BABOWNIA MINIMALIZM

CZAS ZMNIEJSZYĆ TO I TAMTO, czyli SZLACHETNY MINIMALIZM

In Życie Po Babsku by Basia36 Comments

Czas zmniejszyć parę rzeczy. Najwyższy czas. W związku z tym, że mój szef postanowił zminimalizować mnie w moim miejscu pracy, po 22 latach hedonistycznego pławienia się w różnorakich firmowych obowiązkach, postawiłam na „szlachetny minimalizm” w całym życiu. Dlaczego szlachetny? Ponieważ zostałam zminimalizowana w „szlachetny sposób”, ze słowną adnotacją, że: „(…) jest pani jednym z najlepszych pracowników, ale…” („ale”, a szczególnie jego miejsce w zdaniu, robi wielką różnicę 🙂 ) I dostałam pismo minimalizujące.

MÓJ SZLACHETNY MINIMALIZM

W związku z tym, że niespodziewanie w moje życie, wkroczyła nagła zmiana zawodowa, która może rozwinąć się pozytywnie, lub negatywnie (eh, nigdy nie wiadomo), postanowiłam popełnić jeden z największych błędów, przed którym ostrzegam wszystkich wokół. Postanowiłam wprowadzić do swojego życia szlachetny minimalizm ZA JEDNYM ZAMACHEM 🙂 A nie tak dawno radziłam, jak to robić krok po kroku.

W ramach minimalizowania działań niepotrzebnych, nie wzięłam dzisiaj udziału w awanturze w pracy. I bardzo dobrze, bo świetnie radzili sobie beze mnie. Zminimalizowałam również moje zaangażowanie w dzisiejszy obiad i zamiast planowanego wykwintnego drugiego dania, zrobiłam naleśniki z powidłem. Ba, postanowiłam posunąć się dalej i dotknąć szlachetnym minimalizmem całą listę różnych działań życiowych i rzeczy, których do tej pory było wokół mnie w nadmiarze.

Idąc za ciosem, zrobiłam więc sobie doraźną BARDZO SUBIEKTYWNĄ listę spraw do zminimalizowania, którą będę sukcesywnie rozszerzać. Postanowiłam więc zmniejszyć:

  • szafę- już dzisiaj 1/4 rzeczy powędrowała do pojemników z odzieżą używaną; zostają tylko te, które noszę i lubię, wywaliłam wszystko co było „ładne i szkoda wyrzucać” i postawiłam na 4 wiodące kolory, cdn.
  • brzuszek z przyrośniętą jak huba oponką- powrót do rozmiaru 34/36
  • wydatki- zakupy według listy; swoją drogą, jak to robicie, że potraficie się oprzeć tym cudownym bluzkom ze słodkimi kotami, ptaszkami, etnicznymi wzorami? 🙂
  • ciśnienie- trudny temat, niestety zapominam o tabletkach 🙂
  • ilość kosmetyków kolorowych- jutro wyrzucam wszystkie stare, lub te, których po prostu nie używam
  • kupkę papierów do przeczytania- nie wiem czy u Was też tak jest, ale u mnie jest zawsze kupka ważnych karteczek, papierów, czasopism i książek; niby jak leżą na wierzchu to je przeczytam? akurat (!), papiery wynocha na półkę, tam was  znajdę.
  • zaangażowanie i inicjatywę w miejscu pracy- lubię być przydatna i angażowałam się całą duszą; ale cóż, źle ulokowałam zawodowe uczucia; to tak jak ze związkiem. jak partner Tobą pomiata nie ma co liczyć na lepszą relację, czas pomyśleć o sobie.

ZMIANA NAWYKÓW

Co ma wspólnego mój „szlachetny minimalizm” ze zmianą nawyków? Otóż ma sporo, ponieważ moja potrzeba robienia wielu rzeczy w nadmiarze wynikała właśnie z nawyku, który można nazwać „przeskoczyć samą siebie i zrobić tak, żeby wszystkich uszczęśliwić”. Być może dotyczy to i Was. Być może staracie się czasem tak bardzo, że aż za bardzo i nie myślicie o swoich potrzebach, a Wasze działania prowadzą do tego, że wokół Was robi się wszystkiego zbyt dużo.

