂

Miłego dżemowania Wam życzę i zachęcam do eksperymentu 😀 a jeszcze w tym tygodniu przepis na pyszne kiszone buraki oraz kwas do picia i do barszczu 🙂

Ciumaski ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • O kurczaczki! To mnie teraz zaskoczyłaś! Czy to jest jadalne? 😀 Ja niestety z tych cukrolubnych. 🙂

    • Jadalne jadalne 😀 mnie już zdrowie tak dopiekło, że odpuściłam cukier na ile mogę. Truskawkowy bardzo dobry. Porzeczkowy bardziej do wypieków, niż kanapki. Liczę Basiu na ten śliwkowy 🙂

  • a ciekawe jak z przechowywaniem. Cukier to naturalny konserwant – fajnie gdyby się udało go wyeliminować

    • Osoby, które robią takie przetwory donoszą radośnie, że się nie psują 🙂 ja dopiero sprawdzę jeśli coś dotrwa do zimy 😀 bo jakoś łatwo je pożeramy 😀

  • Magdalena Kamieniecka

    Będę janginizować, musimy stosować (i już lubimy) dietę bezcukrową i Twój dżem bez cukru to wspaniała alternatywa dla tradycyjnych przetworów! Spróbuję zrobić w ten sposób morele…

    • Ja Madziu też jeszcze zrobię śliwki i być może jabłka jeśli obrodzą w tym roku 🙂 zobaczymy czy będą dobre 🙂

      • Magdalena Kamieniecka

        Basiu! Wczoraj zjangizowałam czarną porzeczkę (brzmi to dumnie, było kilka garści owoców z naszego ogrodowego krzewu) i jest to doskonały sposób na przetwory owocowe 🙂 Będę tak przygotowywać owoce dla Karoli, nawet na wczesne ich zjadanie! Dobrze, że napisałaś o tym teraz, będzie jeszcze dużo, dużo możliwości 🙂

        • Ale się cieszę, że wyszła! Ja swoją zjanginizowaną wrzuciłam do crumble, bo też w tym roku miałam jej mało. Dziewczyny w komentarzach piszą, że przetrzymują tak przetwory całą zimę i są okej 🙂 Można ewentualnie zapasteryzować 🙂 Buziaki Madziu i smacznego <3