„ALE” TEŻ ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ

In Babskie Rodzicielstwo, Życie Po Babsku by Basia12 Comments

Weszłam dzisiaj do swojego domu i swojej rozgrzebanej kuchni i spojrzałam na dumnie puszące się oldschoolowe płytki. Marzenie się spełnia, ALE ile jeszcze roboty, pomyślałam i poczłapałam do kawiarki. Za chwilę poprawiłam się grzecznie 🙂 Tyle jeszcze roboty, ALE moje marzenie przecież się spełnia.

ALE  bardzo lubi nasze wypowiedzi. Jeszcze bardziej lubi nasze sądy o nas, ludziach i rzeczach. Jest jak mucha w kuchni i komar w namiocie. Natrętne, upierdliwe i potrafi porządnie „dziabnąć”, a swędzi jeszcze dłużej.

Kobieta spojrzała z dumą na synka i powiedziała do męża Popatrz jaki on fajny, interesuje się historią, a przecież to takie niespotykane u współczesnych dzieci. Mężczyzna odpowiedział spokojnie Tak, ALE nie robi nic specjalnego w tym kierunku, tylko mówi, że to lubi.

Córka powiedziała do mamy Rozbiłam w sklepie butelkę z sokiem i powycierałam, a pani mnie pochwaliła, że świetnie umiem sprzątać. A mama? No widzisz, potrafisz, ALE czemu nie robisz tego w domu?

Są takie słowa, które pozornie nie mają w sobie wiele treści, a jednak niosą jej tak wiele. Jako solitery są niepozorne i malutkie. Jak insekty. I tak jak one bywają zjadliwe, gdy wkradną się w naszą ocenę drugiego człowieka.

Kiedy trafiają w grubą skórę, czasami nawet nie ma śladu, ale gdy trafią w tę wrażliwą trudno o nich zapomnieć. Boli, piecze, swędzi i potrafimy bardzo mocno rozdrapywać te małe ranki. Niekiedy bardzo głęboko.

Jesteś całkiem dobry w ataku i prawie zawsze dobrze rozgrywasz piłkę.

Takie to „komplementy” wyskakują nam z naszych rodzicielskich, partnerskich, czy nauczycielskich pyszczków. A przecież chcemy dobrze. Więc dlaczego człowiek po drugiej stronie kuli się nagle, a po jego buzi przemyka cień?

ALE, PRAWIE, CAŁKIEM i pewnie jeszcze dłuższa lista małych wyrazów, litania słów, które robią wielką różnicę.

Nadchodzi czas „cenzurek” i wyników egzaminów różnej maści. Może warto wykreślić te dziwne, niepotrzebne małe słowa ze swojego słownika? Porozmawiać bez nich? Żeby nie osłabiły skrzydeł.

Pięknego zakończenia tego roku szkolnego Wam, Waszym dzieciom i wnukom życzę Kochani 🙂 Z miłością i dobrym słowem 😀

Ciumaski ♥♥♥

Barbara Lew

Share this Post

  • „Ale” to jest ulubione słowo mojej córki. Mówię coś do niej. Cokolwiek. A ona odpowiedź zaczyna od Ale.
    Mierzi mnie to przeokrutnie.

    • Madziu, po tym jak napisałam ten wpis nagle zaczęłam się trochę przyglądać tym „ale” u siebie i ludzi dokoła mnie 🙂 To chyba najbardziej potrzebne nam słowo, bez którego ciężko nam sie komunikować 🙂 ja też go nie lubię, bo zawsze stawia nas w opozycji.

  • ok, przyglądam się w tym tygodniu swoim wszystkim „ale” 🙂

    • Ojjjj Marzena 😀 napisz jak dajesz radę, bo jestem ciekawa 🙂 dla mnie trudne bardzo 🙂

  • Evi

    Pięknie to napisałaś. Faktycznie, gdyby chwilkę się zastanowić i powyrzucać te zbędne elementy z naszych zdań, o ile lepiej by to brzmiało! Zwłaszcza w stosunku do dzieci :-).
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    • Nie jest łatwo pozbyć się tych „przerywników”, które zmiękczają nam kolejne przymiotniki, albo czasowniki. Wtedy jest tak … po angielsku. Lecz czy po ludzku? Ściskam cieplutko 🙂

  • Zgadzam się na wykreślenie ze słownika tych słów 🙂 Zbyt często ranią, a że przeważnie nieświadomie, no cóż… Tym bardziej nic nas nie tłumaczy…
    Niech się zwyczajnie marzenia spełniają, bez tego ale. O zmęczeniu szybko zapomnimy 🙂

    • Nie jest łatwo się ich pozbyć, prawda Ula? Ja się staram i nie jest mi łatwo 🙂 Bo tak łatwo się z nimi wygłasza sądy i mądrości 🙂 Buziaki!!!

  • Dzień dobry, z przyjemnością informuję, że wpis ten ukazał się na portalu PatiCafe.pl, pozdrawiam Patrycja 🙂

    • Dziękuję Pani Patrycjo 🙂 Pozdrawiam!

  • „Ale” jest wredne, bo stanowi zaprzeczenie pierwszego zdania, zapamiętujemy tylko to, co jest po ale.

    • Tak Dawid,dokładnie tak. Jak w mojej kuchni, gdy stanelam przy moich nowych płytkach.