O nawykach pisałam TUTAJ

Strategia dotycząca zmiany istniejących już nawyków jest bardzo podobna do strategii wprowadzania nowego nawyku, z jedną różnicą, TRZEBA DAĆ SOBIE COŚ W ZAMIAN.  Moje zaangażowanie w miejscu pracy przeniosę w inne miejsce. Dom? Blog? Grupy rozwoju osobistego? A zamiast trwonić czas i pieniądze na niepotrzebne zakupy, wezmę się za meble, które czekają na renowację. Ważne, by dać sobie coś w miejsce nawyku, z którego rezygnujemy. Coś, co da nam zadowolenie, podniesie naszą motywację i poziom endorfin. Nie wybierajcie tego, co jest dla Was niewygodnym wyzwaniem. Kiedy chcecie zrezygnować z piwa, które kochacie, wybierzcie jakiś napój, który Wam smakuje, zamiast, na przykład, szklanki czystej wody, jeśli jej nie cierpicie.

OCZYSZCZANIE PRZESTRZENI

W krytycznych chwilach, które pojawiają się w moim życiu, zawsze pomaga mi oczyszczenie przestrzeni wokół siebie. Nie robię tego na wiosnę, ani jesienią. Nie robię tego, gdy przekraczam magiczną 30kę, 40kę, czy 50kę. Potrzeba minimalizmu dopada mnie, gdy muszę podjąć jakieś ważne i trudne decyzje, uporządkować myśli, rozważnie poruszać się do przodu.

Czy żałuję później przedmiotów, które opuściły mnie, lub mój dom? Nigdy. Razem z nimi najczęściej opuszcza mnie zła energia. Nigdy nie pożałowałam moich długich włosów, które obcięłam na króciutko, gdy mój synek, Krecik, bardzo ciężko chorował, bo ten symboliczny gest pomógł mi stanąć do walki z tą chorobą. Nie trzymam pamiątek po ludziach, którzy mnie zawiedli, prezentów od tych, którzy potem okazali się fałszywymi przyjaciółmi. Wyrzucam rzeczy niepotrzebne, które piętrzą się wokół mnie i blokują racjonalne myślenie, ponieważ mój własny świat odzwierciedla stan mojego umysłu.

I właśnie teraz wyruszam porządkować mój mały świat 🙂

Ciekawa jestem, jak Wy radzicie sobie w obliczu ważnych decyzji? Czy przestrzeń wokół Was, Wasze nawyki zmieniają się?

Nie oprę się 🙂 i zostawiam Was z linkiem do  GRAVITY , z piękną minimalistyczną grafiką… Posłuchajcie na wieczór…

Barbara Lew

Jeśli zainteresowało Cię coś w tym wpisie, zgadzasz się, lub myślisz inaczej podziel się tym ze mną, proszę 🙂 bloger też człowiek i lubi pogadać 🙂 Jeżeli uważasz, że ten wpis jest przydatny, pchnij go dalej, będzie mi miło! 🙂

Share this Post

  • Żeby pamiętać o lekach polecam po prostu nastawić codziennie budzik. Mi pomaga 🙂

    • 🙂 witaj Czmielu 🙂 long time no see, huh? No tak, budzik to chyba jedyne lekarstwo na moją lekarstwową bylejakość 🙂

  • Fajny wpis, bardzo mi bliski. 🙂 Minimalizm jest o tyle wartościowy, że daje nam pewien rodzaj wolności, zresztą, Wszechświat nie znosi pustki, więc nierzadko w miejsce rzeczy, którą sobie odpuszczamy pojawia się nowa, inna, a często lepsza. 😉

    PS. I nie wytrzymam, jeśli nie napiszę Ci, że masz świetną nazwę bloga! Będę tu częściej zaglądać. 🙂

    • Agnieszka, fajnie, że wpadłaś. Zaglądaj jak najczęściej :)Z tym miejscem … masz rację. Ważne tylko, żeby właśnie zamieszkało to lepsze. A co do nazwy, to cieszę się, że Ci sie podoba. Zrosłam się już z nią bardzo mocno i ja już też czuję się Babownią 🙂 Pozdrawiam Cie bardzo ciepło!!!

  • Proponuję zmniejszanie ciśnienia połączyć ze zmniejszaniem oponki 😀 Poza tabletkami wszak to właśnie jedzenie ma w tej kwestii największą moc!
    A jeśli chodzi minimalizm… mojej szafie zdecydowanie by się przydał i moim torebkom… ale obawiam się, że w wolnej przestrzeni zaraz chętnie zadomowią się nowe nici z minimalizmu w finansach.
    A jeśli chodzi o ciuchy – ja zazwyczaj podchodzę do bluzki/sukienki/spodni 3 razy, jeżeli za 3 nadal wydaje mi się atrakcyjna, ciekawa i warta swojej ceny to biorę 😀 Najczęściej kupuję w internecie i daję sobie 3 dni na zastanowienie, jeśli po 3 dniach nadal ją chcę – kupuję 🙂

    • Prawda Zuziu 🙂 lecz u mnie póki byłam -40 nie było tematu oponki 🙂 a co do ciśnienia…niestety chyba bez tabs już sie nie da 🙂 i teraz ta fajniejsza część. Moja szafa też miewa taka tendencję, że to co się z niej wynosi zaprasza coś nowego. Lecz mam nadzieję, że tym razem nie zaproszę do niej nic zbędnego XD

  • Daria

    Basiu klikam czytac co tam dla mnie masz <3 Zapowiada się intrygująco!

    • Babownia.pl

      Daria ściskam z ośrodka egzaminacyjnego 🙂 <3

  • Mary

    Wracam i czytam 🙂 Bardzo przyjemny post! Daje do myślenia… Bo chyba każdy z nas ma syndrom chomikownia i ciężko pozbyć się niektórych rzeczy z którymi w jakiś emocjonalny sposób jest się związanym… I faktycznie… Robienie porządków.. Dosłownie… Jak i w przenośni dużo daje. Pojawia się wolne miejsce na inne nowości, które mogą okazać się niezwykle przydatnymi. Niestety w życiu gorzej zrobić ten porządek niż choćby w szafie… Nabywamy dziwnych nawyków, przyzwyczajeń, małych i większych „uzależnień „, które nas najzwyczajniej w świecie… BLOKUJĄ! Nie dają nam się rozwinąć i pokonać kolejnych etapów w życiu… Często tego nie widzimy… Dopiero w chwilach, kiedy życie pokazuje swe jakże ciekawe oblicze… Widzimy, że to my nie jesteśmy na równi z nim i zaczynamy coś zmieniać. Jednak lepiej później niż wcale. Rozumiem, że jesteś Basiu na tych trudnych do pokonania stopniach bytu, ale wiem też, że doświadczenie i mądrość jaka masz pozwoli się rozwinąć! Jesteś świetną osoba…i widać to choćby po uśmiechu, którym obdarzasz każdego mijanego, choćby na szkolnym korytarzu! Uwielbiam patrzeć na ten radosny i pewny siebie krok! Chciałbym i ja kiedyś być taka silną kobieta z własnym zdaniem, która walczy o swoje! Powodzenia! Koniec czegoś…zawsze jest kolejnym początkiem! 😉

    • Przepraszam, że dopiero odpowiadam, ale praca podczas weekendu zupełnie wyrwała mnie z mojego bloga 🙁 cieszę się, że wracasz i czytasz. To naprawdę ważne. Ciekawe, że chęć porządkowania pojawia się tak często, gdy jesteśmy właśnie na jakimś zakręcie. Nie dość, że życie wyrywa nas ze strefy komfortu, to jeszcze sami burzymy tą fizyczną rzeczywistość, którą układaliśmy pieczołowicie wokół siebie. Ale może to właśnie ta potrzeba zupełnego przewrotu w życiu i zmuszenia siebie do tego, żeby nie mieć już żadnej wymówki. Chciałoby się powiedzieć „Po pierwsze nie bój się nie bać…” I to prawda, że koniec …jest początkiem. Sapkowski też tak powiedział ” Coś się kończy, coś się zaczyna” 🙂 pozdrawiam Cię cieplutko, choć pogoda nas nie rozpieszcza 🙂 !

  • Ja planuję się tak zminimalizować po urlopie rodzicielskim. W ten czy inny sposób, bo za dużo mnie kosztuje ratowanie miejsca nie przyjaznego jakim jest obecna praca. Trzymam kciuki za twoje pozytywne zmiany.

    • Dziękuję Kuba za kciuki 🙂 będę więc mieć w Tobie towarzysza zmiany 🙂 Jeśli dojdę do konstruktywnych wniosków to podzielę się nimi na blogu 🙂 ale moja podróż w tym kierunku. Pozdrawiam Cię weekendowo !!!

  • Mazury, Kretowiny nad jeziorem Narie – Wynajem pokoi | Pokoje do wynajęcia

    (y) 🙂 🙂 🙂

  • Aga

    Basia, a ja trochę przekornie- a musisz przenieść zajęcie i zaangażowanie w pracy na inny rozdział życia? A może to właśnie czas, aby nawyk opuścić albo właśnie zminimalizować?… Pozwolić się dziać?… Bez pośpiechu, jak Twój blog i ogród? I kuchnia? Z energią, ale slow? Skupić się, ale bez obowiązku?…
    Ja to dostaję od Ciebie tutaj. Bardzo duzo dobroci i taką energię, że trudno to nazwać. Moc jest po prostu.
    A co domszlachetnego minimalizmu- potrzebny. Doświadczam. Nagle jest za duzo i muszę, po prostu muszę opróżnić szafy, odetchnąć, jest nowa energia i przepływ powietrza i dzieje się po prostu.

    I znowu się powtórzę wracając do Ciebie i Twoich zmian- bo może wszystko dzieje się w odpowiednim czasie i przychodzi wtedy, kiedy potrzeba, choć na początku tego nie widzimy?….
    Bardzo, bardzo Cię mocno ściskam i cmokam. Jesteś mądrą, piękną kobietą.

    • Aga, oj wiem wiem. Ale wiedzieć i akceptować rzeczywistość to dwie różne sprawy XD i zdecydowanie biorę tę komplementy do siebie XD czuje się mądra i piękna <3 Co do minimalizowania... Zminimalizowałam wiele ... Pozwalam rzeczom dziać się, na ile mogę. Ale Ula z Prostoofinansach tak pięknie to ujęła... Trzeba zapełnić miejsce "które znika".
      Kiedy piszesz o energii, która mieszka w Babowni to nawet nie wiesz jak się cieszę 🙂 bo ja aż cała ciągle podskakuje z tej energii 🙂 I tak mocno wierzę, że ludziom należy się dobro!
      I słucham Cię bardzo uważnie, bo też chcę wierzyć, że to kolejna zmiana, która ma sens 🙂
      Ściskam i cmokam też <3 , a od jutra calusieńkie weekendy z maturami 🙂

  • MKA

    Poznałam Twoją Babownię przez Jacka, napisał do mnie: „czytaj i pisz.” Przeczytałam post: „Sama zrobię to najlepiej” i pomyślałam, że Basia ma wiele ze mną wspólnego (wszystkiemu podołam, zrobię, zdążę i nikt nie musi mi pomagać), ale okazuje się, że można trochę zwolnić i uporządkować swoją przestrzeń dla lepszego samopoczucia…Ty Basiu wyrzucając niepotrzebne „graty i szmaty” robisz to samo ze swoim wnętrzem, pozbywasz się tego, co Cię gniecie i boli. Minimalizm pozwala lepiej ogarnąć nasze życie. Kiedy mamy lekcję w nielicznej klasie wiemy wszystko o uczniach, kto był przygotowany, kto nie. Nie będzie tak samo w klasie, gdzie jest dużo uczniów – masa nas przytłacza.
    Właśnie przeczytałam bardzo smutną wiadomość o śmierci Marii Czubaszek. Była minimalistką, a minimalizm w jej życiu na pewno nie polegał tylko na jedzeniu sławnych „czubaszkowych” parówek.

    • Madziu, ja też w tej chwili dosłownie dowiedziałam się o śmierci Marii Czubaszek… Pozdrów Jacka proszę. Widziałam go dzisiaj w szkole 🙂 Jestem mu bardzo wdzięczna, że nas „połączył” w sieci 🙂 Wiesz co? Bardzo sie z nimi związałam przez tą ” Moc wyborów”. Podzieliłam sie z nimi tym, co wydawało mi się najlepsze we mnie. Myślałam, że może będzie kontynuacja programu… Ale chyba nie będzie. I to jest ta strata dla mnie, bo ja TAK bardzo chciałabym, żeby młodzież w Łańcucie wyruszała w świat silna i pewna siebie 🙂 Madziu, dziękuję Ci, że jesteś ze mną. A chłodnik zobaczyłam u Ciebie, poszłam do lodówki, botwinkę akurat miałam i całą reszte 🙂 MNIAM <3 mam zapasik na jutro na poprawy matur pisemnych 🙂

  • Ania

    Jestem! Dobry wieczór! Chwila oddechu i dla mnie.. właśnie tutaj. Bardzo..pozytywny! wpis. Naprawdę! Uwielbiam takie rewolucje i taka też ma miejsce w moim życiu, dlatego też czuję się tak bardzo z nim związana. Od zaraz, od teraz. Bardzo podoba mi się pierwszy punkt i najważniejsze: „cdn” 🙂 🙂 Obiecująco! Czy 34 to nie przesada? Wystarczy wytrwałość i skupienie się na wyrzeźbieniu pożądanej części ciała. Pamiętajmy-zdrowo! Przecież i tak pięknie Pani wygląda-ale to już Pani wie 😉 Zaglądam, jestem, śledzę i.. działam! A to chyba dobrze.. Najważniejsze to zachować „złoty środek”.. Całe życie (wszak krótkie) dążyłam do tego by doprowadzić stan mojego ducha do „stabilizacji”.. Tak bardzo chciałam wszczepić się w stoicką filozofię, że nie zauważyłam tego, że mnie to uszczęśliwia. Widocznie to nie dla mnie. Spójrzmy na wynik badania EKG, które jasno pokazuje-gdy u pacjenta pojawi się ciągła linia to… A ja przecież cały czas do tej ciągłości dążyłam. Akceptacja tego, że sinusoida idzie raz w górę raz w dół uświadamia i daje pewność..że „żyjemy”.. Tak w sumie to z „” i bez.. Dobrego wieczoru!
    P.S. Piosenka jak najbardziej znana!

    • Aniu Kochana dobrze Cię „usłyszeć” 🙂 i bardzo się cieszę, że „moja przestrzeń w sieci” jest również Twoją 🙂 moje mało przyjemne doświadczenie w pracy chyba przerodziło się w dobra energię 🙂 a umiar zachowam! wszak lubię winko, a ono ma kalorie. Aniu, piszesz bardzo dobre rzeczy! Powiedz proszę, czy może wyzwoliłaś się w jakiś sposób z „toksycznych fluidów”, które Cie otaczały w miejscu, które obie znamy? Dobrze wkraczać w kolejny etap życia, prawda? A co do sinusoidy…Chciałabym troszkę takiej ciągłej linii. W 2009 była ta moja Krecikowa tragedia. W 2010 moja ciężka operacja 🙂 Ale widać nie jest mi dane 🙂 Podjęłam już różne decyzje i jest mi lepiej. Aniu, po maturze kawa obowiązkowa i myślę, że możemy większa grupkę chętnych zwołać 🙂 A piosenka… wiem wiem 🙂 ŚCISKAM <3

  • Katarzyna

    Ooo, Gravity. <3 :3

    • Babownia.pl

      Kasiu, czyżby nasz gust i tutaj się pokrywał? =D

    • Katarzyna

      Na to wygląda. 😀

  • Dobry pomysł z tym oczyszczeniem przestrzeni. Za bardzo lubię chomikować różne rzeczy. Choć część ciuchów oddałam jak zbierali to jeszcze dużo zostało. W ostatnie 4 lata schudłam 14 kilo, potem wróciłam 7 i tak się jakoś trzymam. Zawsze się boję że te ciuchy mogą się przydać…. A sklepy z ciuchami… omijam je szerokim łukiem….
    Życzę Ci, żeby twoje nowe nawyki pozwoliły ci skutecznie zmienić życie na lepsze i zapełnić miejsce, które… znika. Dasz radę jesteś silną kobietą i wyjdzie Ci to tylko na dobre. Jak poczytać wcześniejsze komentarze, wszystkie w to wierzymy, więc Ty na pewno też 🙂

    • Zaczynam wierzyć Ula, że dam radę, choć tak jak piszesz, muszę zapełnić „to miejsce” 🙂 schudłaś tak dużo???? WOW!!! Podziwiam, bo ja najwyżej 5 kg 🙂 Tym razem chodzi bardziej o zmianę nawyków. Miałam o tym napisać dawno temu, ale wkradły się wpisy, które były bardzie aktualne na tamtą chwilę 🙂 Cały czas patrze na to co napisałaś… Tak prawdziwie…” Miejsce, które znika…” Dziękuję Ula. To takie trafne. Dziękuję Ci <3

  • <3 <3 <3 Też tak robię 😀 Kilkukrotnie zmieniałam "wszystko" w poszukiwaniu szczęścia i zawsze ostatecznie wychodziło mi na dobre. Podobnie jak u Ciebie zmiany dotykały także nawyków – z palenia pół paczki dziennie i żywienia się fast foodami doszłam w końcu do zdrowego żywienia, także jak widzisz – nie jest źle. Cóż, brakuje jeszcze ćwiczeń, ale nad tym nadal pracuję 😉 A włosy… Wyglądasz pięknie. A ja jestem już na poniedziałek zapisana do fryzjera i oddaję moje włosy sięgające za pas.
    Wszystko się ułoży i to lepiej, niż myślisz. Może inaczej, niż planujesz, ale na pewno lepiej. To właśnie szansa na początek nowego.
    PS. Czy jest szansa, że kiedyś zainstalujesz Disqusa? Oj, o tyle byłoby łatwiej 😉

    • Zacznę od P.S. Aniu 🙂 chyba zainstaluję, bo już jestem zmęczona tym co teraz 🙂 poczekam jednak na mojego kochanego synka informatycznie lepszego niż ja 🙂 Ciągle się opieram, bo zagladają czasem do mnie moje 2 ukochane panie, dla których to może być sporym utrudnieniem. Ale ostatnie kłopoty z wtyczką, chyba mnie doprowadzą do Disqusa 🙂 Obetniesz włosy? 🙂 czasami potrzebujemy tego, prawda? A mężczyźni z reguły tego nie pojmują XD I dziękuję Ci za dobre słowa o „nowym”, bo jeszcze jestem na etapie akceptowania tego, że „umarł. pochowaliśmy go, czas na żałobę i nowe życie :)”. Nawet w sytuacji zawodowej pojawia się żałoba 🙂 cieplutkie pozdrowienia z Łańcuta <3 <3 <3

      • Ale wiesz, że Disqus daje możliwość komentowania bez logowania, o i le udostępnisz w nim taką opcję? Bo wiem, że samo posiadanie konta jest dla niektórych barierą. Tak, włosy obcinam, choć je bardzo lubię. Postanowiłam przekazać je na peruki. W końcu kiedyś odrosną 😉
        A co do Twojej sytuacji zawodowej, to może nie powiem nic odkrywczego, ale po prostu podążaj za sercem, ono wie, co najlepsze. Ta zasada tak długo wydaje się truizmem, aż człowiek pewnego pięknego dnia zaczyna to po prostu czuć całym sobą i wtedy nagle doznajesz obajwienia, otwierają się bramy niebios i słyszysz takie „Alleluja!” 😉 Dobra, trochę przesadziłam, ale niekiedy dużo czasu nam zajmuje, żeby docenić mądrość powszechnie używanych zwrotów. A że serca masz tyle, że można by obdarować nim dwie osoby, to na pewno „będzie z tego chleb”.

        A w ogóle to miałam Cię zapytać wcześniej – będziesz w Poznaniu na blog Conference?

        • Disqus na mnie czeka, tym bardziej, że mam konto, z którego komentuje 🙂 BAAAARDZO jest mi dobrze z Twoim komentarzem 🙂 potwierdzasz to co czuję. Czas, czas, czas i pozwolenie sobie na objawienie, że to właśnie to. A włosy … One odrastają bezczelnie 🙂 ja tez postanowiłam dać swoim szansę 🙂 W Poznaniu mnie nie będzie. To drugi koniec Polski (mieszkam w Łańcucie), a ja teraz calusieńkie majowe weekendy poprawiam matury, a w czerwcu do Oxfordu na szkolenie. Nigdy nie myślałam o blog Conference, ale to chyba wyzwanie, o którym muszę pomyśleć 🙂

  • Jestem z Tobą ☺Ja w tych samych ramach w lecie robię generalny remont mieszkania. Łącznie z podlogami. Wyfrunie 80% obecnego wyposażenia. Będzie minimalnie, niezbednie, ze smakiem. Wylatuja ubrania, książki, płyty … wszystko. Pozostaje ich wylacznie tyle żebysmy po pierwsze czuli sie komfortowo we własnym domu, a po drugie żeby zostawić przestrzeń na nowe. :))) sciskam

    • U mnie ma to mieć skutek terapeutyczno- mobilizujący 🙂 myślę, że kierunek jest dobry 🙂 A ja aż jestem ciekawa jak jest u Ciebie teraz, a jak będzie „po” 🙂 warto czasem zrobić taka „demolkę” Ciekawe, że wpływa to na nas w taki pozytywny sposób 🙂 wieczorne pozdrowienia !!! 🙂

  • Anna Maria

    Basiu, fajny klip, bardzo lubię te świetlane, zwiewne animacje … super to jest. No to wspieram Cię w minimalizowaniu, ale chyba tego nie potrzebujesz raczej, bo ten plan wygląda niezłe, no i ten rozmiar do którego chcesz wrócić …, ja chyba taki miałam w przedszkolu :-). Też od jakiegoś czasu planuję minimalizację, ciuchów trochę poszło, karteczki niestety leżą wszędzie no i inne rewiry wymagają wglądu :-), za to jak wstępuję w zmiany życiowe, energetyczne itp. to przeważnie obcinam włosy co i ostatnio zrobiłam. Basiu, a zmiana zawsze na dobre !

    • Babownia.pl

      Ania, wspieraj wspieraj bo bardzo mi to potrzebne. Chcę wymusić na sobie dynamiczne kroki do przodu w sprawach zawodowych. Czekam na trampolinę =D

    • Anna Maria

      Babownia.pl Wspieram mocno !!!!

    • Urszula

      Będziemy wpierać. A jak trzeba to i trampoline znajdziemy 😉

    • Babownia.pl

      Oj trampolina potrzebna koniecznie =D